Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Przemysław Węgłowski (Tides From Nebula)

Przemysław Węgłowski (Tides From Nebula)

Sukces Tides From Nebula w naszym kraju jest pewnym ewenementem i fenomenem. Poza faktem, że mają talent do komponowania całkiem miłych dla ucha melodii, tworzą muzykę, którą trudno posądzać o komercyjny potencjał.

Nie posiadają wokalisty, który podkreślałby swoim śpiewem linię melodyczną, ich kompozycje nie posiadają zapadających w pamięć refrenów. A jednak z każdym rokiem zyskują więcej fanów i wypełniają kluby w całym kraju. Już wkrótce będziecie mieli okazje zobaczenia ich na kilkunastu koncertach w różnych miastach w Polsce…   

Za niedługo ruszacie w trasę koncertową po Polsce. Zdradzisz mi na wstępie, jaki set przygotowaliście?


Na razie mogę zdradzić tylko tyle, że na zbliżającej się trasie będzie można usłyszeć o wiele więcej utworów niż na tej sprzed roku. Nad setem cały czas pracujemy, bardzo chcemy, aby każdy, kto przyjdzie na nasz koncert, był nim w pełni usatysfakcjonowany.


Czy na koncertach ponownie zastosujecie wizualizacje?


Nie, już jakiś czas temu zrezygnowaliśmy z wizualizacji. Mamy ten komfort, że jeździmy z własną osobą odpowiedzialną za pracę świateł na koncercie, co  - naszym zdaniem - pozwala na o wiele efektowniejsza oprawę niż tą z wykorzystaniem rzutnika. Myślę, że będzie to zauważalne podczas jesiennej trasy.


Jakie zespoły będą was supportowały w poszczególnych miastach? Czym kierowaliście się przy wyborze "rozgrzewaczy"?


Tej jesieni będzie z nami grać wiele ciekawych zespołów. Część to nasi znajomi, z którymi już wielokrotnie dzieliliśmy scenę  - NAO, Broken Betty, Obscure Sphinx (m.in. w Bielsku-Białej, Gdańsku - przyp. jw.). Trzy koncerty zagramy z Formą i Thesis, razem odwiedzimy Bydgoszcz, Poznań i Olsztyn. W Krakowie, Katowicach i Warszawie towarzyszyć nam będą New Century Classics. Komuś, kto interesuje się instrumentalnym graniem, nie trzeba ich specjalnie przedstawiać. NCC mają na koncie świetne wydawnictwa i osobiście bardzo się cieszę, że do nas dołączyli. Warto zwrócić uwagę również na dwa koncerty - Warszawę i Lublin z reaktywowaną Licorea, mus dla fanów sludge'owych brzmień. Zagramy także z wieloma miejscowymi, bardzo młodymi zespołami, myślę, że takie koncerty to także dobry sposób na sprawdzenie stanu własnej, lokalnej sceny.


Wiesz, cieszy fakt, że nie gracie z zespołami stricte post-rockowymi. Widz mógłby być pod koniec wieczoru mocno zmęczony. Postawiliście raczej na różnorodne brzmienie…


Również nie lubię koncertów przesyconych jednym rodzajem muzyki. Najważniejsze jednak, żeby supportujące zespoły trzymały pewien poziom wykonawczy. Poza tym to bardzo miłe, kiedy po trasie okazuje się, że dzięki wspólnym koncertom początkujący zespół zdobywa większe zainteresowanie. Tak było z nami, kiedy w trasę zabrali nas koledzy z Blindead i tak stało się rok temu z Obscure Sphinx, oraz NAO.


Odnoszę wrażenie, że do organizacji tej trasy podchodzicie o wiele profesjonalnej niż do poprzednich. Do efekt tego, że macie poczucie tego, że teraz macie swoje "5 minut" (a może i 15)? (śmiech)


Z tymi minutami to się okaże po trasie (śmiech)! Nie gramy dość często w naszym kraju, także chcemy, aby naprawdę wszystko co dotyczy tej jedynej w roku polskiej trasy było dopięte na ostatni guzik. Kluby, w których gramy w tym roku, są większe, warunki lepsze, więc i promocja musi być większa. Od początku w Tides From Nebula wyznajemy tę zasadę, że nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie mogło być lepiej.


Zgadza się, czy jako zespół macie jakiś wytyczony cel? Więcej koncertów za granicą? Co, Twoim zdaniem, Tides From Nebula może zaoferować zagranicznemu odbiorcy? Wiesz, często polscy artyści popełniali ten błąd, że starali się grać podobnie jak znane już zespoły.


Naszym podstawowym celem jest tworzenie porywającej muzyki. Nie staramy się w tym celu nikogo naśladować, zgodzę się z Tobą, że takie postępowanie to ślepa uliczka, prędzej czy później okazuje się ile tak naprawdę artysta ma do zaoferowania. Jeśli muzyka, którą tworzysz działa także na innych ludzi, wtedy naturalną koleją rzeczy masz możliwość grania koncertów, które spotykają się z zainteresowaniem. Bardzo ciężko pracujemy nad tym, żeby docierać z naszą muzyką także poza granice naszego kraju. Dotychczas odbyliśmy cztery zagraniczne trasy i możemy zauważyć, że każda kolejna spotyka się z większym zainteresowaniem. Jest to bardzo budujące i daje nam ciągłą motywacje do działania - w końcu jest jeszcze tyle miejsc, w których nie graliśmy!


Ostatnio "zaliczacie" prawie każdy duży festiwal. Z jednej strony to dobrze, bo coraz więcej osób o Was słyszy, z drugiej, czy nie obawiasz się tego, że ludzie będą odczuwać przesyt Tides From Nebula?


Nie sądzę, żeby tak było. Może gdybyśmy grali dwie polskie trasy w roku, festiwale, juwenalia i WOŚP to ludzie mogli by się przesycić. (śmiech) Staramy się planować koncerty "z głową", a na letnie festiwale zawsze się znajdzie miejsce. Poza tym, prócz wielkiej promocji, to często świetna okazja do zawarcia (i odkurzenia) fajnych znajomości.


Właśnie! Masz do opowiedzenia jakieś ciekawe anegdoty z ostatnich koncertów i after party?


Co do "afterów" to niestety Cię zmartwię, ale za dużo ode mnie nie wyciągniesz... po prostu zazwyczaj po koncercie wolimy w spokoju spakować busa i udać się na odpoczynek niż balangować do 3 nad ranem. Oczywiście są wyjątki, takie jak klub RudeBoy w Bielsku-Białej, gdzie właściciel ma dość skuteczne metody zatrzymywania biednych artystów (śmiech). Może nie tyle ciekawą, co smutną anegdotą może być historia naszego występu na tegorocznym Heinekenie, której towarzyszyła awaria prądu. Ponieważ wówczas nie mogliśmy podziękować zebranym w namiocie ludziom, chcę zrobić to teraz - wielkie dzięki za niesamowite przyjęcie, tym większy żal, że grało się nieziemsko! Mam nadzieje, że spotkamy się tej jesieni. Na 100% zagramy wtedy tamte dwa brakujące utwory (śmiech)!


Skoro wspomnieliśmy o festiwalach, powiedz, gdzie gra się Wam lepiej - czy w małych klubach, czy na dużych obiektach?


Chyba wszystkim nam najlepiej się gra w średniej wielkości klubach, wydaje mi się, że to dla nas najbardziej naturalne środowisko. Duże obiekty takie jak festiwalowe sceny mają swój niepowtarzalny klimat, jednak (przynajmniej ja) nie lubię tego dystansu do publiczności. Generalnie wszędzie gdzie jest chemia między publiką, a zespołem gra się świetnie. Jeśli koncert się kończy i leje się z nas pot to znaczy, że było ok.


Od premiery "Earthshine" minęło już trochę czasu. Jak odbierasz ten materiał teraz? Co byś zmienił na albumie? Niektórzy krytykowali jego brzmienie…


My tej płyty słuchamy nawet dłużej, bo już od roku, w końcu pół roku trwały te całe sprawy wydawnicze. Czy coś bym zmienił? Nic nie przychodzi mi do głowy. Bardzo lubię ten album, myślę, że jego brzmienie jest dość niespotykane na naszej "gitarowej" scenie. To jest płyta, którą trzeba moim zdaniem słuchać głośno, tak żeby odkryć wszystkie zawarte tam warstwy. Idzie teraz fajny okres w roku, kiedy ta muzyka zyska znacznie bardziej pasujące tło, umówmy się, że słuchanie "Siberii" na wakacjach nad morzem przy 40C może nie pozwolić do końca wczuć się w klimat (śmiech).


Generalnie uważam, że Wasz album jest inny niż "Aura" i to jego atut. Czy wasi fani mogą liczyć na to, że za każdym razem będziecie nagrywać trochę inne albumy? Z drugiej strony post-rock to bardzo niebezpieczny do uprawiania gatunek. Sam to zauważyłeś w czasie naszego poprzedniego wywiadu.


Lubimy penetrować różne rejony i korzystać z rozmaitych ścieżek. W naszym zespole nie narzucamy żadnych granic dotyczących stylistyki komponowanych utworów. Jak już mówiłem, naszym nadrzędnym celem jest to, aby muzyka, którą tworzymy, porywała. Czy jest to ballada, ambient, czy też riffowy numer. Przy tym, myślę, że nawet gdybyśmy nagrali płytę np. dub-stepową to i tak będzie tam słychać TFN. Co do "post-rocka" to cóż - jesteśmy kojarzeni z tą stylistyką, nie mamy teraz na to żadnego wpływu. Czasem to przeszkadza, czasem pomaga, generalnie jednak bilans wychodzi na zero. Szczerze mówiąc jest to dla nas bez znaczenia. Rozumiem sam fakt wrzucania kapel do pewnych szuflad, sam to robię, kiedy chcę szybko opisać znajomemu jakiegoś artystę. Problemy robią się wtedy, kiedy jako wykonawca, stajesz się niewolnikiem takiej etykietki.


Większość zespołów, które wydaje Mystic Production, realizuje teledyski. Czy doczekamy się klipu do któregoś z utworów z "Earthshine"?


Sprawa jest otwarta, nie jest to teraz temat którym się zajmujemy. Mamy na głowie całe to zamieszanie związane z nadchodzącymi trasami. Wiadomo, że aby powstał dobry teledysk wytwórnia musi wyłożyć niemałe środki. Sądzę, że piękne czasy, kiedy teledyski kapel rockowych hulały w telewizorze już się skończyły. Promocja takiej muzyki opiera się teraz bardziej na Internecie i radiu. Trzeba sobie zadać proste pytanie, czy produkcja teledysku dla takiej kapeli jak Tides From Nebula się opłaca, kiedy wokół jest jeszcze parę ważniejszych spraw do ogarnięcia.


"Aura" była powiewem świeżości na naszej scenie rockowej. Właściwie nie przesadzę, jeśli powiem, że nagraliście pierwszą płytę stricte post-rockową w Polsce. Co jednak najbardziej mnie zadziwia, twierdzicie, że na początku kariery nie miał na was wpływu żaden post-rockowy band.


Musiałbyś mi przypomnieć tę wypowiedź. My nigdy nie zaprzątaliśmy sobie głowy etykietkami, za to uwielbiamy takie zespoły jak Pelican, ISIS, Caspian, Radiohead, Deftones, Sigur Ros, Russian Circles itd.. Zawsze, jeśli słuchasz takiej muzyki, jakaś jej część będzie w tym co sam robisz. O tym, że istniej gatunek "post-rock" dowiedzieliśmy się, kiedy mieliśmy gotowe pierwsze pięć numerów. Jak sam widzisz, TFN nie było tworem na zasadzie "grajmy post-rock". Po prostu wiele elementów i brzmień, których używamy ktoś zakwalifikował do tej szufladki. Obecnie słuchamy jeszcze innej muzyki, przychodzą nowe zajawki i to pewnie też, chcąc nie chcąc, będzie dało się usłyszeć na naszej trzeciej płycie.


Mystic wydał także płytę zespołu, z którym jesteście mocno związani. Myślę o Blindead. Co sądzisz o ich ostatniej płycie?


Ich "Affliction" usłyszałem pierwszy raz na warszawskim koncercie z Ulver. Pamiętam, że zrobiło to na mnie wielkie wrażenie - i chyba nie tylko na mnie, bo widziałem potem parę osób opuszczających sale ze łzami w oczach! Blindead niesamowicie się rozwijają, aż strach myśleć, co zrobią na nowej płycie. Dla mnie jest to zespół, który nie tylko wytycza nowe ścieżki na muzycznej mapie Polski, ale z powodzeniem mógłby próbować zdobywać zagraniczne sceny.  Wracając jeszcze do "Affliction"- ilekroć słucham tej płyty, zawsze nurtuje mnie, dlaczego nie dostali tego cholernego Fryderyka. (śmiech)


Zagracie jeszcze razem trasę?


Zarówno my, jak i Blindead bardzo chcielibyśmy powtórzyć wspólną trasę. Fajnie byłoby znowu wsiąść do jednego busa i "uderzyć" w kilka miast. Jednak póki co, zarówno oni jak i my mamy swoje "odrębne historie"- Blindead ma przecież przed sobą świetnie zapowiadającą się trasę z Behemothem. Zobaczymy jak się sprawy potoczą...


Czy powoli tworzycie już nowy materiał?


Tak, aktualnie bawimy się różnymi pomysłami, nigdzie się nie spieszymy i jesteśmy pod tym względem totalnie wyluzowani. Mamy już parę minut nowego numeru i mogę Tobie zdradzić, że jest to "inne niż Earthshine i Aura" (śmiech).


Jacek Walewski

foto: Piotr Olkowski (strona zespołu)

Popestar Ghost

Jako jeden z nielicznych w redakcji naszego magazynu uparcie bronię Ghost.

Gramy dalej

9 /10
Breaking Habits Meller Gołyźniak Duda

Wreszcie doczekaliśmy się polskiej supergrupy z prawdziwego zdarzenia. Nie jakiejś tam odpustowej zgrai muzykantów do kieliszka, ale ekipy złożonej...Gramy dalej

8 /10
Testament ocena 8
Brotherhood of the Snake
Gatunek: Thrash metal
When The Smoke Clears
Gatunek: Hardcore
Shklo ocena 7
Shklo Music
Gatunek: Alternatywa
Zobacz wszystkie