Kup Magazyn Gitarzysta

Strona główna / Ludzie / Wywiady / Pablo Sanchez (Billy The Kid)

Pablo Sanchez (Billy The Kid)

Poza pamiętnymi spotkaniami naszej piłkarskiej reprezentacji i tropikami, Kostaryka nie budzi praktycznie żadnych muzycznych skojarzeń. Z jednym wyjątkiem - Billy The Kid, jednej z najciężej pracujących załóg straight edge hardcore, która działa w duchu DIY. Przed kolejną trasą na naszym kontynencie udało mi się porozmawiać z gitarzystą zespołu - Pablem Sanchezem.

Minęło trochę czasu odkąd ostatni raz graliście w Europie. Zbliżająca się trasa będzie waszą trzecią w karierze.


Zgadza się. Będzie to nasz trzeci i miejmy nadzieję nie ostatni raz. Swoją drogą, wielkie dzięki za zainteresowanie moim zespołem.


Graliście już w Polsce i w tym roku ponownie traficie do mojego kraju, dokładnie do Bydgoszczy i Katowic. Masz jakieś konkretne wspomnienia z tych koncertów? Czego spodziewasz się po październikowych?


Mamy całkiem spory bagaż doświadczeń i wspomnień związanych z Twoim krajem. Pamiętam jak graliśmy u was w czasie Halloween co tylko dodało klimatu całej imprezie. Zawsze chcemy dawać wam, fanom to co najlepsze, i mam nadzieje, że wasza scena przyjmie nas z entuzjazmem.


Czy w Twoim kraju istnieje scena hc? Jak wygląda wasz fanbase? Wiem, że Niemcy uwielbiają Billy The Kid.


Wiesz, Kostaryka ma tylko cztery miliony mieszkańców, ale są to ludzie o wielkich sercach. Właściwie, mimo iż nasza scena jest mała, to rozwija się bardzo prężnie i odwiedzają nas zespoły z całego świata. Na całe szczęście ludzie są świadomi tego, że jeżeli nie będą chodzić na koncerty, te kapele nie będą tutaj grać. Dlatego fani ciężkiego grania mają swoje kliki i grupy, w których się trzymają co buduje w pewnym sensie społeczność. Nasz zespół jest jednym z czołowych w Kostaryce i dajemy przykład młodzieży, aby pracowali na własny sukces i wspierali scenę. Co do Niemiec, jesteśmy bardzo zadowoleni z tak silnego fanbase w tym kraju, i mam nadzieję, że support z ich strony ani trochę nie opadł.


Jesteście zespołem straight edge, co zmotywowało Was do przejścia na ‘’trzeźwą’’ stronę? Jak wpływa to na działalność waszego zespołu i kontakty z ludźmi?


Ten styl życia wydaje się być dla nas odpowiedni, zmienił postrzeganie świata, a poza tym doprowadził do zjednoczenia się nas jako zespołu. Wiesz, nie musimy martwić się o to czy ktoś z nas jest zbyt nawalony by zagrać koncert albo jechać samochodem. Nie musimy się obawiać prostackiego zachowania ani innych takich. Respektujemy każdego z osobna jako indywidualności i jeśli ktoś jest wiernym sxe od 15 lat albo alkoholikiem od 15 lat, ale wspiera scenę - nie rusza to nas, ma do tego prawo. Chcemy jednak motywować ludzi do tego by zmienili swój światopogląd i dać im do zrozumienia, że straight edge to naprawdę pozytywny styl życia. Wymagający - ale dający dużo w zamian.


Na ‘’Jonestown’’ stworzyliście mieszankę drum’n’bass, hip-hopu, hc i beatdown. Co prawda, według mnie te rapowe partie odstawały od reszty, ale jako całość brzmieliście bardzo oryginalnie. Czego możemy się spodziewać w przyszłości? Po cichu liczę na solidną hardcore’owa lutę bez eksperymentów…


Będziemy grać ciężej, brutalniej i szybciej - ale nie spodziewaj się, że porzucimy hip-hop. Nie ma opcji! (śmiech) Domyślam się, że nasz następny album będzie dla Ciebie szokiem. Sam zobaczysz.


Czy spotkaliście się z niechęcią lub krzywdzącymi sytuacjami wynikającymi z tego, że jesteście straight edge?


Jak do tej pory nigdy się to nie zdarzyło. Mamy w dupie trendy, stereotypy i tych, którzy nazywają nas gangiem. Robimy swoje i wspieramy ruch straight edge.


Twój zespół wciąż pozostaje bez kontraktu. Jak to możliwe?


Z jednej strony jest to wina naszego oddania do maksymy ‘’Do It Yourself’’, a z drugiej - braku konkretnej oferty. Mam nadzieję, że w przyszłym roku, kiedy będziemy mieć nowy album sytuacja wreszcie się zmieni.


Jakiego sprzętu używasz?


Wiosło - Ltd mh701 z pickupami EMG. Klasycznego Peaveya 5150 z oraz paczka Marshall JCM 900 B 4x12. Do tego jakaś kaczka, i niezbyt wyszukane efekty bossa. A, no i bezprzewodowy zestaw shure.


Kapele których powinniśmy słuchać? Mam tutaj na myśli Waszą scenę.


Jest kilka naprawdę fajnych załóg w 506. Ten numer to właśnie Kostaryka. Sprawdźcie Ratpack, Inersia, El Valor De Luchar i Nightmare. Wszyscy prosto z tropików (śmiech)


Dzięki za wywiad. Ostatnie słowa dla Ciebie.


To ja dziękuję, to chyba drugi nasz wywiad dla magazynu z Polski, więc tym bardziej jestem zadowolony! Do zobaczenia na koncertach w październiku. Pula Vida, Hasta Pronto!

Grzegorz "Chain" Pindor

To The Bone Steven Wilson

Oho, Steven Wilson tym razem chce być Peterem Gabrielem. Tak można sobie pomyśleć słuchając "To The Bone". Czasami włącza mu się Talk Talk,...Gramy dalej

7 /10
Rough Times Kadavar

"Nie chcemy być po prostu kolejnym rockowym zespołem, chcemy być najlepsi" - zapowiadali przed premierą nowego albumu berlińczycy z Kadavar....Gramy dalej

8 /10
Cold Like War
Gatunek: Metalcore
Kasabian ocena 8
For Crying Out Loud
Gatunek: Indie rock
Hurts ocena 7
Desire
Gatunek: Pop
Zobacz wszystkie