Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Tomasz Andrzejewski

Tomasz Andrzejewski

Po dłuższej przerwie mamy przyjemność spotkać się z Tomkiem Andrzejewskim, który wydał nowy i nietuzinkowy krążek "Mr. Guitarist". Zadamy mu kilka pytań, by dowiedzieć się, co skłoniło go do wydania kolejnej płyty gitarowej na rynku bądź co bądź niesprzyjającym tego typu wydawnictwom, a także jak przebiegał proces jej tworzenia.

Czy pamiętasz, kiedy napisałeś swój pierwszy utwór instrumentalny?


Szczerze mówiąc, nie bardzo pamiętam, ponieważ już od samego początku mojej gry na gitarze interesowała mnie muzyka instrumentalna. Był to dla mnie bodziec, by spędzać jak najwięcej czasu z gitarą. Niesamowite jest to, że ta moja pasja stała się częścią mnie samego i chyba tak już zostanie do końca. Poza tym gitara jest genialnym instrumentem do komponowania, tak więc pole manewru jest ogromne i wręcz nieskończone. Płyty z muzyką instrumentalną mają swój niepowtarzalny charakter. Kocham to, co robię, a mój nowy album jest tego świetnym dowodem. Nie ograniczam się jednak tylko do muzyki instrumentalnej - większą część mojego życia wypełnia akompaniament, który jest chyba jeszcze trudniejszą formą, gdyż trzeba być wyczulonym na wszystko, bo to wokalista jest głównym źródłem przekazywania emocji i całego zamysłu utworu. Chciałbym dodać, że spotkałem już na swej drodze takiego właśnie wokalistę, a jest nim Marcin Zmorzyński, z którym wspólnie planujemy realizację dużych projektów pod szyldem zespołu Miles Away.


Twoja muzyka ma unikalny, rozpoznawalny styl. Czy długo zajęło Ci poszukiwanie własnej osobowości w muzyce? I czy Twoim zdaniem istnieje sposób, żeby ją odnaleźć?


Czy unikalny? Tego nie wiem. Jest cała masa rewelacyjnych gitarzystów, choćby nawet na naszym rodzimym podwórku. A co mnie wyróżnia? Może to, że bez względu na konsekwencje ciągle próbuję iść własną drogą. Staram się ciągle rozwijać, by nie stać w miejscu, oraz tworzyć muzykę, która jest bliska mojemu sercu, najlepiej jak to tylko potrafię. Wykorzystuję każdy możliwy sposób, aby się uczyć, ćwiczyć i przenosić swoją grę na jeszcze wyższy poziom techniczny. Na pewno na moją stylistykę ma wpływ wiele czynników, jak choćby czas, w którym zaczynałem grać, czyli przepełnione muzyką rockową i "wariatami" gitarowymi lata 80. Wtedy muzyka nie była tak syntetyczna jak dzisiaj, ale za to była prawdziwa, płynąca prosto z serca. Moim zdaniem poszukiwanie własnej osobowości muzycznej nigdy nie ma końca, bo apetyt rośnie w miarę jedzenia i dzięki temu możemy tworzyć coraz ciekawsze i lepsze kompozycje.


Czy możesz nam opisać w kilku zdaniach proces powstawania Twojej nowej płyty "Mr. Guitarist"? Czym różni się ona od poprzedniej "Not Made in China"?


Proces powstawania był stosunkowo krótki i dość późno się rozpoczął. Przez ostatnie trzy lata mnóstwo koncertowałem, udzielałem się sesyjnie i nie miałem czasu na realizację swoich kolejnych pomysłów dlatego wszystko odwlekało się w czasie. Pod koniec ubiegłego roku postanowiłem skoncentrować się na własnym materiale i w ciągu dwóch miesięcy go zrealizowałem. Pomysłów mam całą szufladę, więc z tym problemu nie było. Chciałem przede wszystkim, by tym razem było więcej melodii i przestrzeni, co dla mnie jako "szybkogracza" było sporym wyzwaniem, musiałem bowiem na chwilę zwolnić i stworzyć coś inspirującego dla młodych adeptów gitary. Pojawiły się więc utwory z tzw. oddechem, choć nie brakuje też biegania po gryfie (śmiech).


Czy to prawda, że trasa koncertowa promująca płytę "Mr. Guitaris" obejmuje także Stany Zjednoczone?


Skąd o tym wiecie? Nie chcę zapeszać, ale prawdopodobnie będzie okazja do wypromowania w jakimś stopniu mojego wydawnictwa za wielką wodą, ja jednak chciałbym skupić się przede wszystkim na naszym krajowym rynku i dotrzeć do wielu młodych gitarzystów, którzy szukają świeżych pomysłów i inspiracji. Przygotowujemy również trasę koncertowo-warsztatową, tak więc będzie okazja spotkać się z Czytelnikami Gitarzysty w wielu miastach naszego kraju.


Twoja płyta ukazała się w imponującym nakładzie 7.500 egzemplarzy. Pracowałeś nad nią w pojedynkę czy może są osoby, które wniosły swój wkład w ten sukces?


Tych osób jest naprawdę wiele, dlatego wymienię tylko te najważniejsze, bez których nie byłoby szans na realizację tego projektu z takim rozmachem. Najbardziej zaangażowany jest szef Fusion Reactor Krzysztof Roszko, który jest również głównym inicjatorem wydania tej płyty. Chciałbym mu podziękować za wszystkie jego starania, pomoc oraz wkład w to, by wszystko ruszyło i funkcjonowało jak należy. Są też moi rodzice, moja kochana żona, która to wszystko dzielnie znosiła, jak również muzycy zaangażowani w ten projekt: mój brat i zarazem osobisty basista Paweł Andrzejewski, dzielny perkusista Marcin Kisiel oraz klawiszowiec i realizator w jednej osobie Paweł Lemański, który zawsze chętnie wspiera mnie w moich artystycznych przedsięwzięciach. Jest jeszcze kilka innych osób, którym z pewnością podziękuję, ale zrobię to już osobiście.


Na koniec chciałbym zapytać, czym różni się Twoja płyta od innych tego typu produkcji na rynku...


Choćby tym, że potrafię ją w stu procentach odtworzyć na żywo (śmiech). A tak na poważnie, jest to kawał dobrej gitarowej nuty, z której jestem bardzo dumny. Na świecie jest cała masa płyt gitarowych mniej lub bardziej genialnych, ale ta jest przede wszystkim moja, no i polska, co wcale nie znaczy, że jest gorsza, o czym możecie się przekonać sami, kupując ją lub spotykając się z moją muzyką na moich najbliższych koncertach. Wszystkie dźwięki wyszły spod mojej ręki, wypłynęły z głębi mojego serca i są po prostu prawdziwe, a prawdziwa, szczera muzyka obroni się sama, więc nie potrzebuje zbyt wielu słów, aby się do niej przekonać. Przy okazji pragnę podziękować wszystkim, którzy przeczytali te kilka zdań na temat mojej twórczości. Zainteresowanych moją działalnością dydaktyczną chcę jeszcze poinformować, że już niebawem zamierzam wydać absolutnie nowatorską szkołę DVD w której skupię się na traktowanym dotąd po macoszemu aspekcie motoryki i doprowadzeniu sprawności rąk do maksimum, co pozwoli każdemu gitarzyście osiągnąć jeszcze więcej, by móc cieszyć się muzyką bez ograniczeń. Pozdrawiam i ogień z gryfu!

Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie