Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Dan Sugarman (As Blood Runs Black)

Dan Sugarman (As Blood Runs Black)

Lubię takich rozmówców jak Amos z Tesseract, którzy są w stanie zagadać Cię na śmierć, nie nudząc ani na chwilę. Podobnie sprawa ma się z Danielem Sugarmanem z As Blood Runs Black - jednego z najciężej pracujących zespołów na współczesnej scenie. Na kilka tygodni przed koncertem w Polsce ucięliśmy sobie ‘’krótką’’ pogawędkę o zmianach w składzie zespołu, życiu w trasie oraz o tym jak naprawdę wygląda cały ten biznes.

Od półtora roku jesteś pełnoprawnym muzykiem As Blood Runs Black. Przez te wszystkie lata, wokół zespołu narastała presja oczekiwań, która wraz z wydaniem ‘’Instinct’’ jest weryfikowana. Jak radzisz sobie z oczekiwaniami, co czujesz?


Będę z Tobą kompletnie szczery. To zaszczyt móc grać w takim zespole jak As Blood Runs Black. Wraz z moim przyjacielem Sonikiem (aktualnym wokalistą ABRB - przyp.red) przez długie lata staraliśmy się wybić z własnym zespołem Fallen Figure. Po moim przejściu do tego zespołu wszystko diametralnie się zmieniło. Nie musiałem co wieczór grać dla setki kompletnie obojętnych osób, nie byłem zobligowany do sprzedawania biletów w przedsprzedaży, byle tylko zagrać na dużym evencie, a co najważniejsze, nie musiałem przejmować się bookingiem koncertów czy jedzeniem na trasie. Poziom wiary i uwielbienia ze strony fanów wobec As Blood Runs Black to coś, o czym zawsze marzyłem. Nie jestem w stanie opisać tego co czuję, gdy co noc setki ludzi cieszą się, że jestem na scenie. Mocno wierzę w to, że przyszłość jawi się nam w świetlanych barwach i wspólnie możemy osiągnąć znacznie, ale to znacznie więcej niż do tej pory. Mamy wysoko postawione cele i będziemy do nich dążyć.

Odnośnie presji, cóż, nie będę ukrywał, że ona jest - ale nie traktujemy jej jako czegoś, z czym koniecznie musimy się konfrontować. To, co ten zespół osiągnął kilka lat temu było rezultatem ciężkiej pracy - i podobnie jest teraz. Nie zwracamy uwagi na to kto, i czego od nas chce (usłyszeć). Wyzwania stawiamy sobie jednostkowo i wspólnie - jak na kolektyw przystało. Gdybyśmy się przejmowali (choć, nie mówię, że tego nie robimy) opiniami krytyków czy fanów - pewnie ABRB nie wróciło by do żywych. Na całe szczęście mamy w sobie siłę i motywację do tego by działać.

Niewielu o tym wie, ale As Blood Runs Black przeżywało naprawdę ciężkie chwile. Wiesz, nagle wszystko zaczęło się sypać. Ciągłe zmiany w składzie, dziwna polityka ze strony managementów oraz organizatorów koncertów, do tego dokładanie do interesu spowodowały, że czuliśmy się tłamszeni przez nasze własne wysiłki. Sami musieliśmy wydobyć nasze zespołowe ciało z grobu, który poniekąd sami sobie wykopaliśmy i zmierzyć się z wszystkimi przeciwnościami losu. I wiesz co? Udało nam się. Co nas nie zabije, to nas wzmocni, a na chwilę obecną jesteśmy niemal nieśmiertelni! (śmiech)


W zeszłym roku zmagaliście się z ciągłymi zmianami na stanowisku wokalisty. Czym Jonny McBee (wokalista The Browning - przyp.red) lub ten gość, który śpiewał na Bamboozle! nie zaskarbili sobie waszego zaufania? Przecież, przynajmniej według mnie, obaj są naprawdę dobrymi wokalistami.


To smutne, ale prawdziwe. Wiesz, wydaje mi się, przynajmniej z mojego punktu widzenia, że wszyscy Ci ludzie mają kompleksy i wewnętrzne problemy. Nazywamy to LSD (lead-singer-disease)! (śmiech) Każdy ma swoje własne demony z którymi musi się zmagać, ale - choć nie chcę zagłębiać się w szczegóły powiem Ci, że ani Jonny ani Ken Maxwell (ten z Bamboozle!) nie byli odpowiednimi kandydatami do stałego członkostwa w ABRB. Niestety, nie byli gotowi poświęcić się temu w stu procentach. Nie wiem jak radzą sobie teraz, ale wtedy nie byli gotowi na to by poświęcić się dla As Blood Runs Black.

Jeżdżenie w trasy to naprawdę ciężki kawałek chleba. Uwierz mi stary. Zachęcam do czytania mojej rubryki w Guitar Word (http://www.guitarworld.com/cerebral-upheaval-dan-sugarman-blood-runs-black-life-road-removing-veil) w której opisuję wszystkie niuanse. Obaj wyżej przez Ciebie wspomniani byli z nami w okresie między Chrisem (frontmanem na ‘’Allegiance’’ - przyp.red) a Sonikiem. Niestety, obaj nie podołali życiu w trasie. Co więcej, kilku z nich zachowywało się beznadziejnie zarówno na scenie jak i w życiu. Trudno. Na całe szczęście jest z nami Sonik, i to chyba najlepsze co mogło nas spotkać. Tak jak mówiłem wcześniej, znałem się z Sonikiem z naszego własnego zespołu, a jeszcze gwoli ścisłości, nim obaj spotkaliśmy się z Fallen Figure, Sonik sprzedawał merch ABRB na koncertach. Także jak widzisz, wszystko zostaje w rodzinie.


Właśnie chciałbym poruszyć temat Twojego ostatniego wpisu na łamach Guitar World odnośnie życia w trasie. Ten wątek przewija się przez naszą rozmowę, i cały czas podkreślasz jak bardzo wymagającą częścią życia jest ciągłe bycie w drodze. Czy dla zespołu takiego jak As Blood Runs Black trasy są dochodowe? Kapele większe niż Twoja, a jak sam dobrze pamiętasz mniejsze też (Fallen Figure) muszą płacić za możliwość wzięcia udziały w trasie. Zatem co i czy w ogóle z tego macie?


Cieszę się, że czytałeś moją rubrykę! Mam nadzieję, że Ci się podobała! Odpowiem Ci w taki sposób - jestem dumny z tego, że mam możliwość zwiedzania świata zupełnie za darmo. Wszystkie koszta pokrywamy z przychodów z samych koncertów, merchu lub czegokolwiek innego związanego z naszym wizerunkiem. Ja osobiście nie przywiązuję wagi do pieniędzy, to kwestia drugorzędna. Dla mnie liczą się nowe doświadczenia i wspomnienia.

Dla przykładu, na jesieni gramy trasę z Suicide Silence, Emmure i innymi w ramach Never Say Die Tour. Wygląda to tak, że nie muszę płacić za dojazd, jedzenie (chyba, że zechcę zjeść coś innego niż mamy na miejscu) oraz inne rzeczy. Kiedy wracamy do domu rzadko kiedy mamy na tyle pieniędzy by je podzielić na naszą piątkę. Ale biorąc pod uwagę to, że jedziemy do Europy - sam rozumiesz. To niesamowite. Sposób w jaki blokowane są dla nas trasy nie wygląda tylko tak jak ten, który właśnie Ci opisałem. Scena podzielona jest na określony rynek, i czasem trzeba wydać naprawdę sporą kasę za to by wystąpić na dużej trasie. My mamy ten komfort, że zajmuje się nami jedna z najlepszych agencji na całej scenie Pantheon Agency i to właśnie dzięki nim gramy na tych najfajniejszych.

Zdarza się, że wracamy do domów z jakąś tam kwotą pieniędzy, i nawet nie możesz sobie wyobrazić jak bardzo jesteśmy z tego zadowoleni. Niestety, w kwestii pieniędzy, przynajmniej ja jestem realistą, i niczego nie oczekuję. Lepiej cieszyć się z paru dolców więcej niż załamywać ręce bo dany organizator zrobił Cię w ch**a. A dzieje się tak nader często. Zazwyczaj wygląda to tak, że z trasy x mamy na tyle, by opłacić rachunki i jedzenie, a potem znowu ruszamy w drogę. Ciężki żywot, ale nie wyobrażam sobie innego.


Kontynuując temat życia poza trasą. Nie wiem czy widziałeś wideo ‘’Born of Osiris Cribs’’, ale przyznam Ci się, że chyba cały świat zaskoczony jest luksusem w jakim żyją Ci przecież bardzo młodzi chłopcy. Jako As Blood Runs Black mieszkacie razem czy osobno?


Widziałem to wideo i wielokrotnie byłem u nich w domu. Cóż, podzielam zarówno Twoje zdziwienie jak i myśli fanów na całym świecie. Nie wiem jakim cudem do tego doszli, ale jak sami twierdzą - chodzi tutaj o ciężką pracę i wyrzeczenia. Jeśli nie słyszałeś ich nowego albumu ‘’The Discovery’’ zrób to jak najszybciej. Naprawdę fenomenalna rzecz, najlepszą jaką nagrali jak do tej pory, ale mam nadzieję, że opus magnum mają dopiero przed sobą.

My mieszkamy osobno. Jednakże odległości jakie mamy do pokonania są naprawdę znikome i kiedy chcemy mamy ze sobą kontakt. Pewnie dobrze było by mieszkać razem, ale uwierz mi, że po trasie masz ochotę pobyć sam i zebrać myśli, niż ciągle być pod wpływem kolegów z busa.


Jak przygotowujesz się do trasy? O czym warto pamiętać gdy gra się death metal?


To bardzo dobre pytanie. Chyba jedno z moich ulubionych. Przygotowania do trasy to tak jakbyś miał wybrać się na długie wakacje. Musisz wybrać a następnie spakować wszystko co według Ciebie pozwoli Ci cieszyć się komfortem, ale również, co może przydać się w ekstremalnych sytuacjach. No i osobną kwestią jest to, co zabierasz jako muzyk. Upewnij się, że cały Twój sprzęt działa, najlepiej zanieś go do lutnika, lub innej osoby profesjonalnie zajmującej się serwisem sprzętu. Kup wszystkie potrzebne akcesoria, struny, światła - cokolwiek sobie wymyślisz i ćwicz przez minimum tydzień lub dwa. Ćwicz, niekoniecznie graj próby. Na granie razem tez jest czas, i powinno to trwać mniej więcej przez cały tydzień przed rozpoczęciem trasy. Kiedy grasz sam pracujesz nad wytrzymałością i własną zdolnością do gry w różnych warunkach. Jako zespół, warto ćwiczyć nie tylko wasze ruchy, ale nawet pauzy między utworami czy to, co Sonik ma do powiedzenia do publiczności. Często tak robimy.


Słyszałem, że Lech pisze większość materiału dla zespołu. Prawda to?


Wow! Stary, skąd to wiesz? Serio, to jedna z niewielu rzeczy o których ktokolwiek może wiedzieć. Ale, masz rację. Lech to jeden z głównych kompozytorów, czasem Ernie (były gitarzysta ABRB - przyp.red) dodawał coś od siebie, no i Nick, nasz basista. Ale faktem jest, że to Lech zajmuje się składaniem tego do kupy - zarówno jeżeli chodzi o gary jak i gitary. Pracujemy nad nowym albumem, i powiem Ci, że praca w trójkę - czyli mną, Lechem i Nickiem przynosi efekty! Nie możemy się doczekać kiedy zaczniemy ogrywać nowe rzeczy.


Jakiego sprzętu używasz na scenie?


Od lat jestem fanem gitar ESP i wzmacniaczy Engla. Od jakiegoś czasu stałem się ich endorserem, więc nie mogę być bardziej szczęśliwy. Zarówno brzmienie jak i ton gitary to ważna kwestia i jestem w pełni zadowolony z posiadanego sprzętu. Gorąco polecam ISP Decimator Pro-Rack G - doskonałą bramkę szumów.


Co Cię inspiruje?


To trudne pytanie. Wiesz, całe otoczenie ma na mnie wpływ, zarówno jako osobę jak i muzyka. Czerpię inspirację ze wszystkich stylów muzycznych, a czasem nawet z otoczenia. Mieszkam tuż przy plaży w Kalifornii, więc często zabieram gitarę akustyczną i siadam sobie na piasku i gram różne niemetalowe rzeczy (śmiech). No i byłbym zapomniał - piszę też teksty, czego dowodem są liryki na ‘’Instinct’’. Domyślam się, że to właśnie dzięki przyjaznej atmosferze na plaży całość wyszła tak pozytywnie. Lubię być poza domem, i polecam to innym. Siedzenie w czterech ścianach nie wpływa na mnie dobrze. Mój pokój jest dla mnie szczególnym miejscem, powiedzmy, że to moje zacisze. Ale kiedy porzucam to niezwykle komfortowe miejsce, przeważnie otwieram się na zupełnie nowe rzeczy. Poza tym, niezależnie od tego gdzie jestem pomysły rodzą się same, potem nagrywam je w postaci naprawdę gównianego demo, a jak stwierdzę, że są dobre, czym prędzej udaję się do naszego studio - przy okazji, mieszczącego się w porcie! (cholernie inspirujące miejsce samo w sobie).

Jeżeli chodzi o muzyków to jestem pod wielkim wpływem Ryana Knighta z The Black Dalia Murder. Miałem możliwość grać z nimi trasę i co wieczór stałem jak wryty patrząc na jego technikę. Sposób w jaki gra vibrato i legato jest niesamowite. Czasem wydaje się, że gra niechlujnie, ale to właśnie czyni go unikalnym. Kontynuując, trudno bym nie wspomniał o Francesco Artusato - obecnym gitarzyście All Shall Perish i moim nauczycielu. To fenomenalny człowiek, mający potężną wiedzę o muzyce oraz niesamowite umiejętności. Prawda jest taka, że mało kto może mu dorównać, i za każdym razem kiedy się widzimy pokazuje mi coś nowego, na co sam bym nie wpadł. No i znajdź mi drugiego takiego, który miałby tak nieszablonowe pomysły i podejście do instrumentu. Zacny człowiek. A jakbyś Ty sam lub Wasi czytelnicy nie wierzyli w to co mówię, sprawdźcie jego solowy album ‘’Chaos and the Primordial’’. To co usłyszycie zmienia pojęcie o tym co i w jaki sposób można grać na gitarze.

Francesco pokazał mi zespół Angra, w którym gra Kiko Loureiro. Jak dla mnie gość nie jest człowiekiem, może nawet kosmitą. Cholera go wie! (śmiech) No i Allan Holdsworth, duża inspiracja i niesamowity muzyk pod względem akcentowania oraz grania legato. To jeden z tych gitarzystówktórzy są w stanie zagrać wszystko, a ty potem przecierasz oczy ze zdumienia mówiąc przy tym - ‘’Kurwa, jak on to zrobił?!’’. To w jaki sposób gra można porównać do dobrej powieści. Dzieje się tak dużo, że czasem trudno złapać oddech, ale emocje i wyczucie są idealnie wyważone.


Poza oczywistymi - Decapitated i Behemoth oraz Vader znasz jakieś polskie zespoły? Devin Shidarek zaskoczył mnie znajomością Dissenter - undergroundowej death metalowej kapeli właśnie z Polski.


Poza… sam odpowiedziałeś na swoje pytanie! Pierwsze co przyszło mi na myśl to Behemoth i Decapitated. Zwłaszcza ten drugi zespół. Vogg to jeden z najlepszych death metalowych gitarzystów wszech czasów i porównałbym go do Dimebaga. Serio. Tyle, ze Vogg gra oczywiście z wiadomych powodów nowocześniej i brutalniej. Ale podejście jest to samo. Niestety o samej Polsce wiem niewiele. Mimo, iż jestem Polakiem (śmiech)


Jak myślisz, jaka jest przyszłość metalu? Djent?


Faktycznie, djent wydaje się wkraczać na salony. Wcześniej było tak z technicznym death metalem, ale gdy pojawiło się Periphery i Animals As Leaders wszystko uległo zmianie. Nie sądzę by djent był przyszłością, ale jako trend jest co najmniej ciekawy. Pewnie za pół roku albo rok przeminie. Szczerze mówiąc, ciężko jest cokolwiek powiedzieć o tym co będzie. To wszystko zmienia się tak szybko. Pewnie za rok będziemy mówić o kapelach polka-metalowych czy innych dziwactwach. Swoją drogą zauważam jak zmienia się samo podejście fanów. Akurat mój zespół jest w pewnym sensie katalizatorem dla młodzieży, która wkracza w świat death metalu. Kiedy ABRB wydawało ‘’Allegiance’’ większość z tych dzieciaków była w liceum i lansowała się w koszulkach głosząc wszem i wobec jaka to zajebista kapela. Teraz, gdy skończyli liceum a nawet studia, sporo z nich nadal jest z nami. To naprawdę miłe, a gdy widzisz ile zespołów otwarcie przyznaje się do inspiracji Twoją kapelą serce pęka z radości. Ważne by te dzieciaki czy ludzie starsi doceniali samą muzykę. Nie otoczkę wokół niej i ciuchy. Swoją drogą, j***ć hesterów i wszystkich z klapkami na oczach. Jest tyle dobrej muzyki, nie twierdzę, że akurat mojej, że każdy znajdzie coś dla siebie.


Gdybyś musiał odejść z As Blood Runs Black - co byś zrobił?


Zdecydowanie poszukałbym nowego zespołu. Nie wyobrażam sobie żyć inaczej. Mój normalny tok pracy to trasa, dom, trasa dom, próby, nagrywanie płyty.  Kiedy nie będę mógł aktywnie brać udziału w życiu zespołu zostanę nauczycielem albo domowym kompozytorem. Zobaczymy. Póki co jestem w sile wieku i nie mam zamiaru przestać grać.


Co jest najbardziej wkurzającą rzeczą na dzisiejszej scenie? Niekończące się breakdowny, hejterzy? Brak jagermaistera na backstage? Gówniane kapele mające kontrakty? (śmiech)


Wszystko to co wymieniłeś. Serio. Wkurzają mnie dzieciaki, które chodzą na koncerty tylko po to by się lansować, albo przywalić komuś w twarz a potem się tym szczycić. Idź na gig, zobacz kapele, pobaw się, wyszalej, ale nie rób krzywdy innym! Najbardziej wkurwiają mnie pieprzeni znawcy! To jest najgorsze. Nie wiem ilu z tych wszystkich napinaczy wie tak naprawdę co to znaczy żyć za dolara lub pięć na dzień, albo w ogóle bez pieniędzy, a musisz zatankować do baku benzynę bo przed sobą masz 300 km do przejechania na następny koncert.
 

Dzięki za rozmowę! Ostatnie słowa dla Ciebie


To ja dziękuję! Mam nadzieję, że gdy będziemy w Polsce pogadamy na spokojnie i w luźniejszej atmosferze. Sprawdzaj moją rubrykę w Guitar World i jeśli nie słyszałeś naszego nowego albumu kup go, ściągnij z netu, cokolwiek. Ważne byś go przesłuchał. Pozdrawiam czytelników Magazynu Gitarzysta, i mam nadzieję, że dobrze wypadłem! Cześć!

Grzegorz "Chain" Pindor

Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
Sounds From the Heart of Gothenburg In Flames

Dobór utworów pożegnalnego DVD In Flames z Danielem Svenssonem za zestawem perkusyjnym jest mocno dyskusyjny.

Gramy dalej

7 /10
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Zobacz wszystkie