Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Marcin Pryt (Tryp, 19 Wiosen, 11)

Marcin Pryt (Tryp, 19 Wiosen, 11)

Nieczęsto spotyka się formacje, które grają dźwięki tak odważne i nieszablonowe jak Tryp. Ich oficjalny debiut, album "Kochanówka", to porażająca opowieść o zbrodni, ludobójstwie i paranoi współczesnego świata. Wszystko opowiedziane przez szaleńca, który przemawia do słuchacza ustami Marcina Pryta, znanego także z punkowych 19 Wiosen czy 11.

Co do powiedzenia ma człowiek, który "odgrywa" szaleńca? Zachęcamy do lektury wywiadu, w czasie przeprowadzania którego rozmawialiśmy także o sprawach tylko pozornie odbiegających od muzyki.

Kiedyś wspomniałeś, że nie lubisz pytań dotyczących swojego żydowskiego pochodzenia. Mam nadzieję, że w tym momencie nie zakończymy wywiadu, ponieważ chciałbym dowiedzieć się, czy twoje korzenie - a co za tym idzie zapewne zainteresowanie tematyką holocaustu - miało wpływ na "Kochanówkę".


To nie tak. Moje żydowskie pochodzenie jest owiane tajemnicą rodzinną, już teraz zabraną do katolickiego grobu. To teraz nie ma żadnego znaczenia. Uważam się, a czerpię tę wiedzę z najbardziej popularnych źródeł, za zwykłego kundla. Bliskie są mi losy żydowskiej mniejszości kiedyś, na równi z prześladowanymi dziś mniejszościami gdziekolwiek na świecie. Nie mam tylko tolerancji dla mniejszości faszystowsko-nacjonalisyczno-patriotycznych. Prosta refleksja na temat jakiegokolwiek pochodzenia, oprócz wielu innych duchowych konkluzji, daje jeszcze rudymentarne olśnienie i uświadomienie absurdu pojęć takich jak państwo narodowe, granice, podział na rasy gorsze i mniejsze. Tragiczne w tych przebłyskach jest to, że w XXI wieku, jest to postrzegane jako dość kontrowersyjne. Tymczasem dla mnie jest to już totalny banał i w moim świecie państwo już dawno umarło. Tematyką holocaustu zajmuję się od dawna po nieżyjącym już ojcu, który żył tymi sprawami bardzo mocno, a prawie wszyscy jego koledzy wyjechali w 1968 r. z PRL.


Jak odnosisz się do publikacji Jana Tomasza Grossa? Szuka sensacji czy pisze po prostu o sprawach niewygodnych?


Książki J.T. Grossa uważam za jedne z ciekawszych wydawnictw, jakie ujrzały światło dzienne po 1989 roku. Są napisane dużymi emocjami, ale nie rozumiem, dlaczego się to krytykuje. Dla mnie to właściwy język, jeśli mówi się o paleniu żywych ludzi w stodole czy pogromie w Kielcach. Do mnie to trafia! Oczywiście wszystkie kontrowersyjne tezy działają jak płachta na byka na ludzi, którzy boją się przyznać, że Polacy byli także "świniami". Oddźwięk medialny akurat tych książek to ciekawa, chociaż już bardzo przewidywalna i nudna sytuacja socjologiczna. Są świetne książki Barbary Engelking Boni, Jana Grabowskiego, rocznik "Zagłada Żydów". Dzięki tym wszystkim lekturom osoby pragnące zgłębiać te tematy nie będą pozbawione rzetelnych źródeł, ale nie mam absolutnie żadnych złudzeń, co do tzw. ulicy. Chciałbym, żeby ludzi kiedyś poruszyły książki o mordowaniu i wykorzystywaniu zwierząt. Może postęp człowieczeństwa po zaakceptowaniu swoich ciemnych stron zajmie się wreszcie sprawami wszystkich żywych istot, ale, o rany!, w to już w ogóle nie wierzę…


Zajmijmy się teraz Tryp. Pamiętasz ten konkretny moment, gdy wpadłeś na pomysł, by nagrać album inspirowany tragiczną historią szpitala psychiatrycznego w Łodzi?


W którymś momencie swoich lektur natrafiłem na temat eksterminacji w Kochanówce. Możesz dodać do tego także film "Lot nad kukułczym gniazdem" Formana, książki: Stanisława Lema "Szpital przemienienia", "Obłęd" Jerzego Krzysztonia i najnowsze informacje o przemocy nad pacjentami w polskich szpitalach psychiatrycznych, ale także historie z "psychuszek" w Rosji i innych, także zachodnich, krajów. To taki zestaw inspiracji, najważniejszą z nich był oczywiście esej o akcji T4 zamieszczony w książeczce do płyty.


"Lot…" Formana jak i książka Kena Kesey’a, na podstawie której powstał film, to metafora społeczeństwa wziętego w karby dyktatury. Dziś dyktatura to tylko bardziej problem krajów południowoamerykańskich, azjatyckich czy afrykańskich. W państwach europejskich czy w USA zauważyć można jednak coś groźniejszego - mianowicie ogłupianie społeczeństwa tzw. "kulturą masową". Po części podejmujesz ten temat w "VIP".


Książki Kessey’a nie doczytałem, wizja Formana jest zbyt silna dla mnie i wygrała z książką. Wiesz, nie zgadzam się, że kultura masowa i jej dzisiejszy obraz jakoś specjalnie różni się od jakichś innych czasów. Średniowiecznych zabaw kuglarzy, lunaparków. Gdzieś przeczytałem, że gdyby przed 1933 rokiem ludzie obejrzeli transmisje z przemówieniami Hitlera, może by tak chętnie nie oddawali na niego swoich głosów.  Kultura popularna jednak zrobiła bardzo dużo dobrego. Dziś długie włosy, tatuaże to pop; kolczyki, skaryfikacje nikogo już nie szokują. Pamiętam czasy, kiedy moi koledzy dostawali za takie rzeczy wpierdol na ulicy, teraz to nikogo nie dziwi. Myślę, że to bardziej dzięki VIPom z pierwszych stron portali i gazet. Teraz i w przyszłości tak naprawdę dyktatorem są Pieniądze i w wymiarze fizycznym Czas. Oczywiście Cezar Zero i jego Operatorzy i walka z nimi to podstawa. Te problemy są niczym przy bólu fizycznym, głodzie i przemocy w krajach trzeciego świata, dlatego narzekanie na kulturę popularną nie było moim celem. Pop jest ciekawy. On nie ogłupia. Ludzie muszą po prostu wiedzieć, że mogą włączać i wyłączać, dostęp do Internetu, wiedzy, stworzenie możliwości wyboru, to najważniejsze. Lubię pop - TRYP to też na swój sposób pop.


Teksty na "Kochanówce" brzmią jakby były fragmentami pamiętnika pisanego przez szaleńca. Ich podmiot liryczny, sądząc po formie wypowiedzi, mógłby zostać uznany za chorego psychicznie i niezrównoważonego, jednocześnie jest jednak osobą bardzo wrażliwą i spostrzegawczą. Odnoszę wrażenie, że poprzez jego postać starałeś się skrytykować współczesną ludzkość…


Wydaje mi się, że koncept Tryp "Kochanówka" jest dość klarowny i przekaz jest na tyle prosty, że twoje wrażenia są trafne. Czy krytykuję współczesną ludzkość? A kim jestem? Jak wyżej wspomniałem, kundlem, z różowym śmierdzącym penisem grzebiącym na wysypisku, nie mam ani prawa ani ochoty być krytykiem. Swoją twórczość, wszystko co robię, postrzegam jako zapis magnetyczny tego, co do mnie dociera. Nie mam złudzeń, ale szukam czegoś, nie po to, żeby dopierdolić konającemu światu, nie z misją zbudowania arki. Szukam, wiercę się, świerzbi mnie wszystko i o tym śpiewam w Trypie, 19 Wiosen i 11.


Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Z pewnością, jako artysta, starasz się po części poruszyć swojego odbiorcę.  Na "Kochanówce" robisz to swoimi "nerwowymi" tekstami oraz specyficzną formą recytacji. Czy jednak nie uważasz, że dla wielu Twoje liryki mogą okazać się zbyt trudne, zabrzmią jak nieskładny bełkot, nieposiadający podtekstu?


Piszę tylko teksty, muzykę tworzą moi koledzy. Wiadomo, marzeniem jest, żeby nie potrzebowały żadnych objaśnień, kontekstów, didaskaliów, ale umiejscawianie ich w jakichś dodatkowych przestrzeniach na zrozumienie jest też ciekawe - to daje dużo niespodziewanych interpretacji. Zawsze, kiedy jest oddźwięk, to jest do przodu. Ten negatywny też do mnie dociera.  "Bełkot", "grafomania", "pretensjonalne gówno" - takie opinie już słyszałem na temat tego, co robię. Mam się jednak zastrzelić? Chciałbym napisać jeszcze tyle rzeczy, że to wszystko, co zrobiłem do tej pory wydaje mi się zaledwie preludium. Pogodziłem się z myślą, że w tej kulturze jestem głosem kundli i bękartów, a nie skowronkiem. Dobrze mi z tym. 


Biorąc pod uwagę wymowę liryków oraz oprawy graficznej można dojść do wniosku, że waszym zdaniem ludzkość dobrnęła do krańca i znajduje się - wybacz za dosłowność względem okładki płyty - w ślepej uliczce.


Nie przejmuj się, sami nie daliśmy szans na inną interpretację, tworząc okładkę, logo i naszywki na kombinezonach. Szczęście w nieszczęściu jest może takie, że ta ślepa ulica jest astronomicznie długa, więc ten koniec może być kosmicznie długo rozciągnięty w czasie, a my zdążymy jeszcze trochę się pośmiać, potańczyć i podzielić z innymi lepszymi częściami swoich osobowości lub osobliwości.


Właśnie! Skoro o końcu mowa, miał nastąpić jakiś tydzień temu. Czasami zauważam, że tak naprawdę niewiele różnimy się od naszych przodków. Niektórzy byli w stanie wierzyć człowiekowi, który na luźno zinterpretowanych zapisach Biblii obliczył koniec świata.


Cóż, po raz kolejny klecha, pastor, biskup czy papież wyszedł na kretyna. I dobrze!


Nie jesteś zwolennikiem religii, widzę… Wiesz, ja uważam, że choć religia ma swoje ciemne strony, może też sprawiać, że ludzie mogę dzięki niej być lepsi.


Postawa "anty" i "nie" wobec instytucji Kościoła, kapłanów w kieckach, manipulowaniu duszami, pedofilii, zakazom używania kondomów, papieżom na balkonach i w katafalkach, to nie męczy, to jest logiczny sprzeciw wobec czegoś, co nazywają "dobrem" a jest "złem". Nie wierzę w żadnego boga, ale to moja sprawa, prywatna, jeśli ktoś wierzy i mu to pomaga, jest dobrym człowiekiem to przecież super i ekstra. Dlaczego mam jednak mieć zakneblowane usta i nie mówić głośno ze Kościół Katolicki, bo ten najbardziej poznałem na tej szerokości geograficznej, to kłamstwo i cwaniactwo w żywe oczy? "Artyści Przeciwko Kościołowi Katolickiemu" to byłby ciekawy cykl koncertów w naszym kraju, z przyjemnością zaśpiewałbym na takim koncercie kilka piosenek o absolucie z mojej perspektywy. Męczy mnie tak naprawdę ta postawa u wszystkich na "tak" wobec podłości, przemocy i wielu innych drobniejszych skurwysyństw.


Powróćmy jeszcze na koniec do Tryp. Czy zamierzacie jakoś intensywniej promować "Kochanówkę" koncertami? 


To nie zależy od nas. Wszystko wydarza się przypadkowo, nie mamy managera, nie wiem, jakby to mogło wyglądać inaczej. Nawet się cieszę, że rzadsze koncerty są okazją do kolejnych reinterpretacji utworów z płyty i nigdy nie zagraliśmy tak samo. Nie ma jakiejś rutyny i jest duch techno, rap psycho i punk improwizacji.  Zagramy na pewno na festiwalu w Węgorzewie w lipcu i na Off Festiwalu w Katowicach w sierpniu. Co dalej? Wymyślam teksty na nową płytę. Koledzy coś już konstruują w swoich komputerach i mózgach. Może w 2013 wydamy nowy album. Po ostatnich płytach z 19 Wiosen i TRYP chciałbym z nowymi projektami przekroczyć już własny Rubikon, to strumień z kanalizacyjnymi odpływami, szlamem i gównem, zafarbowany na czerwono, ale nadszedł moment żeby się przedostać na drugą stronę. 


Czy "dwójka" Tryp będzie tekstowo również konceptem? 


Koncept już jest i kilka tekstów. Na pewno już będzie tylko i wyłącznie o teraźniejszości i przyszłości. Muzycznie chciałbym żeby tam był cały kosmos dźwięków, o to samo będę starał się z literami i słowami, które będę nagrywać.


Jacek Walewski

Foto: Karolina Breguła i Wojtek Rudzki

GALERIA
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie