Ten pomysł przyszedł mi do głowy nieco ponad rok temu, po rozmowie z jednym ze schizofreników w szpitalu, w którym pracuję (Julien jest pielęgniarzem w szpitalu psychiatrycznym - przyp. red.). Opowiedział mi, jak to w czasach jego dzieciństwa, wszelkie jego strachy i obawy ogniskowały się wokół piwnicy w jego domu rodzinnym. To sprawiło, że zacząłem rozmyślać o małym, ciemnym 'pokoju', który każdy z nas skrywa gdzieś w swoim wnętrzu i który zawsze powinien pozostać szczelnie zamknięty, by uchronić nas przed szaleństwem, przed chorobą psychiczną. Koniec końców, myśli o piwnicy doprowadziły mnie do rozważań o przypadku Fritzla. Tak narodził się koncept opowieści o obłąkanym człowieku, który przerywa leczenie, wierząc, że ma w swojej piwnicy coś, 'rzecz', która jest jego niewolnikiem i której może zrobić wszystko. Jego opętane majaki rozbudziła sprawa Fritzla, którą zobaczył w telewizji.