Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Marek Pająk (Vader, Esqarial, Panzer X)

Marek Pająk (Vader, Esqarial, Panzer X)

Marka Pająka nie musimy przedstawiać nikomu, kto od lat uważnie śledzi naszą krajową scenę metalową.  Gitarzysta, znany głównie przez pryzmat, jednego z najbardziej interesujących polskich zespołów deathmetalowych, Esqarial, zasilił jakiś czas temu szeregi Vader. Przygotowywania do wydania nowego albumu tej właśnie formacji, były świetnym pretekstem do rozmowy z tym sympatycznym - i jak się okazało niezwykle rozmownym - muzykiem.  Jeżeli więc interesuje Was, czego możecie spodziewać się po "Welcome to the Morbid Reich", i co inspirującego jest w byciu nauczycielem zachęcamy do lektury wywiadu!

Czym jest dla Ciebie granie w Vader?

Granie w zespole takiej klasy jak Vader na pewno jest po części spełnieniem marzeń. Zwłaszcza, gdy dążysz do tego, aby żyć muzyką i utrzymywać się z niej.  Jest też po części wyzwaniem, nie tyle, co muzycznym, bo z twórczością Vadera radzę sobie świetnie, co raczej wyzwaniem życiowym. Dużo koncertów, ciągłe wyjazdy to wyzwanie nie tylko dla mnie, lecz też dla mojej rodziny. Nie każdy czuje się "marynarzem" i niekiedy pojawiają się problemy. Tak naprawdę moje pojawienie się w Vaderze jest wynikiem mojej wcześniejszej współpracy z Peterem (Pająk grał w side-projekcie lidera Vader, Panzer X - przyp. jw.) jak i zmian personalnych, jakie zaszły w tym zespole ostatnimi czasy.

Właśnie! O Twoim dołączeniu do Vader mówiono już po odejściu Mausera z zespołu. Dlaczego wtedy Maurycego zastąpił Vogg? Najdziwniejsze, że partie rytmiczne na "Necropolis" nagrałeś Ty…

Owszem, zaczęliśmy wspólne rozmowy po odejściu Maurycego.  Niestety w pierwszej fazie nic z tego nie wyszło. Stąd też do zespołu dołączył Vogg.  Potem jednak zostałem zaproszony na sesję "Necropolis".  Nagrałem sesyjnie kilka solówek i wróciliśmy do tematu. Niestety trochę to trwało zanim pojawiłem się na "deskach". Wacek miał jeszcze zobowiązania wobec zespołu do końca roku i tak dopiero zagraliśmy wspólne koncerty na początku roku 2010. Jest to trochę zawiła historia. Jak z telenoweli (śmiech).

W raportach ze studia, ukazujących sesję nowego albumu Vader, widać, że dużą uwagę przykładasz do techniki gry. Peter jest fanem wajchy, czy Ty również uważasz, że to najlepszy sposób grania solówek?

Dla mnie tzw. wajcha to element artykulacji.  Przy aranżacji solówek do przygotowywanej "Welcome to the Morbid Reich" szukałem przede wszystkim ciekawych pomysłów i rozwiązań. Lubię w solówkach dużo melodii, stąd też pomysł musi być niebanalny.  Wielu gitarzystów metalowych traktuje partie solowe jak odgrywanie skal, ja lubię wplatać w to melodię i dużo ekspresji. Taki jest mój styl!

Natomiast styl Petera to przede wszystkim ekspresja z użyciem floydrosa.  Ta technika towarzyszy mu od początku kariery i doprowadził ją do doskonałości. To jeden z najlepiej wajchujących gitarzystów na świecie! Peter gra bardzo agresywne, wręcz diabelskie dźwięki. Uważam, że to świetne rozwiązanie, gdy dwóch gitarzystów gra różną techniką i różnym charakterem. Jest to bardzo rozpoznawalne i różnorodne.

Które utwory Vader sprawiają Ci najwięcej trudności w czasie odgrywania ich na żywo?

W sumie nie ma takich utworów. Może inaczej, najwięcej czasu spędziliśmy z zespołem na przygotowywaniu jubileuszowej trasy "De Profundis", w czasie której graliśmy całą wspomnianą płytę.  Płytę, moim zdaniem, najbardziej "odjechaną" z wieloma ozdobnikami, dodatkami, które za każdym razem grane są inaczej, co niestety niełatwo było zapamiętać …

Setlista Vader na koncertach jest z reguły przekrojowa. Czy jesteś w stanie przeanalizować, jak zmieniał się styl zespołu i techniki stosowane przez Petera i pozostałych gitarzystów na przestrzeni lat?

Hmm. Sprawa nie jest łatwa, bo płyt jest sporo i czasami nie sposób zagrać choćby dwóch numerów z każdej w naszym secie koncertowym.  W moich odczuciach pierwsze płyty są bardziej rozbudowane. Jest sporo riffów, wtrąceń i elementów artykulacji np. "Dark Age", czy "Sothis", którymi Vader wyrobił sobie styl i markę. Późniejsze aranże są trochę bardziej transparentne, pisane bardziej pod wokal tak jak np. "Kingdom". Jest dużo więcej szybkich temp w np. "Cold Demons" oraz pojawiło się więcej pracy pomiędzy dwoma gitarami.  Jest też sporo miejsca na partie solowe jak w "This Is The War" czy "Lead Us".   Ostatnie płyty to dużo ciężkich riffów jak w "Devilizer" czy mordercze tempa w "Rise of The Undead".

Jeśli chodzi o wioślarzy to miałem przyjemność poznać tylko dwóch. Mauser grał bardzo melodyjnie.  Dlatego też część jego partii gram bardzo podobnie. Vogg chyba nie aranżował solówek na płytę "Necropolis", natomiast widziałem go na scenie.  Ma świetną precyzję w utworach i w solówach też daje czadu.

A nie żałujesz, że Vader od "bardziej rozbudowanych" form zaczął grać utwory o raczej prostszej strukturze?

Niekoniecznie, ponieważ późniejsze nagrania są równie dobre jak np. "Black to the Blind", “Litany" czy “The Art of War". I wcale nie są prostsze, tylko w moim odczuciu, poprzez bardziej zwarte riffy, są łatwiejsze do zapamiętania.

Do którego z poprzedników jest Ci najbliżej pod względem techniki?

Nie zastanawiałem się nad tym... Moim zdaniem każdy jest inny i operuje innymi technikami. Nie analizowałem nikogo pod tym względem, bo nie miałem takiej potrzeby.  Ja gram swoim stylem i operuję wieloma technikami. Poza tym staram się być uniwersalny i mogę zagrać frazy stosując różne formy artykulacji.

Czy będziesz starał się wprowadzać w muzyce Vader jakieś nowe elementy? Wiele osób zarzuca grupie, że jej styl stał się bardzo skostniały. 

Na pewno! Na nowym albumie pojawi się dużo przeróżnych rozwiązań i smaczków.  Ponieważ tym razem jestem też autorem kilku utworów myślę, że płyta będzie też bardziej zróżnicowana. Jest sporo partii solowych, ciekawych wprowadzeń dodatków i sampli.  Poza tym Peter też dosyć mocno rozbudował i wzbogacił swoje partie wokalne. Naprawdę będzie się działo!

Peter zezwolił Ci na skomponowanie paru utworów na płytę? Mauser musiał na to czekać kilka lat…

Sprawa wyszła bardzo naturalnie. Przygotowałem po prostu trzy konkretne aranże, które bardzo spodobały się Peterowi i weszły na płytę.

Vader słynie z kontrowersyjnego przesłania propagowanego w tekstach. Czy identyfikujesz się w tym, o czym growluje Peter?

Szczerze powiedziawszy nie zaglądałem zbytnio do sfery lirycznej.  Mnie interesują głównie nuty.

Jesteś przeciwnikiem propagowania pewnych treści w muzyce? Wiesz, dla wielu kapel blackmetalowych to satanistyczny przekaz w lirykach jest ważniejszy od muzyki.

Nie mówię, że jestem przeciwnikiem, żyjemy w wolnym kraju i każdy sam decyduje, co chce przekazać poprzez muzykę.  Jest wiele zespołów, które poruszają różną tematykę i nie tylko satanistyczną.  I dziwię się trochę, że wielu ludzi identyfikuje metal tylko z satanizmem.

Albo z innymi kontrowersyjnymi tematami… Graliście zresztą niedawno przed Slayer i Megadeth. Czy twórczość tych formacji jest nadal dla Ciebie inspiracją? Obie te kapele raczej już się nie rozwijają, raczej stoją w miejscu czy nawet wracają do stylistyki ze starszych płyt.

I bardzo dobrze, że wracają do starych nagrań, bo to, co stare to najlepsze (śmiech)! Dla mnie te zespoły to ikony metalu. Przez wiele lat były dla mnie wielką inspiracją i nadal są.  Ich styl i muzyka kładły podwaliny dla wielu odmian ekstremalnego metalu. Nie wyobrażam sobie, żeby zespoły te miały nagle zejść ze swojej ścieżki wypracowanej przez wiele lat.  To tak jakby spodziewać się po Stonesach czy AC/DC, że nagle zaczną wplatać samplery czy grać całkowicie inną "nutą".  Metal rządzi się trochę innymi prawami i nie zawsze tzw. progres jest pożądany. I wcale nie ma to związku z poziomem technicznym, który zazwyczaj u markowych kapel jest najwyższych lotów. Po prostu to nie muzyka instrumentalna czy muzyka pop, gdzie produkuje się płyty w zależności od panującego trendu. Rozwój w zespołach takiego pokroju to jest trochę pojecie względne, z jednej strony spodziewasz się dobrej płyty i pomysłów w niej zawartych, a z drugiej liczysz na podtrzymanie stylistyki.  I to jest chyba najtrudniejsze.

Ty jednak wydajesz się otwarty na inne niż stricte metalowe dźwięki. Dowodem tego była choćby nagrana pod szyldem Esqarial płyta "Klassika", nawiązująca do muzyki klasycznej. Czego poszukujesz w muzyce zarówno, jako słuchacz jak i muzyk?

Przede wszystkim pasji.  Dla mnie muzyka musi być ekspresyjna, pełna klimatu, jak i właściwej dla swojego charakteru melodii.  Słucham wielu jej odmian, gdzie jestem w stanie znaleźć dla siebie te rzeczy, a tematy, których słucham inspirują mnie do tworzenia własnej muzyki.  Stąd też album "Klassika", który był odpowiedzią dla mojej fascynacji również muzyką klasyczną.

Poza tym jakiś czas temu poszedłem na głębsze wody i podjąłem się napisania muzyki filmowej. W zeszłym roku dostałem propozycję do napisania kilku tematów do konkursowych prac filmowych startujących w ramach Letniej Akademii Filmowej.  Było to dużym i zarazem bardzo ciekawym wyzwaniem. Generalnie można powiedzieć, że lubię się zmagać z muzyką, dlatego też działam na wielu płaszczyznach nie tylko stricte metalowych. 

A co powiesz na temat jazzu? Moim zdaniem fani agresywnej muzyki mogliby znaleźć wiele interesujących motywów np. na "Machine Gun" Petera Brotzmanna czy płytach Johna Zorna.

Nie wątpię w to, tym bardziej, że wiele zespołów z pogranicza progresywnego czy technicznego metalu sięga po inspiracje w jazzie. Ja natomiast szukam inspiracji w rzeczach, które pasują do stylistyki prowadzonych przeze mnie projektów.

Czy definiujesz samego siebie jako artystę? Bycie artystą to według mnie umiejętność wpływania na ludzi za pomocą swojej twórczości. Czy jesteś w stanie opisać jak agresywna muzyka wpływa na jej odbiorców? Jest pewnym katalizatorem negatywnych emocji?

Staram się być sobą, robić to, co zawsze chciałem. Jestem przede wszystkim muzykiem oraz fanem muzyki i raczej tak siebie traktuję. Ludzie postrzegają mnie różnie, jako artystę, a niekiedy, jako zwykłego gitarzystę zespołu metalowego. Dla mnie, jak i wielu fanów, muzyka metalowa jest przede wszystkim pasją.  Przy niej się najlepiej czuję.  Nabieram pozytywnej energii do życia.  Jej odbiór live pozwala oczyścić się z nagromadzonych problemów, agresji i innych rzeczy siedzących głęboko w podświadomości.  Dla jej wiernych wyznawców jest po prostu bardzo ważną częścią życia.

Zgadza się. Podjąłeś jednak interesujący temat. Muzyka ekstremalna jest bardzo często katalizatorem agresji u jej fanów. Czy dlatego zainteresowałeś się metalem?

Metal dla mnie na początku był ucieczką przed rzeczywistością. Takim małym państewkiem nie dostępnym dla rodziców i nie zawsze akceptowalnym przez świat zewnętrzny. Kiedyś byłem mocno zbuntowany i koncerty były dla mnie świetną okazją do rozładowania agresji. Teraz już mam troszkę inne problemy i występy są dla mnie bardzo odstresowujące (śmiech).

W Twoim CV znajduje się także pozycja "Wykładowca w prywatnej szkole muzycznej o profilu rockowo-metalowym we Wrocławiu". Jak współpracowało Ci się z młodymi adeptami gitary? Tego typu praca wymaga sporej cierpliwości.

Ponieważ wciąż się w niej udzielam współpracuje mi się całkiem dobrze.  Mam w swojej grupie tematycznej kilkunastu uczniów. Zarówno pracujących w grupach jak i indywidualnie.  Niekiedy praca z wieloma uczniami posiadającymi umiejętności na różnym poziomie wymaga "stalowych nerwów".  Zwłaszcza w przypadku uczniów początkujących(śmiech). Natomiast w takich sytuacjach staram się zawsze przypominać sobie jak ja zaczynałem i że też niekiedy bywało ciężko. Myślę, że póki co nie brakuje mi cierpliwości i energii to tego typu działań. Zwłaszcza, że do wiedzy dochodziłem sam i wiem ile czasu i energii to pochłonęło.  Więc samo jej przekazywanie nie jest już tak wyczerpujące.

A co było dla Ciebie najtrudniejsze, gdy zaczynałeś grać na gitarze? Co nadal sprawia Ci trudność?

Było sporo trudności na początku. Zapamiętywanie chwytów, później przyswojenie skal i rytmika. Nie pamiętam, co mi zajęło najwięcej czasu. Chyba opracowywanie skal, ponieważ kompletnie nie miałem dostępu do materiałów i dużo rzeczy zbudowałem na swój sposób. Teraz najwięcej czasu poświęcam na aranże. Technika nie jest już takim problemem jak kiedyś. Teraz liczy się znalezienie dobrego pomysłu na solo czy aranż numeru.

A czy zdarzało się, że jakiś Twój uczeń w jakiś sposób Cię zainspirował?

Tak. Czasami się tak zdarza. Generalnie staram się mobilizować swoich uczniów do własnej twórczości. Często im zadaję do zaaranżowania solówki do wzorcowych podkładów. Czasami jest tak, że czyjś pomysł podoba mi się tak bardzo, że z chęcią bym go wykorzystał, jako wzornik zamiast swojej tzw. wzorcowej (śmiech).

Młodzi gitarzyści mają niekiedy naprawdę świetne pomysły w głowach, lecz niestety bardzo często nie są w stanie ich dobrze przełożyć na rękę i rasowo odegrać.  Mimo iż to ja jestem dla nich tzw. guru, to tak naprawdę ja też się od nich uczę. Ich spojrzenia na zadany temat. Środków ekspresji, jakich użyli do zagrania frazy.  No i pomysłu, który może się okazać w moim odczuciu dużo ciekawszym rozwiązaniem do danego podkładu.

 

Jacek Walewski


GALERIA

RECENZJE

The Serpent & The Sphere Agalloch
9 /10

Upłynęło nieco wód w rzekach Oregonu nim o Agalloch zrobiło się głośno, ale twórcy zespołu nigdy nie szukali rozgłosu, o czym doskonale może... Gramy dalej

Just-World Hypothesis Sinful Carrion
8 /10

Jednym z największych plusów rynku muzycznego jest to, że z biegiem czasu każdy z gatunków ewoluuje.

Gramy dalej
Dla idei Carrion
7 /10

Choć muzyka Carrion leży na przeciwległym biegunie moich ostatnich muzycznych fascynacji, albumu "Dla idei" słucham ze sporą przyjemnością.

...
Gramy dalej
Big in Europe. Vol.2 - Amsterdam
Gatunek: Electronic
Slipknot ocena 8
.5: The Gray Chapter
Gatunek: Alternative metal
Zobacz wszystkie