Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Michał Pasternak (Captain Grave)

Michał Pasternak (Captain Grave)

Rozmawiamy z Michałem gitarzystą Captain Grave, który bardzo nie lubi etykietki emo...

Cześć Michał! Jak się masz? Pewnie w pracy, co? (śmiech)


A tam w pracy! Mam chwilę, to pogadamy (śmiech)


Trochę się u Was ostatnio dzieje. I nie chodzi mi tutaj, o Life Festiwal w Oświęcimiu. W Captain Grave pojawił się menadżer, zagraliście kilka koncertów poza województwem - coś się ruszyło, ale znowu stoi. To jak to jest, że jest osoba, która powinna to ogarniać, a tego nie robi?


Zgadza się, trochę ostatnio się działo, z czego niezmiernie się cieszymy. Wiele czasu zabiera nam tworzenie nowego materiału, poza tym każdy z nas ma obowiązki poza zespołowe (praca, studia, rodzina, etc.), więc nie zawsze udaje się nam poświęcić zespołowi tyle czasu, ile byśmy chcieli. Ale nie martw się, jeszcze o nas usłyszysz! (śmiech)


Jakiś czas  temu wypuściliście nowy utwór. Będziecie kontynuować stylistykę z debiutu, czy pójdziecie w nieco odważniejsze rejony? Wydaje mi się, że macie ku temu możliwości. Zwłaszcza wokalnie.


Od nagrania naszego debiutanckiego EP minęło już trochę czasu, co pozwoliło nam na zgranie się i zrozumienie w kwestii tworzenia muzyki. Już teraz, przygotowując nowy materiał, widzimy tego efekty. Nie chcielibyśmy ograniczać się i mówić: "Od dziś gramy przejebanie ostrą muzykę" albo "Zostaniemy gwiazdami pop" - stylistyka zespołu powinna, w miarę możliwości oczywiście, tworzyć się sama i wynikać z upodobań, doświadczeń oraz możliwości każdego z członków zespołu w danym momencie. Narzucanie sobie takiej czy innej estetyki prowadzi do tego, że przestajesz być wiarygodnym w tym, co robisz. Reasumując - na pytanie "czy pójdziemy w odważniejsze rejony?" będę mógł odpowiedzieć wtedy, gdy materiał będzie gotowy przynajmniej w 60 procentach.


A czym mogą być odważne rejony dla Captain Grave? Jak na nasz krajowy rynek, i tak gracie bardzo alternatywną muzykę.


Wiesz co, chyba nie jestem pewien czy możemy sobie z góry ustalić jakąkolwiek granicę tego, co chcemy grać. Na chwilę obecną to co gramy wychodzi nam bardzo naturalnie, i nie chcemy by ten proces został zachwiany przez zbytnie zapatrywanie się w jakąś dziwną awangardę. Jesteśmy świadomi tego, że rynek muzyczny w Polsce jest bardzo hermetyczny i ciężko się z takim graniem przebić, ale przykładu grup takich jak Mouga czy Searching for Calm, utwierdzają nas w przekonaniu by nadal robić swoje. Oczywiście, nie zapomnimy o hardcore'owym kręgosłupie na którym wciąż bazują nasze kompozycje, no i zapomnijcie o emo.


Kiedy ostatni raz rozmawiałem z Robertem mocno oburzał się o wrzucanie Was do worka z emo. Czym zatem jest według Ciebie emo?


Masz szczęście, że Ci nie przyjebał, bo ma chłop krzepę (śmiech). Dla mnie współczesne emo jest nurtem muzycznym, na którym trzepie się dużą kasę, podobnie jak na muzyce Lady GaGi i innych podobnych tworów i niczym ponad to. Oburzenie i obrzydzenie Roberta i całej hardcorowej sceny w stosunku do emo wynika chyba z tego, iż gatunek ten jest dość głęboko zakorzeniony w tej właśnie scenie (za sprawą m.in. Fugazi) a po prostu do niej nie pasuje w obecnej formie. Oczywiście daleki jestem od porównywania Fugazi do współczesnych zespołów emo, zwróć jednak uwagę na to, iż dość duży procent publiki na koncertach hardcorowych nosi włosy na oczach i koszulki From First To Last i pochodnych. Dla mnie, prawdę mówiąc, nie jest ważne, czy ktoś słucha takiej muzyki, czy innej. Mam wielu znajomych i piętnowanie ich za to jak wyglądają lub czego słuchają wydaje mi się absurdalne.


A jakie zespoły wpływają na kształt muzyki Captain Grave? Już nie emo? Mięśnie i lachony? (śmiech)


Raczej stejki i hardokorowy koksu (śmiech). A tak poważnie to te, których słuchają jego członkowie - z mojej strony z takich na topie to np. He Is Legend, Foo Fighters, Atlas Losing Grip, Kvelertak, Turbonegro czy Funeral For a Friend (o zgrozo, to emo!) . Ze starszych i może już zapomnianych kapel mogę wymienić choćby Trigger Happy, czy Satanic Surfers. Za innych nie będę się wypowiadał, ale sądząc po pomysłach stawiam na Kukuła Disco (śmiech).


Jak na miasto z traumatyczną historią, w Oświęcimiu hardcore ma się nadzwyczaj dobrze. Kilka dni temu grało u Was Born To Loose. Jak wypadają imprezy w Twoim mieście?


Jak wszędzie - różnie. Są koncerty takie, że jest rozpierdol na maxa, ale są i takie, po których zostają plecy i zawód. Hardcore w Oświęcimiu ma się dobrze, dzięki garstce dosłownie osób którzy wciąż mają zajawkę i którym, pomimo wieku i obowiązków dalej chce się w to bawić i aktywnie działają na scenie - można tu wymienić np. organizatora koncertu Born To Loose Bootcha - piona stary za dobrą robotę, czy Kordiego. Wydaje mi się, że oświęcimskie zespołu typu Hartal, Whispers of Fear czy Analogia Snu zapoczątkowały "modę" na bycie alternatywnym, i dzięki tym właśnie i kilku innym kapelom nie mamy, jak na polskie warunki, na co narzekać.


A co jest najlepsze w Polskim hc? A co najgorsze? Jest coś co trapi naszą scenę?


Jest coś takiego - polska mentalność. Scenę tworzą ludzie i jest ona wypadkową ich osobowości, zainteresowań, etc. Niestety my Polacy mamy skłonność do narzekania - polską scenę hc trapi ciągłe narzekanie na nią samą, czego zwolennikiem nie jestem, ale co muszę uszanować będąc jej częścią.


A pozytywne zjawiska na scenie? Captain Grave jest częścią sceny?


Dużo by wymieniać, głównym pozytywnym zjawiskiem jest to, że ta scena trwa i nie ma się wcale najgorzej mimo kłótni, różnic światopoglądowych i estetycznych poszczególnych jej jednostek. Trudno mi odpowiedzieć na drugą część pytania - nie mi to osądzać, choć moim subiektywnym zdaniem nie do końca trafiamy w scenowe gusta i w obowiązujące obecnie trendy.


A o dziwo, gracie głównie z zespołami ze sceny.


Dlatego napisałem "nie do końca" - jest garstka ludzi którym podoba się nasza muzyka i którzy są częścią polskiej sceny hc. Jako przykład mogę wymienić np. Ciebie Grześku (śmiech).


Dzięki (śmiech). Captain Grave będzie koncertować przez wakacje? Bo po wakacjach jak już pewnie wiesz, widzimy się na Gotta Go! Festival w Cieszynie...


W wakacje, oprócz wyjazdu na zasłużony wypoczynek, który próbujemy jakoś zgrać między sobą w czasie nie przewidujemy przerw w koncertowaniu, choć z doświadczenia wiem że na scenie hc wakacje to najmniej aktywny okres koncertowy. Info o Gotta Go! dotarło już do mnie dawno temu - mam nadzieję na mordercze pogo z Twojej strony, a i piwka nie zaszkodzi się napić razem po koncercie - pod warunkiem że nie będę prowadził. Zapowiada się porządna zabawa!


Też tak sądzę. To co, widzimy się w Cieszynie, a przez wakacje nie wiem. Stay hardcore? (śmiech)


Pozwól, że na urlopie zrobię sobie przerwę, ale przed i po - Stay hardcore! Dzięki za przaśną rozmowę i do zobaczenia!

Grzegorz "Chain" Pindor

The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie