Geniusz gitary instrumentalnej, Joe Satriani, powraca z nowym albumem. Obnaża w nim swoją duszę, i to bez zbędnych słów. Artysta opowie nam o swym nowym krążku i poczyni ciekawe wyznanie dotyczące efektu Auto-Tune...
Joe Satriani w studiu zazwyczaj nie mówi nic. Za to poza studiem jest bardzo rozmowny, i to tak, że mógłby mówić przez cały dzień. Z artystą spotykamy się, żeby porozmawiać o jego czternastej już solowej produkcji zatytułowanej "Black Swans And Wormhole Wizards". Płyta jest kolejnym dowodem na to, że albumy instrumentalne to niekoniecznie produkty technicznie doskonałe, lecz nudne, jak się powszechnie uważa. Płyta Satrianiego zdecydowanie obala ten stereotyp. Od ukazania się krążka "Not Of This Earth" w 1986 roku Satriani za pomocą swojej gitary buduje zupełnie nowe światy, wkładając w to całą swoją duszę. Jego muzyka wykorzystuje pełną gamę emocji, artysta szepcze, ale to jego Ibanez opowiada wszystkie historie o przygodach science-fiction, o miłości, a także i o śmierci. Właśnie fakt, że w jego rękach gitara nabiera dosłownie nadprzyrodzonych właściwości, stawia jego grę ponad przeciętnymi shredderami, dla których najważniejsza jest szybkość gry. W każdym razie mamy wrażenie, że dzięki tej ostatniej płycie poznajemy Satcha jeszcze lepiej.