Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Kuba Mańkowski (Pneuma)

Kuba Mańkowski (Pneuma)

Rozmawiamy z gitarzystą Pneumy i jednocześnie producentem - Kubą Mańkowskim.

Jak radzisz sobie z jednoczesną grą na gitarze i śpiewem?


Wokalistą w zespole Pneuma zostałem 12 lat temu niejako z konieczności, więc żeby to działało, na początku musiałem naprawdę powalczyć... Teraz - powiedzmy - nauczyłem się dzielić swoją uwagę i gram raczej mechanicznie, nie myśląc już o tym, tak więc bardziej skupiam się na śpiewie, a ręce pracują same. Choć są też i takie utwory, w których muszę się poważnie nagimnastykować, żeby nie było wtopy. Tak czy owak po każdej płycie obowiązkowo siadam z gitarą, by po prostu nauczyć się grać i śpiewać te numery na żywo, ponieważ kiedy komponujemy, to w ogóle nie zastanawiam się nad linią wokalną i potem mam ciężkie zadanie (śmiech).


W jaki sposób zacząłeś swoją przygodę z gitarą?


Sąsiad mnie namówił (serio!). Gdy miałem 12 lat, do mojego bloku wprowadził się nowy sąsiad o ksywie "Metal" i od razu założyliśmy zespół, a że były poważne deficyty w składzie, zostałem wiosłowym. Na początku ojciec kupił mi ruskie pudło i grałem na nim w zimowych rękawiczkach - struny były tak daleko od gryfu, że inaczej nie szło (śmiech). No i złapałem bakcyla, odwrotu już nie było. Ważne jest też, że miałem wtedy buty kowbojki - to rokowało powodzenie w przyszłej karierze, bo Axl Rose też takie nosił (śmiech).


Czy pamiętasz jakiś moment przełomowy, który zmienił Twoje podejście do życia i gry na instrumencie?


Co chwilę mam takie przełomy... W zasadzie słuchanie innych gitarzystów sprawia, że granie na gitarze jest dla mnie wciąż czymś nowym i ciekawym. Nigdy nie byłem wyścigowym graczem, ale słuchając muzyki, nieustannie odkrywam nowe patenty. A życiowo- muzycznie? Życie mi się wywróciło do góry nogami, gdy brat w domu odpalił "Apetite For Destruction" - od razu wiedziałem, co chcę w życiu robić.


Jakie masz najlepsze i najgorsze wspomnienie z grania na scenie i w studiu?


Pracę w studiu uwielbiam i nie mam złych wspomnień, najlepsze jest chyba wspomnienie połączone z nutką sentymentu. To było pierwsze nagranie, na które zostałem zaproszony jako 15-letni chłopak, aby zagrać solo na "Fishdick" Acid Drinkers. Duuuuże przeżycie - studio Modern Sound, w którym w tamtym czasie powstawały najlepsze produkcje, Adaś Toczko za gałami, a z tyłu na kanapie Skawa, co sprawiało, że wciąż się myliłem (śmiech). A na scenie? Każdy koncert jest inny i jednocześnie fajny. Jednak zdarzył się też ten najgorszy, a było to w roku 1995 w gdańskim klubie Żak. Miałem gitarę z jakimś nieszczęśliwym tremolem i już po pierwszej piosence strój się tak rozsypał, że nikt nie był w stanie go poprawić. Stres był wtedy potworny. Chłopaki z zespołu Tape Recorder, który później stał się grupą Crew, pożyczyli mi gitarę, ale oni stroili ton niżej... Resztę sobie wyobraźcie sami (śmiech). Myślałem, że tę gitarę rozerwę na kawałki. Ale nie było mnie stać na inną, więc jakoś się przeprosiliśmy. Po tamtym doświadczeniu wszystkie inne koncerty uważam zdecydowanie za najlepsze.


W jaki sposób ćwiczysz?


Niestety studio absorbuje mnie w 150 procentach i mam mało czasu na ćwiczenie w sensie technicznym. Przygotowuję się zawsze do sesji i koncertów, więc ćwiczę niejako zadaniowo. Zależy mi bardzo na prawej ręce i mimo że u nas mało jest latania po gryfie, to punkt i cios jest konkretny, więc prawa ręka to podstawa. Czasem, oglądając film, biorę gitarę i tłukę przez półtorej godziny.


Jak scharakteryzowałbyś swój styl gry?


Hmm..., trudne pytanie. No cóż, może: totalny chaos - to chyba odpowiednie określenie dla mojego stylu gry (śmiech).


Jacy gitarzyści wywarli na Tobie największy wpływ?


Na pewno Slash i na pewno Hetfield, który moim zdaniem jest najlepszym rytmicznym na tej planecie. Bardzo lubię też Jima Roota ze Stone Sour, to są kolesie z solidną prawicą i z polotem. Staram się od nich czerpać, ponieważ podoba mi się lekkość, z jaką wygrywają te swoje cuda...


Porozmawiajmy o sprzęcie. Na jakich grasz gitarach?


Ostatnio zakochałem się w Gibsonach - uważam, że to klasa sama w sobie i to bez dwóch zdań! Mam w studiu Explorera i to chyba najfajniejszy model, z jakim miałem styczność, zresztą w Gibach wszystko się zgadza. Mam jeszcze Flame’a, na którego mówię "paletka" - to taki zrobiony dla mnie Telecaster, ale bardzo prosta konstrukcja: jeden przetwornik przy mostku, jedna gała od głośności, i to wszystko! Jestem fanem prostych rozwiązań. A paletkę ostatnio tuningowałem gwoździem, więc teraz mam vintage, bo to modne (śmiech). Rozbawiło mnie, że ludzie oddają nowe wiosła, żeby ktoś im je postarzał i stwierdziłem, że też tak zrobię, i to za darmo. Polecam się, jakby coś... (śmiech).


Będziemy pamiętać (śmiech). A co powiesz o wzmacniaczach?


Mam Mesę duala na trzech kanałach, i to mi wystarcza. Wbrew temu, co się mówi, to dość uniwersalny piec z wyraźnym charakterem. Grałem na różnych wzmacniaczach, a prowadząc studio, mam okazję słuchać i nagrywać chyba wszystko, co istnieje. Wyróżniam więc jeszcze Bognera Ubershalla, JCM 800 i Orange’a - to moi ulubieni zawodnicy. Świetne piece robi Marek Gierszewski z MG Amps - miałem kiedyś jeden, i to było naprawdę zawodowstwo. Kolumn używam na scenie dwóch: Mesa 4x12" i Laboga 2x12", to dla mnie idealny zestaw. Mam też parę innych paczek, ale nawet nie wiem, gdzie teraz są, bo komuś je pożyczyłem. Mój Marshall gdzieś wsiąknął - kto go ma, niech się przypomni! (śmiech).


A efekty?


Nie używam ich, a moim jedynym efektem jest bramka szumów. Jestem w Pneumie typowym rytmicznym, nawet nie mam kiedy myśleć o efektach, bo swój czas na scenie dzielę między mikrofon a gitarę. Kiedyś owszem próbowałem, kupiłem racka, wsadziłem tam multiefekty, pod nogą miałem sterownik i zaprogramowane banki. Po kilku koncertach zorientowałem się, że na ten sterownik nadepnąłem tylko raz. Jestem więc gitarzystą typu gitara-kabel-wzmacniacz. No i oczywiście bramka (śmiech).


Jakie rady dałbyś młodym gitarzystom?


Z perspektywy pracy w studiu widzę, że młodzi muzycy mają zakodowane myślenie typu: to się wyrówna, poprawi itd. Moje zdanie poparte doświadczeniem to: shit in - shit out. Więc moja jedyna rada to ćwiczyć i nie grać rzeczy, których się nie potrafi ugrać. No i szukać tożsamości...


Co możesz powiedzieć o nowej płycie Pneumy, która wkrótce pojawi się na rynku?


W mojej opinii to poważny cios, czyli najbardziej ekstremalna rzecz, jaką popełniliśmy. Pracowaliśmy nad nią w studiu przez dwa lata i efekt jest zadowalający. Jazda od początku do końca, po prostu siła!

Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Zobacz wszystkie