Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Tomasz ‘Hal’ Halicki (Vader, Abused Majesty)

Tomasz ‘Hal’ Halicki (Vader, Abused Majesty)

Tomek Halicki vel. Hal jest obecny na naszej krajowej scenie metalowej od kilkunastu lat. Współtworzył takie formacje jak m.in. Abused Majesty, Via Mistica czy Hermh. Od niedawna znany jest jako basista jednego z naszych najbardziej znanych towarów eksportowych - zespołu Vader.

Nam opowiedział jednak nie tylko o grupach, na albumach których można usłyszeć jego gitarę basową, ale podjęliśmy także kilka innych kwestii związanych z muzyką oraz grą na basie. Zapraszamy więc do lektury!

Czy definiujesz siebie jako artystę?


Czy definiuję siebie jako artystę? Zawsze powtarzałem, że jestem amatorem, samoukiem, który ma pasję. Realizuję ją już od dwudziestu lat i jestem konsekwentny. Staram się cały czas być jak najlepszy w tym, co robię. Myślę, że nie jest ważne, kto siebie jak definiuje. Najważniejsze to wiedzieć, czego się chce. Ja pragnę tworzyć i robić jak najlepsze rzeczy. Nie myślę o sobie jako o artyście i nie muszę tak myśleć. Chcę, aby moja twórczość była na tyle dobra, żeby była w stanie inspirować innych ludzi. To wspaniałe uczucie, usłyszeć od kogoś, że np. płyta, którą współtworzyłem, jest bardzo ważna dla kogoś i ten człowiek wymienia ją pośród swoich inspiracji.


Dlaczego zdecydowałeś się na gitarę basową? Wiesz, o tej grupie zawodowej muzyków powstaje nadal najwięcej dowcipów, na plakatach jesteście najczęściej z boku…


Zaczynałem od gitary elektrycznej... Pograłem na niej pięć lat, to był czas nauki. Zawsze myślałem, że to jest właśnie to! W 1998 roku dostałem propozycję współpracy od muzyków Via Mistica, którzy poszukiwali basisty. Znałem się z nimi bardzo dobrze. Padła propozycja, czy nie pograłbym z nimi "przez chwilę", gitarę basową przecież mogę od kogoś pożyczyć. Pożyczyłem, pograłem i już wiedziałem, co jest najlepsze dla mnie! Od tamtej pory gram na basie, ale nigdy nie pozbędę się swojej ukochanej gitary. Kiedy komponuję utwory, robię riffy to tylko na swoim starym Wan’ie. Co do dowcipów o basistach - to normalne, w końcu basiści to barwne postaci (śmiech).


Masz jakiś idoli w tej grupie zawodowej?


Tak, nieodżałowanego Cliffa Burtona. Najbardziej lubię dokonania Metalliki właśnie z nim w składzie. Fascynuje mnie także Seth Siro Anton, basista Septicflesh, ale jako osobowość, artysta i showman, bo na basie, szczerze mówiąc, niewiele tam gra. Z basistów grających kostką wyróżniłbym także D.D. Verni’ego, basistę Overkill.


Twoim głównym zespołem jest Abused Majesty, angażowałeś się także w Hermh, Dead Infection, Via Mistica, Diseased czy Effect Murder, teraz grasz w Vader. Udział, w której z tych grup, był dla Ciebie największym wyzwaniem artystycznym?


Jeśli chodzi o wyzwanie czysto artystyczne, to jest to twórczość Abused Majesty. To w tym zespole mam wpływ praktycznie na całość przekazu - muzykę, warstwę liryczną, grafikę, image. Mam jakąś wizję i mogę ją stworzyć oraz przekazać ludziom. Natomiast wyzwanie techniczne to zdecydowanie udział w Vader. Niektóre utwory z "De Profundis" dały mi w kość, przyznaję się bez bicia (śmiech).


Które konkretnie? Czy będziesz modyfikować partię basu ze starszych płyt Vadera, starając się odegrać je inaczej niż poprzednicy?


Zdecydowanie "Vision and Voice". Nie robiłem jeszcze całej płyty, ale wiem, że np. "Blood of Kingu" też nie jest kawałkiem, który się robi w pięć minut ze słuchu (śmiech). Partie basu Vader maja brzmieć jak "partie basu Vader"! Na początku ustaliliśmy z Peterem, jaką rolę bas ma odgrywać w muzyce, w jakich rejonach mam się poruszać. Nie modyfikuję partii poprzedników na siłę. Na pewno nie gram identycznie, bo każdy ma swoje przyzwyczajenia i naleciałości po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach grania. Po prostu wiem, jak ma brzmieć bas w Vader i bas właśnie tak brzmi. Podobnie było, kiedy wcześniej dołączyłem do Dead Infection. Nigdy wcześniej nie grałem takiej muzyki, zresztą też jej nie słuchałem. Ale kiedy zrobiłem ok. trzydziestu numerów Dead Infection, wiedziałem doskonale, o co chodzi. Sam skomponowałem sporo muzyki, moje utwory były na trzech ostatnich wydawnictwach i najprawdopodobniej pojawią się na nadchodzącej płycie. I nikt nie mówi, że są z innej beczki. Są po prostu utworami Dead Infection. Na materiale "Corpses of the Universe" są kawałki Cyjana, Tochy (byłego gitarzysty zespołu - przyp. jw.) oraz moje. Moim zdaniem materiał jest bardzo spójny i nikt nie będzie w stanie stwierdzić - który utwór jest Tochy, gitarzysty, który grał i tworzył w Dead Infection prawie od zawsze, a który mój, pomimo, że przed dołączeniem do zespołu grałem praktycznie tylko black metal. Wczułem się w styl Dead Infection i poruszałem się w jego ramach.


Pozycja basisty w Vader nie jest chyba zbyt silna. Twoi poprzednicy nawet nie nagrywali basu na albumy - robił to za nich Peter.  Jak będzie tym razem?


Szczerze mówiąc, nie wiem. Był plan, żebym dograł bas do kilku utworów. Czy tak się stanie, zobaczymy, ponieważ sesja nagraniowa trochę się przeciągnęła. Jest mniej czasu. Co do nagrywania basu przez gitarzystów, to normalna sprawa i wiele kapel tak robi. Pamiętam jak w 1998 roku, nagrywaliśmy z Via Mistica swój pierwszy materiał w Studio Hertz. Kiedy przyszło do nagrywania basu bracia Wiesławscy zaproponowali, żeby może zrobił to któryś gitarzysta, który gra więcej partii rytmicznych. Jak twierdzili: "Często lepiej jest, kiedy ta sama ręka, która nagrywała riffy, nagrywa bas. Jest po prostu równiej." Zdziwiło mnie to wtedy.  W przypadku Vadera, ludzie zrobili z tego wielkie "halo". Chodzi tylko i wyłącznie o rolę, jaką odgrywa bas w muzyce zespołu. Vader to nie Primus... Zadaniem basu w Vader jest podbijanie riffów i dodawanie "doła". Vader ma dość sprecyzowany, i co moim zdaniem najważniejsze, swój własny, rozpoznawalny (!) styl. Jeśli ktoś się spodziewa, że nowy materiał będzie nasycony "motylkami" oraz klangiem, bo właśnie się napatoczył basista tak grający, myli się.


Będziesz jednak może walczył o mocny i bardziej słyszalny bas w Vader?


Nie, nie mam takiego zamiaru. To jest zespół Petera i każdy dobrze o tym wie. Jeśli Peter będzie chciał mnie spytać o zdanie, odnośnie basu na płycie, jego formy i brzmienia - na pewno to zrobi.


Właśnie! Jak będzie brzmiała nowa płyta Vader? Zastanawiające jest, że po dosyć "świeżym" "Impressions In Blood", zespół poniekąd powrócił do korzeni na "Necropolis".


Co za pytanie? Będzie brzmiał miażdżąco! (śmiech) A tak na serio - na obecnym etapie ciężko jest mówić o brzmieniu. To się wyjaśni podczas miksów oraz masteringu. A na razie wciąż praca jest na etapie nagrywania śladów. Myślę, że o brzmienie fani mogą być spokojni. W Studio Hertz pracują najwyższej światowej klasy profesjonaliści. Nie ma lipy! Brzmienie będzie takie, jakie zażyczy sobie osoba odpowiedzialna za produkcję. Na pewno nie będzie w tym żadnego przypadku.


A jaki jest klimat nowych kompozycji?


Myślę, że można mówić o powrocie do nieco starszych płyt. Utwory aranżacyjnie są bardziej skomplikowane. Jest też sporo melodii oraz dużo solówek.


Czy Vader inspirował Cię jako młodego muzyka?


Byłem pod wrażeniem tego, jakich rzeczy dokonywał ten zespół. Pamiętam, jak obejrzałem pierwszy polski klip w MTV, " Dark Age". Byłem z tego cholernie dumny, że polski zespół jest wśród tych kapel - największych na świecie. Jeśli chodzi o samą muzykę, na początku lat 90-tych przechodziłem fascynację klasycznym heavy metalem i hard rockiem i najbardziej inspirowały mnie takie kapele jak Helloween, Running Wild, Accept, Scorpions czy Manowar.


A teraz? Odnajdujesz w muzyce death metalowej dawną jej świeżość? Moim zdaniem to gatunek dosyć mocno już wyeksploatowany…


To prawda. Ciężko, żeby tak nie było. Przez ostatnie kilkanaście lat nagrano chyba tysiące, jak nie dziesiątki tysięcy death metalowych płyt i demówek. Dziś już rzadko zdarza się odnaleźć jakąś świeżo brzmiącą płytę. Pamiętam, że za taką uznałem parę lat temu "Dechristianize" Vital Remains, ale zaważyły na tym melodyjne wstawki, brzmiące bardziej heavy metalowo, a więc chyba nie był to czysty death metal.


Słyszałeś już nowy, opublikowany przedpremierowo utwór Morbid Angel? Co o nim sądzisz?


Tak, słyszałem. Przełomu nie ma, ale nie spodziewałem się tego. To raczej powrót do korzeni. I to chyba najlepsze, co Morbid Angel mogło zrobić w tej chwili... Po tym jednym utworze wnioskuję, że na pewno będę miał większą ochotę na przesłuchanie tej płyty niż na słuchanie "Heretic". Trochę mi brakuje ciężaru gitar, wolałem bardziej brzmienie gitar z "Covenant" czy "Domination".


Wiesz, zawsze zastanawia mnie, że death metal, choć jest gatunkiem w pewnym sensie ekstremalnym, cechuje się także pewnym konserwatyzmem. Tyczy się to zarówno muzyków jak i fanów, którzy rzadko ciepło przyjmują eksperymenty w twórczości swoim idoli. Jak Ty się do tego odnosisz? Jaka jest granica w eksperymencie, jaką jako twórca muzyki byś nie przekroczył? Na ostatnim albumie Abused Majesty odważyliście się użyć m.in. wiolonczeli.


Na ostatnim wydawnictwie Abused Majesty faktycznie pojawiła się wiolonczela , na bonusowej płycie, na której były demówki. Materiał z wiolonczelą pochodzi z 2001 roku. Co do eksperymentów, jestem przeciwny stosowaniu ich na siłę. Wiem, że jestem bardziej konserwatystą. Oczywiście, tak naprawdę najważniejsza jest muzyka. Musi być dobra, nieważne, czy odegrana na klasycznym instrumentarium czy z dodatkiem różnych udziwnień. Moim marzeniem jest tworzyć muzykę DOBRĄ. Jeśli chodzi o Abused Majesty, dopuszczam myśl o użyciu wszelkiego rodzaju sampli, instrumentów klasycznych jako dodatku do typowego, metalowego instrumentarium. Tylko dwie zasady - nic na siłę oraz że kicz nie wchodzi w grę.


Jak się czułeś supportując z Vader Megadeth i Slayera? Udało Ci się porozmawiać z muzykami tych legendarnych formacji?


Nie ukrywam, czułem tremę. Chociaż chyba najbardziej z tego powodu, że coś nagle się popsuje, przestanie działać. Jakiś kabel zacznie przerywać, zniknie sygnał basu. Zagrałem już wiele koncertów i takie rzeczy mi się zdarzały. To jest dla mnie najgorsze. Gdy jak już się znalazłem na scenie, wszystko działało jak należy i pozostało tylko grać. Było wspaniale! Z muzykami Slayer i Megadeth nie rozmawiałem. Na upartego można by było, ale to wszystko było takie chwilowe, przelotne, że wolałem się skupić najpierw na swoim występie, a później na odbiorze dwóch pozostałych występów.


Wielu świadków Waszego występu narzekało na brzmienie…


Tak, sami też moglibyśmy ponarzekać. Jeśli chodzi o ten koncert, Vader był supportem. Grał na skrawku sceny, bardzo krótko, bez świateł, bez próby i odpowiedniego nagłośnienia. Z pewnością zupełnie inaczej będzie na Metal Hammer Festival, gdzie Vader będzie jedną z gwiazd. Dlaczego Vader grał na takich warunkach? Myślę, że spore znaczenie miał fakt, iż Peter jest wielkim fanem Slayer. Zależało mu bardzo, żeby zagrać. Trzeba również zwrócić uwagę na fakt, że na tej trasie w innych państwach nie było lokalnych supportów. Oczywiście, wielu chciałoby zagrać. Trzeba znać swoje miejsce w szeregu i robić swoje!


Wspomniałeś o Metal Hammer Festival. Zagracie przed m.in. Judas Priest. Czy byli dla Ciebie inspiracją?


Tak, Judas Priest lubiłem od najmłodszych lat. Jednymi z pierwszych riffów, jakich się uczyłem grać na gitarze, były riffy Judas Priest. Nagrali kilka wspaniałych albumów, do których zawsze uwielbiam wracać np. "Defenders of the Faith", "Ram it Down", "Screaming for Vengeance", "Painkiller". Ale ceniony i wielbiony przez wielu "British Steel" nie przypadł mi do gustu.


Przed tygodniem odszedł od nich K.K. Downing. Reszta składu - sugerując się nazwą ich trasy koncertowej - też jest bliska zakończenia kariery. Czy Twoim zdaniem to strata dla muzyki? Wiesz, Judas Priest od dobrych kilku lat nie nagrali żadnego ważnego albumu.


Być może to koniec ich kariery, ale przecież nic nie trwa wiecznie. Ostatnie ich dokonania podobają mi się. Może nie są przełomowe, ale są dobre. Czy to będzie strata dla muzyki? Ciężko powiedzieć. Najprawdopodobniej Judas Priest dalej tworzyłoby muzykę na wysokim poziomie, jednak pozostającą w cieniu ich klasycznych albumów. Dla fanów Judas Priest to na pewno będzie strata, ale czy dla samej muzyki? Myślę, że ten zespół włożył już, jakże ważną, cegiełkę w rozwój hard rocka. Nic tego nie zmieni, oni sami też nie, po prostu nie przeskoczą już siebie.


Na jakim sprzęcie grasz? Czy jego marka ma dla Ciebie w ogóle znaczenie?


Na najlepszym! (śmiech) Dla mnie oczywiście, a każdy jest inny i ma inne gusta. Używam basu GMR - jest to polska produkcja, kompletny custom, nawet kształt jest taki, jaki sobie sam zaprojektowałem. Uważam, że jest to bas najwyższej światowej klasy. Oczywiście za jakość się płaci. Jeśli kogoś stać - i chce mieć gitarę basową, jaką tylko sobie wymarzy - szczerze polecam. Natomiast co do reszty - nagłośnienia i efektów - myślę, że klasyka czyli Sansamp RBI plus Ampeg, albo Gallien Krueger, w zależności od sytuacji.


Grasz kostką czy palcami? Jaki styl gry na gitarze basowej wydaje Ci się najlepszy do grania ekstremalnego metalu?


Gram kostką. Myślę, że w moim przypadku zaważył na tym fakt, iż wcześniej pięć lat grałem na gitarze. Nauczyłem się przeróżnych stylów gry prawą ręką. Później oczywiście próbowałem grać palcami, jednak przyzwyczajenie przeważyło. Mi osobiście granie kostką bardziej pasuje. Jeśli chodzi o granie ekstremalnego metalu, mam pełną swobodę w różnych, czasem karkołomnych biciach, podbijaniach. Do tego wolę bardziej "drapieżne" brzmienie basu. Bas grany palcami jednak wydaje mi się bardziej delikatny, łagodniejszy, stłumiony. Oczywiście wszystko zależy od techniki, sprzętu oraz ustawień na sprzęcie.


Pracowałeś przez kilka lat jako grafik? Czy zwracasz uwagę na oprawy graficzne albumów muzycznych? Jaki artysta-grafik jest Twoim szczególnie warty zainteresowania?


Pracowałem ok. dziesięciu lat jako grafik DTP. Mam wykształcenie plastyczno-artystyczne, że się tak wyrażę. Ukończyłem liceum plastyczne oraz studia architektoniczne, gdzie też mieliśmy przez kilka lat rysunek, malarstwo oraz rzeźbę. Oczywiście, oprawa graficzna płyty jest dla mnie bardzo ważna. Uwielbiam ją oglądać i bardzo lubię, gdy jest ona idealnym dopełnieniem muzyki, oddaje klimat materiału, nawiązuje do warstwy tekstowej. Jako grafik pracuję nadal, nie stało się tak, że w momencie dołączenia do Vader przestałem to robić. Przecież nie da się tylko grać osiemnaście godzin na dobę. A na obijanie się nie ma czasu, życie jest za krótkie. Jeśli chodzi o grafikę, w chwili obecnej pracuję bardziej jako wolny strzelec. Teraz na topie mam oprawę graficzną do nowego wydawnictwa Azarath i jest to największe wyzwanie, jakiego się podjąłem w dotychczasowej karierze. Postawiliśmy sobie poprzeczkę tak wysoko, że aż sam sobie się dziwię (śmiech). Artysta grafik szczególnie warty zainteresowania? Ostatnio bardzo lubię oglądać prace Zbyszka Bielaka odpowiedzialnego za m.in. ostatni album Behemotha czy Watain oraz równolegle pracującego ze mną przy wydawnictwie Azarath. On pracuje w klasycznych, "analogowych" technikach i robi to perfekcyjnie. Natomiast z zagranicznych twórców imponują mi dokonania Setha Siro Antona, wspominanego już basisty Septicflesh.


W Abused Majesty pisałeś też teksty cechujące się dosyć kontrowersyjnym przesłaniem.


Czy ja wiem? Moim zdaniem te teksty nie są kontrowersyjne, są po prostu prawdziwe. Dużo w nich symboliki, przenośni, ja nie lubię dosłowności. Dla niektórych te teksty mogą być "anty". Przeciw dogmatom, przeciw wierze, przeciw ustalonym i narzuconym systemom oraz zasadom. Zawsze kiedy je piszę, nie chodzi mi dosłownie o przesłanie "podnieś topór i walcz". Tylko raczej - "Zastanów się, czy to, co Tobie narzuca system, jest do końca właściwe? A może, np. wiara katolicka jest skostniała i roi się w niej od przeciwności i absurdów? Wolisz być owieczką klepiącą ślepo pacierze, czy trochę pomyśleć?".


Jacek Walewski