Kenny Wayne Shepherd odbył podróż, o której niejeden gitarzysta bluesowy mógłby sobie tylko pomarzyć. Z ekipą kilku innych muzyków przemierzył południową część Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu... właśnie bluesa
Ten stosunkowo mało znany w Polsce muzyk zadebiutował w wieku siedemnastu lat albumem "Ledbetter Heights" (1995). W ciągu kolejnych lat wydał trzy płyty: "Trouble Is..." (1997), "Live On" (1999) oraz "The Place You’re In" (2004). Był czterokrotnie nominowany do nagrody Grammy i dwukrotnie uhonorowany nagrodą Billboard Music Awards. Blues był zawsze największą miłością Shepherda. Jako mały chłopiec słuchał w drodze do szkoły Muddy’ego Watersa. Gdy miał trzynaście lat, zagrał koncert z bluesmanem z Nowego Orleanu, Bryanem Lee, który to odkrył jego talent. Jako szesnastolatek podpisał kontrakt z Giant Records i już w szkole średniej nagrywał płyty, które dość szybko zyskały status platynowych. Marzeniem Kenny'ego było zagranie z największymi bluesowymi legendami, dlatego będąc dorosłym człowiekiem, postanowił je zrealizować. Cóż więc zrobił? Otóż wybrał się w podróż śladami bluesa, a wszystko, co się po drodze wydarzyło, sfilmował i nagrał. Ale nie wybrał się w tę podróż samotnie. Towarzyszyli mu muzycy z zespołu Double Trouble (Tommy Shannon i Chris Layton) oraz Noah Hunt. Trwającą dziesięć dni podróż muzycy rozpoczęli nie gdzie indziej, tylko w Nowym Orleanie. Udało im się spotkać i zagrać z niektórymi (żyjącymi) muzykami zespołów Howlin’ Wolfa i Muddy’ego Watersa. Zagrali też z Clarence'em Brownem i samym B.B. Kingiem. Tak powstała niepowtarzalna płyta i DVD "10 Days Out: Blues From The Backroads" (2007). Muzykowi udało się również zaprosić kilka legend bluesa do udziału w trasie koncertowej promującej ten album. Trasa ruszyła w 2010 roku, a obok zespołu Shepherda na scenie wystąpiły takie gwiazdy, jak: Hubert Sumlin, Willie "Big Eyes" Smith, Bryan Lee, Buddy Flett i Tommy Shannon. Kilka miesięcy temu ukazała się na rynku płyta "Live! In Chicago" będąca zapisem koncertu w chicagowskim House Of Blues...