Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Ed Hartwell (Heart in Hand)

Ed Hartwell (Heart in Hand)

Tym razem rozmawiamy z przedstawicielem melodyjnego metalcore z Wysp. W przededniu premiery debiutanckiego albumu Heart In Hand, na pytania odpowiadał gitarzysta zespołu - Ed Hartwell.

Cześć Ed! Jesteście tuż przed wydaniem debiutu. Domyślam się, że nie możesz się już doczekać premiery. Jakieś przemyślenia w związku z wkroczeniem na międzynarodową arenę?


Siemasz! Oczywiście, ale równie mocno jak podjarany jestem zestresowany tym, co ludzie pomyślą. Cały proces nagrań, podczas którego starasz się by wszystko brzmiało jak najlepiej, jest tak naprawdę niczym w porównaniu z wyczekiwaniem premiery i ostatecznego sprawdzenia, jak ludzie (w tym dziennikarze tacy jak Ty) reagują na naszą muzykę.


Zakładam, że będą wyłącznie pozytywne opinie! (śmiech) Wasze poprzednie demo i epka były zastrzykiem świeżej krwi dla sceny w UK - i nie możesz temu zaprzeczyć. Gracie melodyjny hardcore z założenia? Jakby nie patrzeć, kiedy zaczynaliście w 2008 roku, nie było takiego hype na tego typu stylistykę, a najpopularniejszy był deathcore. W sumie, to można by powiedzieć, że Heart In Hand było i jest w opozycji do takiego mocnego grania. Macie ambitniejszy przekaz, bardzo złożoną muzykę i... nawet przemyślane breakdowny (śmiech)


Żeby było śmieszniej, wcześniej wszyscy graliśmy w kapelach deathcore/death metal. Wydaje mi się, że po prostu znudziło się nam ciągłe napierdzielanie, i postanowiliśmy zrobić coś innego, utrzymanego w melodyjnej konwencji, ale wciąż z kopem w twarz. Nie zmienia to faktu, że nadal lubimy deathcore'owe kapele - nawet te typowe. Naszym głównym celem była gra dla czystej zabawy, odpoczynek od blastów i breakdownów. Z czegoś co w sumie można by uznać za żart zrobił się poważny zespół, który dostał szansę jeżdżenia w trasy.


Takie zespoły jak For the Fallen Dreams, Comeback Kid, Rise Against i podobne były/są dla Was inspiracją? A może się mylę?


Zgadza się. Chociaż, ja osobiście dodałbym tutaj Misery Signals. Chcieliśmy brzmieć mniej więcej jak hybryda Misery Signals i Comeback Kid. To, co drastycznie zmieniło naszą muzykę, to użycie delaya - a to zaś zawdzięczamy It Prevails. Ci zaś zdecydowanie wpłynęli (i robią to nadal) na to jak podchodzimy do melodii i harmonii w muzyce.


Taki hardcore jak wasz ma jeszcze cokolwiek wspólnego z punkiem? Jak ma się brytyjski hardcore do całego ruchu punk, i czy jeszcze hardcore = punk?


Hardcore sam w sobie to przecież taki punk na sterydach. Wielu ludzi zapomina o korzeniach tej muzyki z powodu samego image'u. Na przestrzeni ostatnich lat pojawiło się wiele animozji pomiędzy hardcore'owcami a resztą muzycznego świata, ale ja nic za to nie poradzę. Wiem za to, że nawet ci, których wyzywa się od pedałów, bo co to za hardcore z czystymi wokalami itd., doskonale wiedzą skąd się to wszystko wzięło. Zmiany trzeba akceptować, a nie przeciwstawiać się im. Osobiście uważam, że punk nie jest aż tak dobitny w przekazie jak i samej formie muzyki jak metal czy hardcore, ale z drugiej strony, pomimo, powiedzmy umownie, dezaprobaty doceniam cały dorobek tej muzyki i to jak wielką może być inspiracją inspiracją
.

Zauważasz różnicę pomiędzy melodyjnym hc z naszego kontynentu a tym z Ameryki Północnej? It Prevails, The Ghost Inside, Counterparts, Hundredth na upartego brzmią tak samo, ale z drugiej strony, nie jest to aż tak rażące i widoczne jak w przypadku deathcore'owych formacji.


Wiesz co, i tak i nie. Chyba wiem o co Ci chodzi. Te zespoły mają niemalże identyczny fanbase i często się wzajemnie inspirują, ale nie powiedziałbym, że to to samo. Z grubsza może i owszem - ponieważ współczesny melodyjny hardcore nie jest jeszcze tak popularny jak powinien i dlatego wyżej wymienione nazwy stosuje się praktycznie zamiennie. Ale gdy się wsłuchasz, przekonasz się, że każda z tych kapel ma swoje unikalne podejście do melodii, agresji i klimatu. It Prevails gra bardzo melodyjnie, The Ghost Inside to znowu kwintesencja ciężaru, a Counterparts jest najbardziej techniczny. My zaś nie gramy tak ciężko jak The Ghost Inside, ale znacznie bardziej niż na przykład It Prevails, których styl nie wiąże się tak mocno z breakdownami i tego typu rzeczami. Nigdy nie chcieliśmy grać po prostu melodyjnie, ta muzyka ma mieć swój ciężar. Na szczęście, nasz wokalista Charlie ma według mnie bardzo charakterystyczny głos, a to taka wisienka na torcie z nazwą Heart in Hand.


Wasz nowy album ''Only Memories'' ukaże zmiany w waszej muzyce? Mam tutaj na myśli postawienie na szybsze utwory i więcej ''pierd***cia'' (śmiech). Ep'ka miała swój groove metalowy posmak, ciekaw jestem jak będzie tym razem. Przy okazji opowiedz nam o tym jak trafiliście w szeregi Siege of Amida Records.


To bardzo zróżnicowany materiał W pewnym sensie nawet mroczny, a i znalazło się miejsce dla spokojniejszych partii i kilku interludiów. Chcieliśmy by każdy z utworów był reprezentatywny dla całości. Po cichu liczę, że się to nam udało. W dwóch kawałkach mamy gości, którzy śpiewają swoje partie, i ostatecznie wyszło to bardzo ładnie. Wiadomo, debiut będzie inny niż ep'ka, ale zmiany nie są jakieś wybitnie drastyczne. Liczymy na to, że fani epki pokochają ten album równie mocno jak my. Z Siege of Amida sprawa trochę się rozwlekła w czasie, ale ostatecznie jesteśmy zadowoleni z kontraktu. Nagraliśmy trzy epki demo materiału na ''Only Memories'' po czym rozsyłaliśmy je do wytwórni. SOAR szybko odpowiedziało, a nasz manager załatwił całą resztę.


Rynek muzyczny w UK potrzebuje jeszcze takich zespołów jak Wy czy While She Sleeps? Pomimo tego, że wypełniacie lukę na rodzimej scenie, wydaje mi się, że to, na co teraz jest popyt  - to wyłącznie dubstep i drum'n'bass.


Czasem jest bardzo ciężko. Nie zaprzeczę, może nawet częściej niż czasem. Mówiąc szczerze, zespoły praktycznie nie mają żadnego dochodu ze sprzedaży płyt. Mieliśmy okazję zagrać kilka dochodowych tras, ale to, co zarobiliśmy automatycznie wpakowaliśmy w zespół. Merch, sprzęt - to kosztuje. Ciesze się, że wspomniałeś o While She Sleeps. Graliśmy na ich release show i było niesamowicie. Mają potężny fanbase, a dopiero co wydali debiut. Nie mogę się doczekać ich nowego albumu w tym roku. Ale, chciałbym zaznaczyć, że to bardziej melodyjny metal niż hardcore.


Po kilku latach grania i wyrzeczeń Heart in Hand jest już uznaną marką w UK? A przynajmniej w środowisku hardcore/metalcore?


Zależy jak na to patrzeć. Przez trzy lata udało się nam zagrać kilka wspaniałych tras z największymi nazwami, ale dopiero przez ostatnich sześć miesięcy mamy management, który się nami opiekuje. Wcześniej w ciemno wchodziliśmy w ten biznes robiąc wszystko sami. Zobaczymy co i czy się zmieni po wydaniu debiutu. Jedyne co chcemy robić to grać. Tak się składa, że mamy zabukowanych kilka sztuk z Suicide Silence i The Dillinger Escape Plan w ramach festiwali i mam nadzieję, że publiczność żywo zareaguje na naszą muzykę.


Jesteś młody i musisz liczyć się z tym, że w każdej chwili zespół może przestać istnieć. Jakiej pracy mógłbyś się podjąć?


Szczerze? Żadnej (śmiech). Sporo czasu i pieniędzy poświęciłem na Heart In Hand i nie chciałbym tego zmienić. W weekendy pracuję w kinie, ale robię to wyłącznie dla utrzymania jakiejś płynności finansowej. Kiedy przyjdzie czas by myśleć o stałym zatrudnieniu, wtedy się nad sobą zastanowię. Nie wiem, czy rockowy muzyk będzie miał coś do zaoferowania konkretnemu pracodawcy (śmiech)


Twój zespół nie jest powiązany ani z ideologią straight edge ani z chrześcijaństwem. To swoisty fenomen. Teraz wszyscy są związani z takimi postawami - głównie dla samego hype.


Doskonale wiem co masz na myśli. Nie podoba mi się, kiedy dany zespół utożsamia się z czymś wyłącznie z powodu trendu.


A dzieciaki idą potem w ślady ulubionych muzyków. Uważam, że zarówno wiara jak i straight edge powinny wynikać z własnych przekonań, a nie dlatego, że to modne. A jak jest z dzieciakami w UK? Przeciętny nastolatek w Anglii nie ma zbyt dobrej opinii. Mocno zmagacie się z narkobiznesem.


Wiesz co, to również indywidualna kwestia, ale chyba tak. To zawsze gdzieś jest, czasem widać to bardziej, ale ja sam staram się trzymać od tego z dala. Dzieciaki mają swoje problemy i na swój sposób starają się z tym sobie radzić. Oczywiście nie popieram ani nagminnego picia ani używania narkotyków - ale wiesz, to właściwie nie moja sprawa. Chciałbym jednak, by środowisko metalowe nie było utożsamiane ani z narkotykami ani z nadmierną alkoholizacją. W klubach gdzie odbywają się dyskoteki jest przecież znacznie gorzej - i cała uwaga powinna być kierowana na te miejsca i tych ludzi.


Polityka może być przedmiotem waszych tekstów?


Nie. Nie ma takiej możliwości. Nie interesujemy się tymi zagadnieniami i nam to odpowiada. Char pisze teksty na bazie własnych doświadczeń i jak widać to się sprawdza.


Gdybyś miał wybrać jeden zespół z UK na który powinniśmy zwrócić uwagę, na kogo padł by Twój wybór? Lower Than Atlantis? Niemalże każdy mój rozmówca wskazuje na nich. Sądzę, że zarówno Evita jak i The Eyes of A Traitor zasługują na znacznie większą uwagę.


Właśnie z Lower Than Atlantis zagraliśmy jedną z pierwszych naszych tras. Owszem, wypadali nawet fajnie, ale nie powiem, żebym się tymi podniecał. Za to teraz, kiedy usłyszałem ich nowy album kibicuję im z całego serca. MUSZĄ się wybić. Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi z Evita. Również wspólnie koncertowaliśmy. Mimo że ich nowe utwory odbiegają od tego co grali wcześniej to nadal doskonały zespół - zwłaszcza na żywo. Przy okazji, koniecznie sprawdźcie Polar z którymi to właśnie jesteśmy w trasie. Na żywo są niesamowici. Lepsi od nas (śmiech). A z lżejszych klimatów Mallory Knox - również doskonały zespół.


Czy metalcore przetrwa w ciągu następnej dekady?


Chyba tak. Nie boję się o to. Może jedynie o to, jak zespoły poradzą sobie z finansami, bo wytwórnie dokładają coraz mniej, a to przekłada się na pracę w kapeli. W obliczu popularyzacji djentu i wszechobecnego dubstepu może być różnie. Zobaczymy. Prorokiem nie jestem (śmiech).


Plany na resztę 2011?


Koncertowanie! Mam nadzieję, że Stu - nasz manager, zajmuje się już bookingiem koncertów na drugą połowę roku, kiedy już będziemy mieli nowy merch i album w rękach! Kto wie, może trafimy do Polski! Byłoby naprawdę fajnie.


Dzięki za rozmowę!


To ja dziękuję! Pozdrawiam czytelników Magazynu Gitarzysta i sprawdźcie nas na www.myspace.com/heartinhandband

Grzegorz "Chain" Pindor

GALERIA
Wild World Bastille

Przy okazji słuchania drugiej płyty Bastille doszedłem do wniosku, że chyba nigdy nie zrozumiem zwyczajów zakupowych współczesnych fanów muzyki....Gramy dalej

7 /10
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Soilwork ocena 8
Death Resonance
Gatunek: Melodic death metal
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie