Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Stuart Steele, Joe Ward (Exit Ten)

Stuart Steele, Joe Ward (Exit Ten)

Wciąż czekają na przełom w karierze i liczą na to, że pomoże im w tym powstający właśnie drugi pełnometrażowy album, który ma pokazać zupełnie nowe oblicze zespołu. Rozmawialiśmy ze Stuartem Steelem i Joe Wardem, czyli gitarzystami Exit Ten.

Cześć Wam! Jak się miewacie? Przedstawcie się nam najpierw (śmiech)


Siema! Jestem Joe i gram na gitarze w Exit Ten.


Hej! Nazywam się Stuart i również gram na wiośle w Exit Ten.


Wasz zespół to niemal kompania braci - troje rodzeństwa w tym bliźniacy. To niesamowite. Ma to wpływ na waszą pracę w zespole? Zwłaszcza podczas tras?


A tam, głupotą byłoby mówić, że wpływa to na nas źle. Jest zupełnie odwrotnie, i szczerze mówiąc ja i Ryan (Redman- wokalista - przyp.red) zawsze mamy ubaw po pachy. Wszystkie braterskie kłótnie są z tych, gdzie nie ma praktycznie żadnych granic ani tematów tabu - także sam sobie wyobraź jak to wygląda (śmiech). Z drugiej strony, uważam, że wszyscy jesteśmy braćmi, a łączy nas muzyka i praca w grupie - i to na zupełnie poważnej stopie. Nasze osobowości przenikają się i w ten sposób powstaje muzyka Exit Ten.


Myślę, że to właśnie bycie w trasie nas jednoczy, wtedy zachowujemy się zupełnie normalnie i kochamy się. Najgorzej jest właśnie wtedy, kiedy nie gramy koncertów. Widać to po Chrisie i Jamesie (bracia Steele - przy.pred) Zaś w kwestiach muzycznych, mamy to szczęście, że razem z Joe gramy już od kiedy mieliśmy po 14 lat, czyli jakby nie patrzeć - kawał czasu.


W tej chwili jesteście na etapie przedprodukcji nowego albumu. Czy nowy krążek wprowadzi jakieś znaczące zmiany do waszej stylistyki?


Wiem, że zabrzmi to bardzo tendencyjnie, i gorszej odpowiedzi nie mógłbym udzielić - ale wydaje mi się, że tak. Ten album jest i będzie inny, nawet w pewnym sensie dziwny. To coś zupełnie innego niż to, co robiliśmy do tej pory. Odkąd pamiętam mieliśmy bardzo zróżnicowane pomysły, i ostatecznie odstawaliśmy od reszty. Myślę, że i tym razem będzie podobnie.


Wiesz co, to będzie z pewnością mniej metalowy album, a dodatkowo pozbędziemy się tej nieszczęsnej łatki core. Gitarowo powiedzmy, że trochę zluzujemy, dając zarazem więcej miejsca dla popisów Ryana. To jedyna rzecz o jakiej dyskutowaliśmy w czasie pisania materiału. Reszta przyszła zupełnie naturalnie.


Pomysł z przełożeniem daty premierowy wyszedł ze strony waszego managementu? Swego czasu były plotki o tym, że nowy album miał się ukazać początkiem tego roku...


Powiem Ci, że dalej nas to frustruje, ale wiemy dlaczego tak się stało. Po prosty wypadliśmy na jakiś czas z obiegu i nasz label chce narobić trochę hype wokół naszego zespołu. Za co serdecznie im dziękujemy!


Jesteśmy równie niecierpliwi jak każdy inny zespół. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło!


Exit Ten to zespół rockowy? Na poprzednich albumach graliście raczej metalcore (shredding, blasty, breakdowny), niźli umownie rockową muzykę. Ja przynajmniej takowej tutaj nie słyszę.


Rock to strasznie duży koszyk, ale myślę, że i nas można do niego wrzucić. Przykładowo Tool to (niby) metal - ale czy rzeczywiście? Różni ludzie mają rożny pogląd na muzykę - w końcu to bardzo subiektywna kwestia. Z nowym albumem chcielibyśmy uniknąć szufladkowania - a przynajmniej celowo uniknąć autoprzypisywania się do określonego nurtu.


Ciężkie pytanie. Mi osobiście wydaje się, że nigdy nie przynależeliśmy do jednego określonego gatunku. To zarazem błogosławieństwo ale i brzemię, jednak obstawiam, że można nas zakwalifikować do metalu. Tak będzie najlepiej. Jednakowoż, tak jak mówiłem wcześniej - wraz z nowym albumem oddalimy się zarówno od tej łatki jak i muzyki, więc śmiało możesz uznać go jak i nas za twór rockowy. Pogmatwane, co nie? (śmiech)


Czy kiedykolwiek traktowaliście waszą muzykę jako wyzwanie? W końcu nie wszystkim udaje się połączyć polirytmię, melodie, czyste wokale i wszelkie aspekty techniczne w jedną zupełnie nową i spójną całość.


Wyzwaniem może nie, ale to ciężki orzech do zgryzienia kiedy jesteś inny i odstajesz od reszty. To tak jak w szkole. W dzisiejszych czasach wydaje mi się, że sukces osiąga się kopiując innych, a według mnie nie na tym rzecz polega. My tak nie działamy. Robimy swoje, muzyka płynie z nas. Bawimy się nią. Tyle. Aczkolwiek, nie wszystko co robimy jest dobre. Mamy masę materiału, który miejmy nadzieję nigdy nie ujrzy światła dziennego. (śmiech)


Przyznam Ci się, że mam swojego bzika na punkcie polirytmii jak i interesujących podziałów rytmicznych. Za każdym razem staram się przemycać takie patenty, ale chłopaki nauczyli się już odpowiednio mnie za to ganić. Nie stawiamy sobie żadnych granic co do komponowania, ale nie jest też tak, że możemy robić co się nam żywnie podoba. W pewnym momencie minęło by się to z celem gry zespołowej i spójności zespołu. Wolność w kreowaniu muzyki pozwala nam zachować tą unikalną tożsamość, ten drive i feeling na naszych albumach.


Kilka lat temu mieliście okazję dzielić scenę z Sikth. Według mnie właśnie teraz zasługują na pełną uwagę. Mimo tego, że się rozpadli, to wciąż piekielnie wpływowy zespół na metalowej scenie. Zwłaszcza w UK. Zgadzacie się?


Kiedy pierwszy raz ich usłyszałem dosłownie zmietli mnie z powierzchni ziemi. Byli tacy innowacyjni - teraz nie ma takich kapel. Tak jak mówisz mieli i wciąż mają wpływ na rzesze zespołów. I tutaj pojawia się właśnie tak kwestia kopiowania - ich nie da się skopiować. SĄ ZA DOBRZY.


Mieliśmy na tyle szczęścia by nagrać kilka demówek z Justinem (Hill - wokalista - przyp.red) i Danem (Weller - gitarzysta przyp.red) Zdecydowanie mieli dar do tego co robili.


Wielokrotnie graliście na brytyjskich festiwalach m.in. na Download. Granie tak złożonej muzyki na dużych scenach to wyzwanie?


Stary, dopiero teraz to będzie wyzwanie! Na nowym albumie będziemy mieli smyczki, trąby i inne tego typu instrumenty. To wygląda tak jakbyśmy mieli grać w dwanaście osób, dzieląc partie na całą orkiestrę. Ale mówiąc zupełnie szczerze, ja osobiście cenię sobie ten rock'n'rollowy brud i mocne uderzenie. Zespół nie może brzmieć dokładnie tak jak na płycie, bo wtedy granie koncertów traci swój niepowtarzalny urok.


I chcielibyśmy kiedyś taki koncert zagrać. Albo z jakimś kwartetem albo z cała orkiestrą. Kto wie.


Jaki jest wasz pogląd na współczesną scenę w UK i na świecie. Są według was artyści, którzy potrafią jeszcze wykrzesać coś zupełnie nowego?


Tutaj należy składać podziękowania wszystkim tym, którzy nie boją się grać i bronić swojego, nawet jeżeli rynek usilnie chce to zmienić. Grunt to nie sprzedać się. Albo - nie zrobić tego celowo. Wydaje mi się, że dobrym przykładem będą tutaj No Made Sense i Devil Sold His Soul. Jak dla mnie nie da się przebić klasyków. Dlatego też nie chcę oceniać współczesnej muzyki przez pryzmat tego, co było 10-20-30 lat temu.


Podzielam zdanie Joe. Devil Sold His Soul i No Made Sense zdecydowanie zasługują na uwagę. Zresztą, wydaje mi się, że to są zespoły, które są w podobnej sytuacji co my. Od lat przedzierają się przez underground a jednak się nie udaje. Jest masa świetnych zespołów w UK i wydaje mi się, że Sylosis ma szansę stać się jednym z głównych graczy. I przy okazji - nie mogę się doczekać kolejnego albumu TOOL.


Niedawno zagraliście na kolejnej edycji Hit The Deck. Zagraliście też nowe utwory. Jak zareagowała publiczność?


Nawet nie masz pojęcia jak dobrze jest wrócić na scenę. Wszystko poszło jak po maśle, i wydaje mi się, że spodobaliśmy się kilku nowym osobom.


Było absolutnie fantastycznie!


A jak jest z popularnością waszego zespołu na terenie UK? Gdyby tak wnioskować po samej ilości wywiadów czy recenzji - to musiałbym dojść do smutnego wniosku, że jesteście w totalnym podziemiu. A przecież, jak wszyscy troje wiemy, tak nie jest. Zatem dlaczego nie interesują się Wami media? Albo inaczej - dlaczego to zainteresowanie jest tak małe w porównaniu np. do Enter Shikari lub innych zespołów.


Wiesz co, wydaje mi się, że to kwestia tego, że sami zadecydowaliśmy, że odsuwamy się na jakiś czas od tego wszystkiego. Wyszło to nam na dobre, i wraz z nowym albumem, mamy nadzieję osiągnąć choćby częściowy stopień popularności jak choćby Enter Shikari.


Plany na resztę tego roku? Letnie festiwale i trasa na jesień?


Dokładnie, aczkolwiek to przyszły rok będzie dla nas przełomowym. Liczę na to.


Dzięki za rozmowę! Do zobaczenia w Polsce i trzymajcie się!


Również dziękuję! Nigdy nie graliśmy u Was, ale pewnego razy spędziłem wakacje w Krakowie i było super!


Cześć!

Grzegorz "Chain" Pindor

GALERIA
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie