Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Piotr Żurawski (Butterfly Trajectory)

Piotr Żurawski (Butterfly Trajectory)

Z Piotrem, wokalistą i gitarzystą post-metalowego Butterfly Trajectory zgadałem się zupełnie przypadkiem. Facebook potrafi czynić cuda, a jak się okazało napisane tu i ówdzie ogłoszenie w sprawie recenzji czy też wywiadu prędzej czy później trafia zarówno do muzyków jak i do mnie. Dlatego zachęcam do pójścia w ślady sympatycznego Piotra i polecam atakować mnie na portalu społecznościowym. O genezie powstania zespołu, kierunku w jakim zespół zamierza się rozwijać oraz o tym, co sądzą o Butterfly Trajectory w Stanach - poniżej.

Dobry wieczór Piotr! Atmosfera iście mroczna - na zewnątrz totalny mrok i amok (na mojej ulicy jest awaria latarni), a gdy słucham waszej ep-ki, melancholijny nastrój przeplata się z wkurwieniem. Cholera... nie pić już więcej? (śmiech)


Zdecydowanie nie.


Też podzielam Twoje zdanie (śmiech). Słuchaj, na początek krótki rys historyczny. Czym jest Butterfly Trajectory, jak powstał zespół, i czym zajmujesz się w kapeli.


Zaczęliśmy w 2009 roku jako duet. Andrzej Krysztopanis (ex-Bare Assed, Stupor) na perkusji i ja na gitarze. Zaczęliśmy robić własny materiał i w około rok udało nam się określić styl, w którym chcieliśmy wtedy grać. Cały czas szukaliśmy pozostałych muzyków i szlifowaliśmy materiał, z którego 3 numery nagraliśmy w Aurora Studio pod okiem Daniela Witczaka. Tak naprawdę, miał to być tylko materiał poglądowy, żebyśmy mogli ewentualnym kandydatom podsyłać próbki naszej muzyki, jednak efekt zdecydowanie przerósł nasze oczekiwania. Po pewnym czasie dołączył do nas Jakub Szygulski na gitarze i Konrad Maik na basie. W tym okresie też Andrzejowi urodziło się drugie dziecko i zmusiło go to do wyprowadzki do rodzinnego Szczecinka, a na beczkach zastąpił go Piotr Jechura, który z Konradem grał wcześniej w Strandhogg.


Od samego początku mieliście plan, aby dźwięki przez Was prokurowane, oscylowały wokół progresywnego światka? Domyślam się, że to, czym wtedy miało stać się Butterfly Trajectory, nie było tak progresywne jak materiał na ep...?


Wiesz co, był jeden utwór, który pozwolił nam zobaczyć, co tak naprawdę gramy. Aczkolwiek, był zbyt toolowy, wiec go wywaliliśmy i zrobiliśmy defibrylację, która wyznaczyła kierunek dalszym utworom.


I jak już pewnie wiesz, jest to post-metal w mniej lub bardziej przystępnej formie. Przyznam Ci się, że podzielam zdanie kolegów z innych redakcji - jest mrocznie, ciężko, progresywnie, ale za to z masywnym brzmieniem, co tworzy, nazwijmy to, walec. Nie bez znaczenia są tutaj wokale....


To prawda. Materiał, który do tej pory zrobiliśmy jest mocno inspirowany Isis, Cult of Luna, ale także Opeth. Utwory na pierwszą płytę są dosyć mocno nasiąknięte post-metalem, ale będziemy skręcać z tej drogi... już skręcamy. Po części świadomie, po części dzięki temu, że chłopaki nie słuchają w ogóle post-metalu, a Piotrek - nasz perkusista, który do tej pory grał głównie black metal - nadaje materiałowi dosyć wyraźny metalowy odcień, który nam wszystkim bardzo się podoba.


A to zaś może Was zanieść w rejony bliższe tej progresywnej, francuskiej scenie black metalowej. Poza tym, wydaje mi się, że post-metal to dość sztywna, jeżeli chodzi o same ramy stylistyczne, muzyka. Sądzisz, że można jeszcze nadać jej nowego, pomysłowego szlifu?


Myślę, że każdy gatunek muzyczny pozwala na eksperymenty i nie do końca zgodzę się ze stwierdzeniem, że post metal jest sztywny. To dosyć młody styl, który wciąż się rozwija i dopiero za 15 lat będzie można powiedzieć, czy jest/był on sztywny. Jak porówna się np Neurosis, Isis, Cult of Luna i Callisto (zwłaszcza płytkę Providence), czyli najbardziej prominentnych przedstawicieli gatunku, to można zauważyć, że są to bardzo różne od siebie kapele. A do Anorexia Nervosa nam jeszcze daleko (śmiech)


Oby nie groziło Wam samobójstwo. Ci Francuzi mieli z nim do czynienia (śmiech). Po rozpadzie Isis ja osobiście zaprzestałem śledzić światową scenę. Za to w Polsce dzieje się coraz lepiej, choć jak zwykle - dopiero po latach. Jak publiczność reaguje na wasze dźwięki?


Zagraliśmy dopiero 1 koncert, na który przyszli głównie nasi znajomi i między utworami klaskali z grzeczności.


A Internet? Jak ''krytycy'' i forumowi znawcy wypowiadają się o waszym materiale?


Zdaje się, że ludziom się podoba. Do tej pory znalazłem 2 całkiem pochlebne recenzje tego materiału, a najczęściej pojawiającym się słowem na naszym facebookowym profilu jest "awesome" (śmiech)


Jesteście z Poznania, a to miasto, oprócz piwa i klubu piłkarskiego, słynie z klubowych imprez oraz metalcore'a... Jak odnajdujecie się na lokalnej scenie? Po jednym koncercie pewnie Was nie piętnują, ale kto tam wie! (śmiech)


Tak, to prawda, że w Poznaniu metalcore ma się dosyć dobrze. jest m.in. Faust Again, Final Sacrifice i Before a Burning Earth. My na poznańskiej scenie jeszcze nie odnajdujemy się w ogóle. Siedzimy w piwnicy i gramy swoje z przekonaniem, że jak będzie dobre, to pójdzie w świat.


I trafiło. Do Stanów Zjednoczonych. Metalsucks często drwi z naszych zespołów, ale krótki, ale za to jakże pozytywny tekścik o Was to wyróżnienie.


Szczerze mówiąc zdziwił mnie ich tekst na temat Drown My Day, bo rozumiem, że ich miałeś na myśli. Mimo tego, że nie jestem fanem metalcore'a, to lubię sobie odpalić stronkę DMD i posłuchać ich kawałków. Ich wokal rozrywa niemowlęta. A co do tekściku o nas, to bardzo nam się miło zrobiło, kiedy go przeczytaliśmy. Dał nam sporo wiary, w to, że ta muza jest OK.


Na jakim sprzęcie nagrywaliście?


Beczki były nagrywane u Daniela w Aurora Studio. Mam wymieniać mikrofony? hehe. Ślady gitar, basu i wokal nagrałem w domu - karta dźwiękowa M-Audio Audiophile 2496 i preamp M-Audio DMP.... to chyba nikogo nie będzie za bardzo obchodzić (śmiech). Do ścieżek gitar użyłem Gibsona Les Paul Studio, a do basu czerwonego Corta Andrzeja... a i było też djembe, ale je wywaliliśmy, bo debilnie brzmiało.


Plany na resztę roku?


Męczymy materiał na pierwszą płytę i chcemy jak najwięcej koncertować. Niedługo też wydamy EPke w formie pudełkowej, coby można było podotykać.


To ja poproszę. Dzięki za rozmowę. Do zobaczenia!


Jasne. Dziękuję również oraz pozdro!

Grzegorz "Chain" Pindor

Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
Sounds From the Heart of Gothenburg In Flames

Dobór utworów pożegnalnego DVD In Flames z Danielem Svenssonem za zestawem perkusyjnym jest mocno dyskusyjny.

Gramy dalej

7 /10
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Zobacz wszystkie