Oto powiew świeżego powietrza prosto z Kentucky. Zespół Cage the Elephant powstał w Bowling Green (Kentucky, USA) w 2005 roku. Właśnie ukazał się ich drug i album zatytułowany "Thank You, Happy Birthday". "Ten album przywrócił mnie do życia - mówi lider zespołu Matt Shultz. - Wreszcie przestaliśmy się bać tworzyć taką muzykę, jaką kochamy"
W dzisiejszych czasach większość wytwórni płytowych łatwo szufladkuje artystów - wszyscy muszą być zakwalifikowani do określonej kategorii, bo to zapewnia łatwiejszy sukces kasowy. Miło jest odkryć zespół, który brzmi tak odświeżająco i oryginalnie, któremu niełatwo jest przykleić konkretną etykietkę. Cage the Elephant - bo o tej formacji tu mowa - nie trzyma się kurczowo jednego gatunku. Muzycy mieszają surowe punkowe riffy z dowcipnym electropopem. W ich muzyce słychać zarówno wpływy Becka, jak i angielskiej formacji punkowej Buzzcocks.
Debiutancka płyta Cage the Elephant ukazała się w 2008 roku i sprzedała się w liczbie 400.000 egzemplarzy. "Ain’t No Rest For The Wicked" to najbardziej rozpoznawalny utwór na płycie - nie tylko stał się przebojem stacji komercyjnych, ale też został wykorzystany jako ścieżka dźwiękowa do gry Borderlands. Trzy single z płyty weszły do pierwszej piątki list przebojów.
Zespół przez dwa lata mieszkał w Wielkiej Brytanii, gdzie między innymi pracował nad kolejną płytą. Ale w pewnym momencie muzycy poczuli, że dotarli do ściany, przez którą nie potrafili się przebić. Postanowili wrócić do Stanów w poszukiwaniu inspiracji. Zaszyli się wśród spokojnych wzgórz rodzinnego stanu Kentucky i tam cały materiał napisał się... sam. Album "Thank You, Happy Birthday" ukazał się w styczniu tego roku i szybko wspiął się na drugie miejsce amerykańskiej listy Billboard 200. Muzycy nie boją się żonglować gatunkami - na płycie jest pełen buntu punk, ale można tu także znaleźć łagodne, wręcz romantyczne kompozycje. W tym miesiącu spotykamy się z gitarzystami zespołu Cage the Elephant - z Bradem Schultzem i Lincolnem Parishem...