Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Stillborn

Stillborn

Jeśli do tej pory nie słyszeliście o Stillborn, najnowszy album zespołu, "Los Asesinos del Sur" jest doskonałą okazją, żeby te braki nadrobić. O tym, jak skutecznie i precyzyjnie zabijają 'Mordercy z południa' rozmawiamy z głównodowodzącym ekipy Killerem oraz człowiekiem-orkiestrą Atamanem Tolovym.

Przeglądając starsze i nowsze wywiady z Tobą zauważyłem, że nie przepadasz za tą formą promocji. Co wkurza cie najbardziej, niekompetencja dziennikarzy, konieczność odpowiadania na te same pytania?


Po takim pytaniu na dzień dobry wreszcie mam ochotę na bazgranie odpowiedzi (śmiech). Równo wkurzające są oba czynniki wymienione przez Ciebie. Z biegiem czasu minimalnie jednak zmieniłem swoje nastawienie do tego typu akcji na plus. Dawniej byłem przekonany, że o tego typu kapelach jak my nie wiele osób chce czytać, jednak życie pokazało, że maniacy czytają wszystko o wszystkich jak wlezie i choćby właśnie ze względu na szacunek dla nich, należy się od czasu do czasu przyłożyć. Faktem jest jednak to, że jak widzisz zaangażowanie w temat osoby przepytującej, to wywiad pisze się sam łatwo i przyjemnie. Nie ma nic gorszego niż szablony sezonowców - bleeee!
        

Myślisz, że w dzisiejszych czasach, kiedy płytę można zdobyć jednym kliknięciem myszy, albo przynajmniej odsłuchać na YouTube, tego typu działalność promocyjna ma w ogóle sens? Wielu młodych szybciej ściągnie materiał z sieci, niż poświęci czas na lekturę, w tym przypadku wywiadu czy recenzji.
 

Zgadza się, tylko, że ludzie, o których mówisz nie są kolekcjonerami. Kolekcjoner kocha przede wszystkim całą otoczkę związaną z wydawnictwem, śledzi, czyta, jara się, by wreszcie kupić album, powąchać okładkę (to akurat mój ukochany fetysz), przesłuchać płytę odłożyć na zawsze (bo wkurwiła), albo słuchać w każdej chwili, gdy poczuje strzał z kosmosu. Internet dla mnie zawsze będzie w tym temacie tylko substytutem.


Pełna zgoda. Jestem przekonany, że wbrew tezie, jakoby CD czy winyl miały odejść do lamusa, fizyczne nośniki przetrwają. Gdyby jednak miało stać się najgorsze, czy Stillborn odnalazłby się w rzeczywistości, w której w sieci sprzedaje się tylko pojedyncze utwory? Czy koncepcja albumu jako konkretnej całości, będącej czymś więcej niż tylko zbiorem kawałków, jest dla Ciebie istotna?


Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie albumu inaczej niż całość odzwierciedlającą dany okres w życiu kapeli. Każdy album to jedna nowela, po której da się odczytać stan emocjonalny twórcy. To zamknięty rozdział doświadczeń. Tak samo traktuję Stillborn i Genius Ultor. Nawet jeśli nadszedł by z jakichś niewyjaśnionych przyczyn kres płyt i winyli, to nie wyobrażam sobie sytuacji, w której miłośnik muzyki około-rockowej czy metalowej zachęcony jednym songiem nie sięga po cały album. Tego typu akcje jak zbieranie pojedynczych kawałków należą do ludzi dla których muzyka jest tylko tłem wykonywanych na co dzień czynności. Oczywiście zupełnie inną sprawą jest celowe i świadome tworzenie kompilacji, ale na ten temat moglibyśmy zrobić osobny artykuł (śmiech).


Domyślam się, że "Mordercy z południa" to Wy. Skąd pomysł na ten tytuł?


Tak, to my. Szyld ten wymyślił ataman Tolovy, a ja uznałem go za genialny. Chcieliśmy nadać nową formę dla znanego już Natural Born Destroyers. Miało być jak zwykle po hiszpańsku i powstało "Los Asesinos del Sur" - piękny tytuł. Ma on też związek z religijną mapą wszechświata.
 

Chodzi Ci o utożsamianie piekła z południem? Jak w slayerowym "South of Heaven"?


Właśnie te trzy ostatnie słowa zdeterminowały tytuł. Sama idea piekła jest śmieszna, ale jak ryczeliśmy na "E.R.E.E." "śmieszne alegorie, najprostszy sposób by zrozumiał ślepiec". Trzeba od czasu do czasu oprzeć się na czymś powszechnie znanym i przyporządkowanym jakimś wartościom. Tytuł jest jednak bardziej wielowymiarowy niż sądzi sam kierownik artystyczny zespołu.


Tak, dokładnie o to chodzi, z tym że na południe od Niebios leży jeszcze Ziemia, więc niech ataman nie mydli Wam oczu.


Każdy Wasz kolejny album był krokiem naprzód, choć starsze materiały skupiały się przede wszystkim na agresji i, co tu kryć, napierdalance. "Los Asesinos del Sur" daleko wykracza poza ten schemat. Naprawdę sporo dzieje się na płycie. Myśleliście o tym w czasie komponowania, czy samo wyszło?
     

Samo wyszło. Średnia wieku w Stillborn, to aktualnie 33 lata, którą de facto mocno zaniża August. Myślę, że tu leży przyczyna. Wraz z wiekiem furia nabiera innego kształtu, mężczyzna staje się bardziej zdystansowany, lecz będąc nadal wojownikiem, pierdolnięcie ma jeszcze mocniejsze, bo bardziej celne i wyważone.


Wbrew pozorom to stereotypy. Stillborn był i jest traktowany jako banda bezmózgich pijaków, co wcale mi nie przeszkadza. Rzeczywistość jest nieco inna, jesteśmy bandą przemądrzałych pijaków nie mających już czasu i siły pić. Podobnie stereotypowe jest podejście do muzyki zespołu. Do premiery "Los Asesinos del Sur" będę wytrwale stał na stanowisku, że "Satanás El Grande" to najlepszy krążek grupy. Ciągle chcę grać na żywo numery z tej płyty, bo tam jest to, co określa Stillborn.


Przykładem nowego podejścia jest choćby utwór tytułowy. Klimatyczny początek, zwolnienia, melodyjna solówka, a nawet czas trwania (przeszło 6 minut). Nowa jakość w twórczości Stillborn. Co Wy na to?


To co piszesz jest właśnie dowodem na moje poprzednie wypociny. Jest to kawałek najstarszego z nas, czyli atamana. Co ja na to? Jeśli ten kierunek będzie w sposób niewymuszony z nas wypływał, niczym kał po tygodniowym piciu bimbru, to tak, jestem za! Początku nie nazwałbym jednak klimatycznym, a cholernie ciężkim, potężnym i zdołowanym. Majestatyczny - o tak! Ma w sobie to coś, o czym powoli Metal zapomina. Oczywistym jest też fakt, że póki co nie wyobrażam sobie Stillborn bez blastów przecinanych chinką i bellem.


Numer ma swoją historię. Powstał w 1990 roku, dopisałem tylko dwa lata temu riff majestatyczny oraz rozwolnienie kończące. A solówka ładna, nie?


Pewnie, że ładna (śmiech). Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o albumy Stillborn, dopiero "Los Asesinos del Sur" przypadł mi do gustu w pełni. Myślisz, że dzięki temu krążkowi macie realną szansę zostać dostrzeżonymi również poza głębokim podziemiem? A może w ogóle Was to nie interesuje?


Można na nas wieszać psy, śmiać się i pieprzyć głupoty na internetowych forach. Można nam wierzyć lub nie, ale nigdy ja, ani ataman nie myśleliśmy o tzw. mainstreamie. Jesteśmy realistami. Jedyną osobą w Stillborn, która mogłaby się w przyszłości w jakiś sposób utrzymać z muzyki jest August. Po to z zawodu jestem inżynierem i pracoholikiem, by mieć na życie, na podstawowy sprzęt do grania, na płyty i raz na dwa lata na sesję nagraniową. To czy nas będą chcieli poza podziemiem jest, więc sprawą wielce drugorzędną. Najważniejsza jest radocha z grania. Nie ukrywa jednak, przy tym podejściu, nikt z nas, że dobrze było by gdyby od czasu do czasu zwróciły się pieniądze za nagranie i wyprodukowanie płyty, ot taka podstawa. Pomijając cały ten wywód, sam jesteś zapewne w pełni świadomy potęgi machiny marketingu. To ona decyduje, czy zespół istnieje, a nie to jak gra. Na szczęście Metal ma podziemie.
 

A czy uważasz, że mainstream musi wiązać się z utratą wiarygodności, koniecznością zawierania "zgniłych kompromisów"?


Niestety, prędzej czy później tak. W życiu nie ma nic za darmo, a obiektywizm nie istnieje. Podstawą wybicia się ponad przeciętne struktury społeczeństwa jest manipulacja owym właśnie, która polega na spełnianiu oczekiwań osób trzecich, a nie własnego odbicia w lustrze.


Tworzycie z Atamanem dobry duet kompozytorski. Czy przedstawiacie sobie wzajemnie pomysły? Zwracasz uwagę, czy kompozycje Atamana są wystarczająco stillbornowate, czy zostawiasz mu w tej materii wolną rękę?


(śmiech) Jam jest Wielki Cenzor Wirus!!!! Nigdy nikomu nie zostawiam wolnej ręki, taka jest rola pana kierownika! Jest jeszcze jedna ciekawa sprawa. Ja i ataman gramy totalnie inaczej na gitarach i nawet, jeśli się uprze na jakiś patent, to ja i tak zagram go po swojemu, czyli jak Stillborn. Są też numery, które od razu są kwalifikowane do innych projektów. Dzięki za komplement.


Wasze zdjęcia w booklecie różnią się nieco od fotek zrobionych przy okazji poprzednich materiałów. Pasy z nabojami się ostały, ale gdzie pieszczochy z gwoźdźmi, stuła i złowrogie miny?


Stuła leżała w skrzyni z amunicją i pieszczochami, krzyż wisi na ścianie obok gazmasek. Złych min nie ma, bo mimika twarzy nie pracuje jak dawniej, a całość przedstawia stan oczekiwania na napierdalankę. Proszę się nie obawiać. Marzeniem, do którego nieustannie zmierzam jest to, aby dźwigiem wynoszono mnie na scenę. Gwoździe, łańcuchy i skóry to jedna z tych rzeczy, za które kocham Metal!


Booklet robi wrażenie. Wykorzystaliście w nim prace Kamila Kukli. Jak doszło do współpracy? Nie przeszkadza ci wyraźne podobieństwo tych prac do twórczości Beksińskiego?


Skoro nie przeszkadzają twórcy, czemu miałyby nam przeszkadzać. Rozmawiałem o tym z Kamilem, zdaje sobie z tego sprawę. Natomiast to młody, utalentowany człowiek i ma wszystko przed sobą. Zaczyna teraz czwarty rok na krakowskiej ASP, a z tego, co widziałem, jego nowe prace nie noszą już tak widocznego piętna, noszą za to zalążek własnego stylu. Sama współpraca zaczęła się prozaicznie; żona ma nadobna przesłała mi kiedyś link do portfolio Kamila i w ten sam dzień umówiłem się z nim na spotkanie. Akurat było to w czasie, kiedy zabierałem się za zobrazowanie dźwięków i słów znajdujących się na płycie. Sama okładka była już gotowa w 2009 roku, potrzebowałem czegoś takiego jak prace Kamila, czegoś, co powinno uruchomić wyobraźnię odbiorcy.


Odnosząc się do drugiej części pytania, wydaje mi się, że masz na myśli technikę wykonania malowideł, bo tematycznie jednak te prace mocno od siebie odbiegają. Beksiński to pamiętnik przeżyć i doświadczeń, a Kukla w tym przypadku to wulgaryzm. Ja osobiście uważam, że wkładka do płyty zawsze powinna być wypasiona tak bardzo jak tylko się da. Mam nadzieję, że cel ten udało się osiągnąć.



Bardzo podoba mi się brzmienie krążka. Czyste, ale naturalne i ciepłe. Nie jesteście zwolennikami plastikowego, wyszlifowanego soundu...


Zamiar jest zawsze taki sam. Nagrać prawdę, zabrzmieć metalowo!


Zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że to wasz najlepiej brzmiący materiał...


To nie ulega wątpliwości i jest zasługą przede wszystkim Piotrka Lekkiego. Wbił ślady jak najbardziej odzwierciedlające rzeczywiste brzmienie zespołu. Miks zrobił jak najmniej ingerujący w brzmienie śladów, praktycznie same proporcje. Przy takiej realizacji, bez kitu, mastering zajął mi kwadrans. Ważne jest też to, jak zagraliśmy na instrumentach. Nie poprawialiśmy tego. W produkcji powinno być słychać człowieka.


Przy okazji, powiedz parę słów o sprzęcie, którego używasz. Gitary, wzmacniacze, kolumny, etc.


Nie będzie tu żadnych ochów i achów. Nigdy nie byłem specjalistą w tej dziedzinie. Wymóg był jeden, gitara ma być fizycznie ciężka, ma być elementem zbroi, a wzmacniacz ma dać pierdolnięcie. W tej chwili gram na ośmioletnim  Cortcie X-Custom BHM z przetwornikiem Lace Drop & Gain podpiętym do Randall RH200SC G2 Series z paczką Randall RS 412 XC na czterech głośnikach Celestion Seventy 80. Jak tylko odłożę troszeczkę pieniędzy na pewno zakupię Engl Fireball, który w każdych warunkach urywa łeb. Co do gitary marzy mi się Hamer GT Custom i Prototype JD Glenn Tipton Design, ale to taka mała fanaberia.


Pierwotne plany zakładały, że "Los Asesinos del Sur" ukaże się nakładem Agonia Records. Ostatecznie zajęliście się tym sami, a za dystrybucję będzie odpowiadać Pagan. Dlaczego?


Bo jak zwykle nie wyszło. Nam bardzo zależało na czasie. Agonia jako jedyna obiecała, że wyda nas jeszcze w tym roku. Gdybyśmy od razu wiedzieli, że nie podoła ze względu na inne, większe plany, to już dawno płyta byłaby w sprzedaży pod szyldem Ataman Productions. Ostatecznie cieszę się, że tak wyszło. Jestem pozytywnie zaskoczony promocją, jaką zorganizował Grzegorz z Godz Ov War Productions i Tomasz z Pagan Rec.


Zakładam, że dalsza współpraca z Dissonance Records, która wydała "Esta Rebelión Es Eterna" nie wchodziła w rachubę? Zdaje się, że narzekałeś na kompletny brak promocji krążka.


Nie wchodzi w grę. To był błąd wynikający po części z naszego lenistwa i naiwności. Chcesz mieć dobrze, zrób sobie sam z pomocą sprawdzonych ludzi. Zamknijmy ten temat, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem.


Planujecie koncertową promocję nowego wydawnictwa?


Chciałbym zagrać tylko kilka dobrze zorganizowanych koncertów. Nie mamy póki co żadnych konkretnych planów. Jeśli wszystko dobrze się potoczy, będzie można nas zobaczyć późną jesienią na trzech koncertach i na kilku wiosną 2012 roku.


W przyszłym roku świętujecie 15-lecie powstania. Będą jakieś specjalne obchody, czy nie przywiązujecie wagi do rocznic?


Jak na egocentryka przystało, co rok obchodzę urodziny, więc te magiczne 15 latek, też się postaram jakoś szczególnie oblać. Coraz poważniej myślimy o jakimś specjalnym winylu i taśmie.


Jesteś jedyną osobą z pierwszego składu. Czy częste zmiany personalne i trudności z przebiciem się do szerszej świadomości nie stępiły twojej wiary w sens kontynuowania krucjaty pod szyldem Stillborn?
   

Nie będę ukrywał, że przychodzą takie momenty, w których na nic nie mam siły. Metal jednak jest tak mocno we mnie zakorzeniony, że nie dałbym rady bez tego żyć. Dopóki będę miał takich kompanów jak teraz, nic nie stanie na przeszkodzie w tworzeniu nowych hymnów destrukcji.

Szymon Kubicki
Małgorzata Napiórkowska - Kubicka

GALERIA
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Oneiric Big Jesus

Niezwykle konsekwentny i spójny kolaż gatunków zaserwowała czwórka muzyków z Atlanty podpisująca się nazwą Big Jesus. Przy okazji zabrała...Gramy dalej

5 /10
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Against the Grain
Gatunek: Southern rock
Zobacz wszystkie