Granie w zespole to nic nowego dla mnie. Grałam już "ciężkie" skrzypce wcześniej w zespole Descolada (już nie istnieje). Znaliśmy się też już wcześniej z chłopakami z USX. Pewnego dnia wpadliśmy na siebie, kiedy występowałam z moim nowym zespołem The Judas Horse (http://thejudashorse.bandcamp.com/) w Chattanooga. Fajnie było się znowu spotkać. Rozmawialiśmy o dodaniu partii skrzypiec w paru utworach na ich nową płytę. Właśnie nagrywali album "Run Thick In The Night". Kiedy usłyszałam te numery od razu wiedziałam, że mogę wnieść do całości coś wartościowego. Natychmiast skomponowałam partie do wszystkich utworów. Dla mnie to było bardzo proste, gdyż całość brzmiała jak połączenie tego, co robiłam w przeszłości z Descolada i tego, co robię teraz w The Judas Horse. Reszcie zespołu spodobało się to, co zrobiłam. Tak znalazłam się na stałe w USX. Jestem ich najnowszym nabytkiem.
Tak przy okazji, wiele z tego, co gram, to nie jest tradycyjne podejście do skrzypiec. Robię dużo podkładów i efektów, które stają się podwaliną utworów. Dodatkowo na żywo często tworzę loopy. Możesz więc często nie zdawać sobie sprawy z tego, że słyszysz skrzypce, gdyż większość słuchaczy nie jest przyzwyczajona by słuchać partii tego instrumentu granych właśnie w ten sposób. Wielu recenzentów pisze o ‘wirujących’ gitarach i temu podobnych. Jasne, gitary robią to z pewnością, ale nie tylko, bo ja też.