Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Nate Hall (US Christmas)

Nate Hall (US Christmas)

Nate Hall, na co dzień wykładowca angielskiego w college’u, jest również gitarzystą i wokalistą jednego z najciekawszych obecnie zespołów  - amerykańskiego US Christmas. USX wydali sześć płyt zawierających miks rocka psychodelicznego i folku.

Jak nikt inny potrafią na swoich płytach wykreować specyficzny klimat głęboko zakorzeniony w amerykańskim południu, chociaż nie ma to nic wspólnego z tzw. stonerem. Inspiracje płyną z literatury i natury. O nowej płycie, wspomnianych inspiracjach nie tylko muzycznych i o tym, co western ma wspólnego z nazwą zespołu opowiada lider USX.

USX to zespół, który nie marnuje czasu, w odstępie kilku miesięcy nagraliście dwie płyty, a ostatnia to jeden niemalże czterdziesto-minutowy utwór. Dlaczego tak szybko zdecydowaliście się wydać nowy album? Dlaczego właśnie jeden utwór?


Ten utwór zaczął wyłaniać się jeszcze w trakcie komponowania "Run Thick In The Night", dlatego postanowiliśmy go zarejestrować wkrótce po wydaniu poprzedniego albumu. Jeden długi utwór, będący poniekąd odzwierciedleniem naturalnego otoczenia w jakim żyjemy. Pełen odjazd. Czułem, że to musi być zrobione właśnie tak, jeden numer, oddzielny album. Nie miałem nad tym kontroli, po prostu tak wyszło, nie zastanawiam się nad tym, kiedy komponuję. Dobrze się złożyło, bo mogliśmy nad tym popracować zespołowo. Wielu ludzi dołączyło do zespołu, kiedy zaczęliśmy nagrywać "RTITN", kiedy cały materiał był już gotowy. Teraz każdy dołożył swoją cegiełkę.


Zastanawiam się nad procesem powstawania waszej muzyki. Biorąc pod uwagę, że styl zespołu ewoluuje z płyty na płytę, czy spędzacie dużo czasu dyskutując o kierunku, w jakim chcielibyście pójść ze swoją muzyką?


Cóż, nie przejmujemy się jak będzie się określać naszą muzykę. Proces jej powstawania jest bardzo swobodny. Zwykle moja działka to struktury nowych utworów, teksty i solówki. Każdy jednak coś wnosi do całości. Więcej gramy, mniej dyskutujemy. Wszystko przychodzi naturalnie. Najczęściej pomysły mam już w głowie. To tak jakby te numery chciały się wydostać i znajdują sposób, by to zrobić. To przychodzi samo, dręczy mnie, aż uda mi się ten pomysł zarejestrować. Czułbym się źle, gdyby coś wpadło mi do głowy i nie mógłbym tego wydobyć na światło dzienne. Tak to działa, jeśli idzie o muzykę nie kontroluję tego, po prostu się dzieje.


Czy żyjąc w małym miasteczku łatwo jest znaleźć grupę ludzi, którzy by chcieli grać określony rodzaj muzyki? Jak doszło do powstania zespołu i skąd wzięliście pomysł na waszą nazwę?


Pierwotnie faktycznie pochodziliśmy z jednego miasta. Teraz jesteśmy rozsiani po Północnej Karolinie i Zachodnim Tennessee. Zaczęliśmy w 2002 roku. Byłem bardzo nakręcony na założenie zespołu. Zaczęliśmy we trzech, oprócz mnie był jeszcze Tim (perkusja) i John (bas). Wszyscy mieszkaliśmy w Marion, znaliśmy się i tak to się zaczęło. Natomiast nazwa wzięła się z westernu Sama Peckinpaha "Pat Garrett and Billy the Kid". Pada tam stwierdzenie "sounds like US Christmas". Skrót USX wymyślił Scott Kelly z Neurosis. Spodobało nam się to, bo te trzy litery dobrze współgrają z symbolem (pojawił się na okładce "Eat The Low Dogs" i później na kolejnych okładkach zmniejszony z wpisaną w niego nazwą zespołu - S.U.) i nie mają jakiegoś określonego znaczenia. Całość jest bardziej tajemnicza.


Okolice Appalachów, gdzieś w Północnej Karolinie. Podejrzewam, że musi to musi być wyjątkowo piękne i inspirujące miejsce. Czy tak jest w rzeczywistości? Skąd jeszcze czerpiecie inspiracje?


Jest tak, jak mówisz. Wszystkich nas inspiruje naturalne otoczenie. Tak było w przypadku dwóch ostatnich albumów. Mieszkam właściwie w środku Narodowego Parku Krajobrazowego skąd czerpię bardzo dużo inspiracji. Kiedy żyjesz w takim miejscu po prostu to czujesz. Jakąś więź. Również przez to, że moja rodzina obecna jest na tych ziemiach od bardzo dawna. Moje muzyczne inspiracje to Neil Young, Bob Dylan, Brett Netson/Caustic Resin, SRV, Pink Floyd i Nick Cave. Cormac McCarthy najbardziej jeśli idzie o literaturę, choć nie tylko.


Muzyka USX zmienia się z płyty na płytę. Osadzone w gitarowym bardzo specyficznym brzmieniu "Eat The Low Dogs", więcej akustycznych brzmień na "Run Thick In The Night". Wzbogacenie muzyki o partie skrzypiec okazało się znakomitym ruchem. Czy trudno było namówić Meghan do dołączenia do zespołu? Jaka jest jej rola? Jaki będzie następny krok, jeśli idzie o muzykę zespołu?


Następny album będzie kolejnym krokiem w naszym rozwoju. Dużo ciężkich gitar. Wiesz, to nigdy nie jest tak, że siadam i mówię kolejna płyta będzie taka a taka. Pomysły są w mojej głowie i muszę je po prostu wydobyć. Muszę wymyślić jak je zagrać. Kiedy zaczynam je grać czasem mam wrażenie jakbym uczył się czyichś utworów. To trochę dziwne, ale tak jest. Na koniec jednak zawsze jestem zadowolony, że te utwory brzmią właśnie tak jak tego chciałem. Przynajmniej tak było do tej pory. Co do reszty oddaję głos Meg (Mulhearn - S.U.).


Granie w zespole to nic nowego dla mnie. Grałam już "ciężkie" skrzypce wcześniej w zespole Descolada (już nie istnieje). Znaliśmy się też już wcześniej z chłopakami z USX. Pewnego dnia wpadliśmy na siebie, kiedy występowałam z moim nowym zespołem The Judas Horse (http://thejudashorse.bandcamp.com/) w Chattanooga. Fajnie było się znowu spotkać. Rozmawialiśmy o dodaniu partii skrzypiec w paru utworach na ich nową płytę. Właśnie nagrywali album "Run Thick In The Night". Kiedy usłyszałam te numery od razu wiedziałam, że mogę wnieść do całości coś wartościowego. Natychmiast skomponowałam partie do wszystkich utworów. Dla mnie to było bardzo proste, gdyż całość brzmiała jak połączenie tego, co robiłam w przeszłości z Descolada i tego, co robię teraz w The Judas Horse. Reszcie zespołu spodobało się to, co zrobiłam. Tak znalazłam się na stałe w USX. Jestem ich najnowszym nabytkiem.
Tak przy okazji, wiele z tego, co gram, to nie jest tradycyjne podejście do skrzypiec. Robię dużo podkładów i efektów, które stają się podwaliną utworów. Dodatkowo na żywo często tworzę loopy. Możesz więc często nie zdawać sobie sprawy z tego, że słyszysz skrzypce, gdyż większość słuchaczy nie jest przyzwyczajona by słuchać partii tego instrumentu granych właśnie w ten sposób. Wielu recenzentów pisze o ‘wirujących’ gitarach i temu podobnych. Jasne, gitary robią to z pewnością, ale nie tylko, bo ja też.


lCzas przejść do kolejnej kwestii. Teksty. Czy są one równie ważne, co muzyka, czy też są jedynie dopełnieniem całości? Specyficzne są też twoje wokale. Czasem brzmią jakby ktoś zawodził, a czasem są bardzo spokojne, kojące wręcz....


Teksty stanowią kamień węgielny całości. Podobnie jak muzyka one również przychodzą bardzo naturalnie. Nie walczę z tym. Zwykle kryje się za nimi jakiś koncept. Nie w sensie jakiejś dosłownej historii. Coś bardziej w kategoriach abstrakcji, idei. Na przykład jeśli idzie o "Eat The Low Dogs" teksty dotyczyły: cyklów przemocy, smutku, straty, ciemności, która czai się w ludziach, zawierały też trochę mitologii Indian Cherokee. Cała idea oparta jest na tym, że żywa istota zdolna jest do wyrządzenia zła w określonych warunkach, pod wpływem jakichś czynników zewnętrznych. W takich sytuacjach zwracamy się przeciw sobie. Co do moich wokali, tak po prostu brzmią, nie kontroluję tego.


Jak wpłynęła na zespół zmiana wytwórni? Czy cokolwiek to ułatwiło? Czy możliwe jest utrzymanie się z grania takiej muzyki?


Cóż, Neurot jest tak naprawdę naszym pierwszym labelem jeśli idzie o współpracę, wsparcie itd. RAIG (rosyjska wytwórnia) to dobry label, fajni ludzie. Inicjatywa wyszła od nich i chodziło o wydanie "Salt The Wound" (zbiór wybranych utworów z dwóch pierwszych płyt zespołu wydanych własnym sumptem - S.U.). Relapse wydało również vinyl "Run Thick In The Night" i tu pomocą wykazali się koledzy z Neurosis. Tak naprawdę bardzo dobrze współpracuje się z nimi wszystkimi. Nie zarabiamy na naszej muzyce, przynajmniej nie na tę chwilę. Wszyscy normalnie pracujemy. Ja na co dzień jestem wykładowcą angielskiego w college'u. Prawdopodobnie moglibyśmy zacząć coś zarabiać, gdybyśmy wyruszyli w trasę. Nie chcę tego robić ze względu na zobowiązania jakie mam. Wszyscy je mamy w domu. Chcę być dobrym ojcem i zależy mi przede wszystkim na tym, by być blisko rodziny.


USX ma bardzo specyficzne brzmienie. Jakiego sprzętu używasz?


Używam prostego i niezawodnego sprzętu. Uwielbiam moje gitary firmy Monson, są bardzo inspirujące. Mam w planach zaprojektowanie jednego egzemplarza i w tej chwili pracuję nad kilkoma pomysłami. Ponadto zakochałem się w kolumnach Emperor 2x12. Mam także niewielkie kolumny Earcandy 2x8, których lubię używać do małych koncertów i pracy w studio. Wreszcie efekty firmy Blackout Effectors, przede wszystkim ich Twosome Dual Fuzz. Jest naprawdę niesamowity, to overdrive, fuzz i booster w jednym urządzeniu. Dziękuję im wszystkim za wspieranie USX.


Sięgając do początków zespołu i patrząc na to, co się dzieje teraz, czy osiągnęliście to, o czym myśleliście, co chcieliście osiągnąć? Czy Nat Hall to spełniony muzyk?


Jeśli tylko mogę grać jestem spełniony. Szczerze mówiąc już dawno to co się dzieje przerosło moje oczekiwania, jakie miałem, kiedy zaczynaliśmy. Jestem zadowolony z tego, jak życie mi się układa i jak wiele mam. Jestem ojcem, mam żonę, dużą rodzinę, pracę itd. Ale czuję, że czegoś by mi brakowało gdybym nie mógł grać, nagrywać muzyki, której sam chciałbym słuchać. To wszystko sprawia, że jestem spełniony jako człowiek i muzyk. Lepiej być nie może. I każdemu tego życzę.


Rozmawialiśmy o inspiracjach, otoczeniu, książkach, muzyce. Opowiedz o swoich faworytach wśród pisarzy, zdradź czego słuchasz na co dzień i jakie filmy oglądasz.


Wspominałem już o McCarthym, olbrzymią inspiracją w czasie powstawania "Run Thick In The Night" był jego "Krwawy Południk". Poza tym dużo Faulknera, Flannery O’Connor, James Dickey. Uwielbiam film "Chopper" Andrew Dominika (później Dominik nakręcił znakomity western "Zabójstwo Jessego Jamesa przez tchórzliwego Roberta Forda" - S.U.). Jeśli idzie o muzykę słucham dużo metalu, klasycznego rocka, folku i bluesa. Długo by wymieniać.


Wspomniałeś o "Krwawym Południku". Czy nie miałbyś ochoty pójść w ślady kolegów z Mastodon i przygotować ścieżkę dźwiękową do filmu? Ponoć trwają przymiarki do sfilmowania dzieła McCarthyego.


Jasne, szczerze mówiąc trochę się nakręciłem na ten pomysł. Uważam, że jesteśmy wręcz idealnym bandem do zrobienia tego. Niestety decyzja nie leży w naszych rękach i wydaje się to jednak poza naszym zasięgiem.


Ostatnie słowo?


Cóż, przede wszystkim dzięki za rozmowę, mam nadzieję, że uda nam się w końcu zawitać do Polski. Tyle u was dobrych bandów. Do zobaczenia. Wszystkiego dobrego.


Sebastian Urbańczyk

Revolution Radio Green Day

Green Day jaki jest, każdy widzi (a właściwie słyszy).

Gramy dalej

8 /10
NieWolnOść Hunter

Dystans jaki oddziela dziś zespół Hunter od własnych nagrań z przełomu XX i XXI wieku jest trudny do zmierzenia. Kapela weszła w proces muzycznej...Gramy dalej

3 /10
Ghost ocena 9
Popestar
Gatunek: Heavy metal
Breaking Habits
Gatunek: Rock
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
Zobacz wszystkie