To trudne pytanie. Wiesz, całe otoczenie ma na mnie wpływ, zarówno jako osobę jak i muzyka. Czerpię inspirację ze wszystkich stylów muzycznych, a czasem nawet z otoczenia. Mieszkam tuż przy plaży w Kalifornii, więc często zabieram gitarę akustyczną i siadam sobie na piasku i gram różne niemetalowe rzeczy (śmiech). No i byłbym zapomniał - piszę też teksty, czego dowodem są liryki na ‘’Instinct’’. Domyślam się, że to właśnie dzięki przyjaznej atmosferze na plaży całość wyszła tak pozytywnie. Lubię być poza domem, i polecam to innym. Siedzenie w czterech ścianach nie wpływa na mnie dobrze. Mój pokój jest dla mnie szczególnym miejscem, powiedzmy, że to moje zacisze. Ale kiedy porzucam to niezwykle komfortowe miejsce, przeważnie otwieram się na zupełnie nowe rzeczy. Poza tym, niezależnie od tego gdzie jestem pomysły rodzą się same, potem nagrywam je w postaci naprawdę gównianego demo, a jak stwierdzę, że są dobre, czym prędzej udaję się do naszego studio - przy okazji, mieszczącego się w porcie! (cholernie inspirujące miejsce samo w sobie).
Jeżeli chodzi o muzyków to jestem pod wielkim wpływem Ryana Knighta z The Black Dalia Murder. Miałem możliwość grać z nimi trasę i co wieczór stałem jak wryty patrząc na jego technikę. Sposób w jaki gra vibrato i legato jest niesamowite. Czasem wydaje się, że gra niechlujnie, ale to właśnie czyni go unikalnym. Kontynuując, trudno bym nie wspomniał o Francesco Artusato - obecnym gitarzyście All Shall Perish i moim nauczycielu. To fenomenalny człowiek, mający potężną wiedzę o muzyce oraz niesamowite umiejętności. Prawda jest taka, że mało kto może mu dorównać, i za każdym razem kiedy się widzimy pokazuje mi coś nowego, na co sam bym nie wpadł. No i znajdź mi drugiego takiego, który miałby tak nieszablonowe pomysły i podejście do instrumentu. Zacny człowiek. A jakbyś Ty sam lub Wasi czytelnicy nie wierzyli w to co mówię, sprawdźcie jego solowy album ‘’Chaos and the Primordial’’. To co usłyszycie zmienia pojęcie o tym co i w jaki sposób można grać na gitarze.
Francesco pokazał mi zespół Angra, w którym gra Kiko Loureiro. Jak dla mnie gość nie jest człowiekiem, może nawet kosmitą. Cholera go wie! (śmiech) No i Allan Holdsworth, duża inspiracja i niesamowity muzyk pod względem akcentowania oraz grania legato. To jeden z tych gitarzystówktórzy są w stanie zagrać wszystko, a ty potem przecierasz oczy ze zdumienia mówiąc przy tym - ‘’Kurwa, jak on to zrobił?!’’. To w jaki sposób gra można porównać do dobrej powieści. Dzieje się tak dużo, że czasem trudno złapać oddech, ale emocje i wyczucie są idealnie wyważone.