Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Maikh (Afekth)

Maikh (Afekth)

Z okazji niedawnej premiery epki Afekth, rozmawiamy z Maikhiem, gitarową podporą zespołu.

Cześć Maikh! Święta za pasem, a wielkanocny zajączek przyniósł mi waszą epkę. Prezent to zacny, ale strasznie długo wyczekiwany. Dlaczego musieliśmy tak długo czekać na premierowy materiał z logo Afekth?


Cześć! Wiesz składa się na to parę czynników, zmiany brzmienia i sprzętu, zmiany członków i też dorastanie w tym co robimy. Z mojego punktu, to ciągła niekończąca się edukacja i przygoda poszerzająca horyzonty, przez to staram się by Afekth był w jakiś sposób inny.


Afekth zaczął jako zespół prog metalowy, mocno ukierunkowany na Szwecję, w tym wypadku na przystanek Meshuggah. Od pierwszych nagrań przeszliście niemałą metamorfozę. Djent to dokładnie to, czego poszukujesz jako kompozytor, lider i producent?


Djent na pewno jest dobrym odnośnikiem do samej podstawy grania. W sumie kiedy zacząłem stroić mocno w dół i pisać takie rzeczy, to nie znałem jeszcze Meshuggah, tym bardziej całej obecnej djentowej sceny. W którymś momencie zostało to nazwane djent i fajnie że mogę to ubrać w jakiś gatunek. Jednak ciężko stwierdzić jakie będą kolejne numery, na pewno w naszym stylu, ale samym stylem lubię eksperymentować, więc tak jak piszesz, przemiany mniejsze lub większe mogą mieć znowu miejsce, jednak na pewno będzie dalej energicznie, tak jak jest.


Faktem jest, że muzyka Afekth to nie do końca czysty djent. Rytmicznie nie łamiecie się aż tak bardzo, a i zdarza się Wam przecież grać ''do przodu''. Death metalowe korzenie mocno dają się Wam we znaki?


Dokładnie, sama muzyka nie jest typowo zaszufladkowana, bo też ciężko wysiedzieć w jednym gatunku, a fajnie jest się po prostu poruszać we własnych pomysłach. Inspiracje są różne i ciągle się zmieniają, death metal też w tym wszystkim na pewno jest. Jednak przyznam szczerze, że mało go słucham, więc to raczej przypadek. Fajnie zaś, że nasza muzyka zahacza o różne horyzonty zdaniem słuchacza z zewnątrz, to dobre.


Mimo to, muzyka jaką prezentujecie w Afekth nie praktycznie żadnej recepcji na polskim podwórku. Warto brnąć pod górkę w tym kraju?


Szczerze, to jeśli byśmy stawiali wyłącznie na jakąkolwiek karierę czy zaistnienie, to zapewne prędzej byśmy zmienili gatunek. Dla nas to spełnienie w twórczości i rozwijanie własnej osoby. Jeśli miałbym odpowiedzieć czy warto, jasne że warto, bo w końcu robimy to dla sztuki, siebie i tych wszystkich, którzy tego słuchają, a im więcej takich osób tym do większego grona to trafi. Grunt to czerpać z tego przyjemność jako ze sztuki.


Sztuka, sztuką, ale czasem by zaistnieć trzeba nieco oszukać. Wiesz, że generalnie powinniście mieć bardzo duże szanse na zaistnienie na Firlejowskiej scenie? A tu klops. Jak odnosisz się do wszelakiej maści konkursów wykonawców? Dwa lata temu braliście udział w jednym organizowanym w ramach KnockOut Festival...


W sumie to jest temat rzeka. Nie chciałbym stawiać konkretnych opinii na ten temat, ale na pewno dziwnie to wygląda, kiedy przykładowo wygrywa kapela nie powiązana mocno z założeniami konkursu, a oprócz niej były inne znacznie lepsze. No i z drugiej strony, ta niezdrowa konkurencja w naszym kraju jest na tyle mało optymistyczna, że odechciewa się normalnej konkurencji. Trzeba jednak być ponad cały ten biznes i po prostu robić swoje, w końcu i tak zostanie się docenionym, czasem po prostu wymaga to większego wysiłku niż się to wydaje.


Tyle, że gdy masz, na przykład, zapłacić za support Fear Factory 8 tysięcy złotych, to ten wysiłek jest ponad siły...


Dokładnie. To już kwestia czy aż tak bardzo komuś na tym zależy i wyda takie pieniądze czy będzie wolał taką sumę wydać na np. nagranie materiału. Fakt, że poprzez taki support kapela może trafić do nowej liczby słuchaczy i wpisać to sobie w portfolio, więc bardzo możliwe że i takie sytuacje mają miejsce.

Wyciągnęliście jakieś wnioski z udziału w KnockOut Festival?


Jasne. To była kolejna dobra przygoda, a na tamtym etapie pozwoliło nam w szybkim tempie dotrzeć do nowych osób, co ułatwiło nam dostarczenie naszej muzyki do nowszych grona słuchaczy. Nauczyło to też na pewno większego spokoju i zdrowej konkurencji, wcale nie trzeba wygrać by być na swój sposób wygranym. Cieszymy się, że mogliśmy tam zagrać u boku pozostałych zespołów i to jest dla nas sukces. Momentów ze sceny nam nikt nie zabierze, a to się liczy.


Afekth może zamienić się kiedyś w wyłącznie studyjny twór?


Nie ma takiej możliwości, bo właśnie zamierzeniem powstania tej kapeli w było granie na żywo i działanie jako kapela. Jeśli miałoby być tylko studyjnie wtedy byłby to tylko mój solowy projekt, a tak jak widać, Afekth koncertuje, będzie koncertował i równocześnie wydawał kolejne płyty.


Oczywiście płyty wydawane własnym sumptem (śmiech). Z taką muzyką nie ma zbyt wielu możliwość podpisania kontraktu. Chociaż, kto wie, Basick Records ma podobno zalać nas nowymi kontraktami w okresie wakacji.


Dobre spostrzeżenie. Jak na razie wszystko wydajemy na własną rękę, chociaż cieszylibyśmy się jeśli by się to wkrótce zmieniło. Niby żyjemy w czasach internetu i mp3, ale jednak wytwórnia nadaje Ci pewną etykietę, która łatwiej pozwala się przedostać do ludzi. W pewnym stopniu na pewno jest to związane z promocją danej płyty i renomą wytwórni, więc i słuchacz szybciej sięgnie po płytę z takiego labela, niż od nieznanej mu dotąd kapeli, która wydaje coś na własną rękę. Cóż, z tym nic nie zrobimy i pozostaje nam dalsza praca, a czas pokaże co się wydarzy.


Miejmy nadzieję, że los się do Was uśmiechnie. Dlaczego sam produkujesz materiał Afekth? Nie boisz się, że w pewnym momencie staniesz się nieobiektywny?


Wiesz, to jest tak, że dobrze wiem jak to powinno zabrzmieć i co chciałbym osiągnąć. Porównuję swój materiał względem innych wykonawców i ciągle na tym etapie eksperymentuję i stosuję swoje rozwiązania. Doświadczenie na przestrzeni lat pomogło mi wyrobić sobie pewne standardy i przez to też dążę do coraz ciekawszych efektów. Faktem jest np., że z brzmienia ostatniego materiału nie jestem zadowolony, bo powstał on na poczekaniu, kiedy mieliśmy dostać ostateczne miksy z zewnątrz. Nie udało się  na czas, więc wyszedł taki plan B, jednakże to tylko zajawka nowego materiału, bo efekt finalny tak naprawdę czeka na longplay i stąd wolimy zrobić najpierw przedsmak by było na co czekać.


Dlaczego epka zatytułowana jest ''Ancient Faith - ''The Introduction''? Longplay wyjaśni tajniki starożytnej wiary? Z tego co słyszę, nie jest to koncept album.


W sumie samo "The Introduction" właśnie miało oznaczać wstęp do nowego materiału, bo ludzie mylą tę epkę z oficjalnym wydawnictwem, gdzie jednak jeszcze się dużo zmieni brzmieniowo i zapewne nieco w samych numerach. Wspomniałeś koncept album i to akurat od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie, sam jeszcze nie wiem jak będzie finalnie, bo pomysłów jest trochę. Sama epka to tak naprawdę urwanie z kontekstu numerów z płyty, żeby nieco ukazywały charakter od melodii do samego ciężaru. W końcu po takim długim czasie to był dobry moment, żeby się podzielić czymś nowym.


Biorąc pod uwagę bardzo ekspresywną oprawę graficzną EP, ten koncept byłby psychodeliczny... Kostkę mają układać ludzie tacy jak ja?


Myślę, że każdy powinien w tym również Ty. To samo tyczy się naszej muzyki, każdy powinien posłuchać, bo w końcu fajnie poznawać nowe nieznane rzeczy i jak w przypadku kostki, to co rzekomo nieprzystępne może stać się interesujące i wciągające.


Za longplay, ''tradycyjnie'' odpowiadał będziesz Ty? W zespole panuje dyktatura? (śmiech)


Wszystko ''gro i buczy'' (śmiech).

Plany na resztę roku? Longplay, ślub? (śmiech)


Wydamy płytę akustyczną, zamkniemy się na czas nagrywania w piramidzie by poczuć jeszcze więcej egipskiej mocy, zaczniemy stroić jeszcze jedną oktawę w dół i wydamy serię kosmetyków z naszym logo (śmiech). A tak z prawdziwego zdarzenia (chociaż ten pomysł z piramidą to akurat byłby całkiem prawdopodobny), to na pewno longplay, mamy zaplanowane już dwa festiwale za granicą na ten rok, do tego wiele koncertów w kraju i w końcu jakiś klip. Oczywiście zapraszamy wszystkich do zobaczenia nas na żywo i odwiedzenia naszych stron internetowych. Dziękuję za fajny wywiad i do zobaczenia znów.


To cześć! (śmiech)

Grzegorz "Chain" Pindor

The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie