Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Urgul (Escape From)

Urgul (Escape From)

Dwa lata temu zostałem ‘’Opętany Okrucieństwem’’, materiałem zaskakująco świeżym jak na nasz kraj i mocno trafiającym w moje gusta. O tym, co dzieje się w szeregach Escape From, czy death metal umarł - a może zmartwychwstał, i czy realizacja własnych nagrań to komfort opowiadał Urgul - gitarzysta zespołu.

Cześć Urgul! Nie wiem jak Ty, ale ja mam wrażenie, że rozmawiam z postacią z prozy Tolkiena (śmiech). Może najpierw opowiesz skąd wzięła się Twoja ksywa i jaką funkcję pełnisz w zespole?


Cześć Grzegorz! Może Cię zaskoczę, ale... moja ksywa nie ma nic wspólnego z prozą Tolkiena. Zdziwiony? (śmiech) To zwykła zbitka literowa, nie ma żadnego ukrytego znaczenia. Co do drugiej części Twojego pytania, to jestem gitarzystą i managerem Escape From.


Kiedyś, gdy mieliśmy okazję rozmawiać doszliśmy do wniosku, że to co gracie jest wypadkową nowoczesnego death metalu spod znaku Job For A Cowboy z wesołą nutą Behemoth (śmiech). Stąd pytanie, czy kontynuujecie gwałty i pożogę z blastem bez Pana Boga?


Oczywiście! (śmiech) Powiem więcej, nowy stuff jest jeszcze bardziej brutalny. Staramy się grać coraz szybciej, bardziej technicznie. Nie chcemy stać w miejscu, stawiamy na progres... Nowe numery po prostu miażdżą! Już teraz można ich posłuchać na Youtube, gdyż kilka dni temu wyciekło nagranie z festiwalu, na którym graliśmy nowe kawałki.


I właśnie do nich chcę się odnieść. Mimo raczej słabej jakości nagrań wideo słychać, a miejscami nawet czuć gęstą atmosferę, niezbyt ładne melodie i wciąż ten sam mocny przekaz tekstowy. Escape From nadal pozostaje w sferze death metalu. Można w tym gatunku (jeszcze) coś dodać od siebie?


Myślę, że tak. Death metal cały czas się rozwija. Posłuchaj jak brzmiał ten gatunek 10 lat temu, a jak brzmi dzisiaj... W naszej muzyce staramy się jednak łączyć elementy różnych gatunków. Podstawą jest oczywiście death i tak już pozostanie, ale obecne są też pierwiastki black metalu, thrashu czy core’a. W takich miksturach upatrywałbym przyszłość tej muzyki.


Thrash umiera śmiercią naturalną, a death metal dostał kopa dzięki powstaniu deathcore'a - i z tym chyba musisz się zgodzić. Mimo wszystko, nawet jeśli nie eksplorujecie deathcore'owych rejonów, to najłatwiej wrzucić Was do tego worka. Nie jest to ani zbytnio krzywdzące, a z taką muzyką można się jako tako wybić. A w związku z tym, czy polskie teksty pomagają dotrzeć do publiczności?


Ja uważam, że każdy gatunek zatacza koło. Kiedy death metal święcił swe triumfy, black metal był gdzieś na uboczu. W pewnym momencie sytuacja się jednak odwróciła... Scena przejadła się wtórnymi kapelami deathowymi i muzyka ta odeszła nieco w cień, ustępując tym samym miejsca wyznawcom rogatego (śmiech). Jakiś czas temu byliśmy świadkami kolejnego przewrotu. Do łask powrócił DM spychając black na dalszy plan. Fakt, po drodze powstały nowe gatunki, tudzież podgatunki, jak deathcore, ale to z prawdziwym death metalem ma niewiele wspólnego. A czy thrash umiera? Może i tak, ale zauważ, że kapel thrashowych trochę się pojawiło ostatnimi czasy. Może nie ma takiego zapotrzebowania na ten gatunek jak kiedyś, ale myślę, że może się to zmienić. Co do polskich tekstów, to wydaje mi się, że w Polsce nie ma tak naprawdę znaczenia czy śpiewa się w języku ojczystym czy też nie. Oczywiście wiele osób twierdzi, że to dobry ruch... ale czy to pomaga nam się wybić? Nie sądzę.


Pozostając przy kwestii liryk macie radykalny przekaz. Raczej do ewangelii go nie zaliczymy. Jak ważny jest aspekt ideologiczny w waszej twórczości?


Sferą liryczną zajmuje się Ghoc, myślę że jego trzeba by było o to zapytać… my tworzymy muzykę, nie ingerujemy w teksty, on za nie odpowiada. Mogę jedynie powiedzieć, że w większym lub mniejszym stopniu traktują one o patologiach, pierwotnych ludzkich instynktach oraz ciemnych aspektach naszego jestestwa…


Jesteś realizatorem dźwięku, jak bardzo ingerujesz w brzmienie własnego zespołu? Jesteś muzykiem z wizją?


Miałem przyjemność pracować przy obu materiałach Escape From. W obu przypadkach miałem wolną rękę, nikt mi niczego nie dyktował, sam decydowałem o brzmieniu i masie innych aspektów nagrania. Taki sposób pracy jest bardzo komfortowy, gdyż pozwala rozwinąć skrzydła. W przypadku materiałów zewnętrznych jest nieco inna sytuacja. Muzycy mają swoje wizje, uwagi, których muszę słuchać i starać się je realizować (mimo, iż czasami nie do końca się z nimi zgadzam). W przypadku EF nigdy takich sytuacji nie było. A czy jestem muzykiem z wizją? Nie wiem, nie mnie to oceniać (śmiech).


Czego należy się wystrzegać gdy samemu pracuje się nad własnym materiałem? Czego starasz się unikać?


Myślę, że trzeba wystrzegać się przede wszystkim rutyny. Kreatywność to podstawa! Nie chciałbym, aby każdy materiał EF brzmiał tak samo. Oczywiście można raz wykreować brzmienie, które się sprawdza i później jechać na tym schemacie realizując kolejne materiały... ale czy o to chodzi w muzyce? Chyba nie. Dlatego też następny materiał będzie brzmiał nieco inaczej, na pewno lepiej.


Kiedy możemy spodziewać się nowego materiału? I jak bardzo będzie się różnił od EP?


W tej chwili kończymy przedprodukcję. Myślę, że pod koniec roku rozpoczniemy właściwą sesję nagraniową. Póki co mamy gotowych 6 numerów. Kompozycje są bardziej rozbudowane, szybsze, bardziej techniczne. Duch zawarty na EPce jest jednak wciąż obecny, nie zmieniliśmy stylu, podążamy tą samą ścieżką starając się jednak nie stać w miejscu, a iść naprzód... myślę, że się udało.


Oprócz realizacji dźwięku zajmujesz się też organizacją koncertów oraz mini festiwalu we własnej miejscowości. Opowiedz o kulisach organizacji festiwalu ciężkich brzmień i jak z perspektywy czasu oceniasz rozwój tej idei w Twojej miejscowości? Miasto wspiera tego typu inicjatywy?


W tym roku mieliśmy już IX edycję Festiwalu Mocnych Brzmień im. Ryśka Bieńka. Impreza się rozwija, z roku na rok przybywa więcej osób, grają coraz lepsze składy. Na tegorocznej edycji gościliśmy m.in. Hate, Lost Soul, Toxic Bonkers, Testor, Mortis Dei, itd. Był naprawdę świetny klimat i zabawa. W tym miejscu chciałbym podziękować Ośrodkowi Kultury Sportu i Rekreacji w Świeciu za wsparcie tej inicjatywy oraz dwóm przyjaciołom - Sebastianowi Maślewskiemu z Lowtide i Adamowi Arczyńskiemu. Bez nich zorganizowanie tego typu imprezy nie byłoby możliwe! Poza festiwalem organizujemy także cykliczne gigi pod nazwą CSW Metal Invasion. Do tej pory odbyły się cztery edycje, piąta najprawdopodobniej odbędzie się w listopadzie… jak widzisz na brak zajęć narzekać nie możemy (śmiech).


Plany na najbliższe miesiące?


Przede wszystkim skończyć płytę! To priorytet. Poza tym chcemy zagrać kilka koncertów na jesień. Za parę tygodni gramy w Warszawie, Czarnej Białostockiej, Słupsku i Chojnicach. Kolejne daty powinny pojawić się na dniach. Z nowinek realizatorskich zdradzę, że kończę właśnie pracę nad drugą płytą Vexatus, debiutem Lowtide, a w poczekalni mam jeszcze dwa zlecenia. Będzie się działo!


Dzięki za rozmowę. Ostatnia słowa dla Ciebie.


Dzięki wielkie za zainteresowanie i wsparcie! Zapraszam na nasze profile: http://www.myspace.com/escapefrom666 oraz http://www.facebook.com/escapefrom gdzie znajdziecie najświeższe informacje z naszego obozu, a także EPkę do ściągnięcia za free. Do zobaczenia na gigach!!! \m/

Grzegorz "Chain" Pindor

Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Zobacz wszystkie