Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Scott Vogel (Terror)

Scott Vogel (Terror)

Ten wywiad miał zostać przeprowadzony przed katowickim koncertem Terror. Niestety wtedy się nie udało, ale co się odwlecze to nie uciecze. Przyciśnięty do muru przy innej okazji Scott Vogel, wokalista formacji, szczerze opowiedział o blaskach i cieniach gry w zespole.

Siemasz Scott! Na początek z grubej rury. Mieliście okazję pracować z trzema różnymi wytwórniami - Brige 9, Trustkill a od pewnego czasu z Century Media. Ta ostatnia to już majors, która zapewnia doskonałą promocję, ale... jest mocno nastawiona na promowanie metalcore, z którym nie powinno się was utożsamiać. A jednak Terror często wrzucany jest i do takiego worka. Jak sami zapatrujecie się na ten nurt?


Co do wytwórni, każda z nich ma swoje dobre i złe strony, ale mimo wszystko jestem im wdzięczny za trud włożony w promocję Terror. To wiele znaczy, niezależnie czy rozstawaliśmy się w zgodzie czy też nie. Zaś co do Century Media - myślę, że nie ma dla nas lepszego wydawcy. To samo mogę powiedzieć o Reaper Records, którzy robią nasze winyle. Świetne combo. A co do metalcore... My jesteśmy zespołem hc, zawsze tak było i będzie, i nie przejmuję się łatkami. Gramy ze wszystkimi, kiedy tylko się nas o to prosi. Nie ma to znaczenia czy to punk czy brutalny metal.


W Polsce metalcore nie jest zbyt popularny. U nas wciąż panuje przeświadczenie, że łącznie hc z metalem to coś złego, i nasz rodzimy hardcore wciąż mocno zakorzeniony jest w punku. A jak to wygląda w stanach? Jest jakiś konflikt pomiędzy fanami hc i metalu?


Wiesz co, nie, nie sądzę. Chciałbym by wszyscy byli otwarci na różne dźwięki i poszerzali swoje horyzonty. Jakiekolwiek ocenianie muzyki przez pryzmat innych dźwięków bądź tego, co rzekomo jest dobre lub złe, to jedno wielkie nieporozumienie. To mija się z celem wspierania undegroundowej muzyki.


Co czyni Polskę tak dobrym miejscem do grania? Publiczność? Alkohol? Kobiety? Wszystko razem? (śmiech)


Zdecydowanie ludzie. Za każdym razem kiedy tu występujemy jest coraz lepiej, a poprzeczka wisi już bardzo wysoko! Gramy tutaj kiedy tylko możemy!


W ciągu wieloletniej kariery mieliście szereg zmian w składzie. Jak bardzo wpływały one na kształt muzyki Terror?


Trudnyi temat. Uważam, że zmiany w składzie są czasem dobre, a czasem złe. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Natomiast nie ma co ukrywać - są potrzebne. Gramy tak długie trasy, że niektórzy nie są w stanie temu podołać. Nie mam o to pretensji, w pewnym momencie każdy potrzebuje znaleźć dla siebie własną drogę. Zmiany w zespole to wielka strata, ale z drugiej strony, zastrzyk świeżej krwi i pomysłów. Na tą chwilę nasz skład jest najbliższy doskonałości. I tego chciałbym się trzymać!


Kto wymyślił nazwę Terror?


Nazwa Terror przyszła mi na myśl w okolicach 2002 roku. Wtedy, kiedy mieliśmy zagrać koncert z  Death Treat. Nie mieliśmy wtedy szyldu, a krążąc po domu znalazłem kasetę z zapisem gigu Sheer Terror, w ten sposób zapamiętałem samą końcówkę - Terror. Tak czy owak, chodziło nam o prostą, łatwą do zapamiętania nazwę.


Gra w zespole pozwala przeżyć? Jakby nie było niemal bez przerwy gracie koncerty.


Słuchaj, prawda jest taka, że gdyby nie Terror pewnie miałbym długi czy coś. To dzięki Terror płacę rachunki.


Słyszałem, że swego czasu Terror był bardzo nielubianym zespołem przez właścicieli klubów. Podobno Whisky A Go Go po dziś dzień niezbyt przychylnie podchodzi do Twojego zespołu. Wielokrotnie podczas waszych występów zdarzały się bójki. Przerwaliście kiedyś gig?


Wiesz co, nie będę ściemniał. Swego czasu mocno nas nosiło i działo się wiele porąbanych rzeczy. Nawet zaprzyjaźnione kapele nie chciały z nami grać koncertów, a o trasach nie było mowy. Na całe szczęście poradziliśmy sobie z testosteronem i jak sam widzisz jest zajebiście! Poza tym - to już przeszłość. Nie lubię do niej wracać.


Gracie w różnych zespołach, ale tylko Terror uzyskał międzynarodową renomę. Jak myślisz dlaczego?


Przede wszystkim nie zgadzam się, że udało się nam tylko z Terror. Zarówno Donnybrook, Down to Nothing, czy No Warning są nie dość, że popularne to bardzo cenione w środowisku hc. Nie wiem jak mierzyć sukces, aczkolwiek dzięki nim jestem dumny z bycia częścią tej sceny.


W przyszłym roku będziecie obchodzić dziesięciolecie istnienia. Wspaniałych dziesięć lat hc/punka na scenie. Macie jakieś plany na uczczenie tego szczególnego momentu w waszej karierze?


Z góry dziękujemy naszym fanom i przyjaciołom za wsparcie przez te wszystkie lata. Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy, a tak naprawdę dopiero Ty mi o tym przypomniałeś!


Większość z waszych albumów została wydana na winylach. W ramach dziesięciolecia moglibyście pokusić się o specjalne wydania wszystkich pozycji w waszej dyskografii na czarnym krążku, dodając do tego napakowany zdjęciami booklet, który zawierałby również wasze własne wrażenia odnośnie gry w Terror przez te lata.


Stary, to naprawdę zajebisty pomysł! Póki co, nie wiemy co i czy w ogóle zrobimy, ale z pewnością weźmiemy to pod uwagę!


Ubiegły rok był pełen świetnych wydawnictw. Coś szczególnie przyciągnęło Twoją uwagę? Ktoś rozczarował?


Hmm... Z pewnością Vinnie Paz, Title Fight, Backtrack, Take Offense, Naysayer, Dead End Path, Joel Ortiz. Dużo dobroci! Zero gówna!


Rok temu brałeś udział w kręceniu klipu Vinnie'ego Paza. Istnieje szansa, że wyruszycie razem w trasę? Jak pracuje się z hip-hopowcami?


Bardzo, ale to bardzo chcielibyśmy z nimi pograć, a ja sam tworzyć muzykę. Cokolwiek, po prostu. Fantastyczna ekipa, konkretny przekaz, szczere i oddane podejście do tematu. Czy to metal, hardcore czy rap - nie ważne, liczy się to, że robią dobre rzeczy.


Jakiś czas temu zostałeś zapytany o potencjalny powrót Slugfest lub Buried Alive - odpowiedziałeś, że jest to możliwe tylko i wyłącznie, gdyby ktoś zaoferował Ci grubą kasę, przykładowo dziesięć tysięcy dolarów. Dlaczego? Po dziś dzień tak bardzo się nie lubicie?


Nie lubię oglądać się za siebie. Co było, to było. Nie mam też zamiaru rozmawiać z tymi ludźmi, głownie dlatego, że nie są częścią sceny hc. Gdyby się to jednak stało, byłoby to bardzo nieszczere i udawane. Natomiast, smutną prawdą jest to, że mam 37 lat, w ciągu roku przez 9 miesięcy jestem w trasie, a swoje rachunki opłacam z gry w zespołach hardcore. Nie mam żadnej przyszłości i gdyby ktoś pomachał mi przed oczyma tak pokaźną kwotą jak 10 kawałków, zrobiłbym to bez żalu. Nawet jeśli skazywałoby mnie to na ostracyzm.


Pochodzisz z Buffalo, jakbyś porównał scenę z LA i Buffalo? I czy w ogóle można mówić o scenie w Twoim rodzinnym mieście? Co czujesz gdy wracasz w rodzinne strony?


Jestem wdzięczny Bogu, że mogłem dorastać w Buffalo. Serio. W latach 80 zobaczyłem naprawdę masę zajebistych kapel. Miewam chwile kiedy chciałbym móc się cofnąć w czasie. Z drugiej strony, scena w LA jest ciekawsza, nie wiem czy lepsza, ale obok hc mamy tam sporo dobrego rapu, co bardzo mnie cieszy. A co do powrotów - dom to dom, starzy znajomi, rodzina - lubię to, ale nie żałuję przenosin do Los Angeles.


Ciągle nosisz Airmaxy 90? Żółte?


Coś ty! (śmiech). Znudziły mi się. Aktualnie lubię Airmax 1, ACG, i Airmax Light. Uwielbiam kolor żółty i pomarańczowy. Sam nie wiem dlaczego (śmiech).


Plany na kolejne miesiące? Trasa z Wisdom In Chains?


(śmiech) Pytaliśmy ich o to przed wyjazdem do Europy - ale nie zgodzili się! Co mogę robić przez resztę roku? Grać koncerty, siedzieć w busie. Robić wszystko byle tylko pozostać młodym, krzepkim i szalonym. Rutyna (śmiech). Po powrocie do Stanów w czerwcu mam zamiar skontaktować się z moim ziomalem Adamem, twoim rodakiem, w sprawie nakręcenia DVD z Polski. Będzie to najlepsza okazja by wreszcie cały świat zobaczył jak zajebiście się bawicie.


Co sądzisz o upadku Hellfest w Stanach? Nie wiem czy do tej pory coś przebiło ten festiwal.


Wiesz co, tu już nawet nie chodzi o to czy jakiś festiwal jest lepszy/gorszy. Festiwale są świetne, ale mogą być również wrzodem na dupie i ostatecznie doprowadzić do ruiny. Tak było wtedy i pewnie w wielu przypadkach jest teraz. Ważne by idea była związana z hc.


Dzięki za wywiad! Ostatnie słowa dla ciebie!


S.O.S! (śmiech)

Grzegorz "Chain" Pindor

Snakes of Eden CETI

Dwa lata po znakomitym albumie "Brutus Syndrome" CETI powraca z kolejnym mocnym uderzeniem zatytułowanym "Snakes Of Eden".

Gramy dalej

9 /10
Revolution Radio Green Day

Green Day jaki jest, każdy widzi (a właściwie słyszy).

Gramy dalej

8 /10
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Zobacz wszystkie