(Śmiech) A może to on czerpie wiele ze współczesnej psychologii... Niektórzy nazywają Junga jednym z ojców nowoczesnego, powiedzmy, okultyzmu, a on żył trochę wcześniej. Ale tak, oczywiście. Takie techniki jak NLP, często niesłusznie nazywane psychomanipulacją, czy psychologia behawioralna, albo pomysły Williama Jamesa to wszystko dla ludzi patrzących z boku może się wydać metodami nieco "magicznymi". Weźmy metodę Silvy - na pierwszym poziomie, to można ją spokojnie nazwać metodą psychologiczną, dopiero w kolejnych etapach zaczyna się robić ciekawiej, choć z mojego punktu widzenia, to po prostu dalej praca z umysłem, tylko jeszcze w powszechny naukowy sposób nieopisana. Te techniki już dawno temu znali chociażby szamani, tylko używali grzechotek, bębnów, oddychania, masek i różnych substancji, a teraz mówimy o pracy mózgu na falach alfa, podświadomości i nawykach. Kiedyś mówiło się o podróżach w odmienne światy, teraz o projekcjach astralnych i świadomym śnieniu. Niektórzy ludzie to negują, ale z drugiej strony kursy NLP czy wysyp książek tego typu wskazuje, iż cieszy się to całkiem sporym zainteresowaniem. Granica jest zaiste bardzo płynna.