Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Andrea Quaranta (Decades Of Despair)

Andrea Quaranta (Decades Of Despair)

Andrea, choć imię to raczej żeńskie, jest Francuzem na co dzień mieszkającym w Czechach i obsługującym sześć strun w jednej z ciekawszych europejskich grup - Decades of Despair. Jeśli jesteś fanem The Black Dahlia Murder, a nawet naszego rodzimego Dust N Brush - sprawdź ich koniecznie.

Cześć Andre! Bardzo się cieszę, że jako Decades of Despair wróciliście do żywych. Zanim jednak przejdziemy do aktualnych kwestii, dlaczego postanowiliście zakończyć swoją przygodę pod tym szyldem?


Witaj Grzegorz! I ja się cieszę! Cóż, szczerze mówiąc mieliśmy kilka naprawdę mocnych spięć między sobą, co doprowadziło do ponad dwuletniej przerwy w działalności. Jeśli chcesz bym się zagłębiał w szczegóły - ok. Niestety nasz poprzedni perkusista i gitarzysta mieli inną wizję tego, jak powinien pracować zespół. Może brzmi to jak truizm, ale tak było. Kilka miesięcy później ja i Benny (wokalista - przyp.red) dołączyliśmy do nowego zespołu, zwanego Upheaval. Wraz z resztą muzyków trafiliśmy do studia Yanica St. Amanda i Andreasa Magnussona, gdzie nagraliśmy całkiem przyzwoitą EP. Z racji na to, że poświęciliśmy się nowej kapeli, nie myśleliśmy o jakimkolwiek powrocie z Decades of Despair. Jak jednak widzisz, sprawy potoczyły się inaczej, i wróciliśmy do gry!


A co najważniejsze, wróciliście z całą gamą nowych pomysłów, oraz nowym składem. Oczywiście, muzycznie nadal gracie w duchu The Black Dahlia Murder. To dla Was naturalne?


Zgadza się! Nowi ludzie, nowa muzyka, i nowe cele do osiągnięcia. Kilka dni temu wydaliśmy nasz singiel ‘’Wrath of The Fallen Gods’’, który zawiera dwa naprawdę bluźniercze utwory. Kiedy ostatnim razem rozmawialiśmy zauważyłeś, że poszliśmy w nieco mroczniejsze, miejscami black metalowe rejony. To słuszna uwaga, i warto by wszyscy to odnotowali. Wierz mi lub nie, ale pisanie tego typu rzeczy to jedyna sensowna droga dla tego zespołu, a to, że słychać wpływy The Black Dahlia Murder - to wielka nobilitacja. Poza tym, gramy to co lubimy, a jest to wypadkowa death i black metalu oraz, co może wielu zdziwić, nawet muzyki klasycznej. A innymi słowy, staramy się pisać melodyjne utwory, ale nie pozbawione mocy współczesnego death metalu.


Czy utwory z EP pojawią się na zapowiadanym przez Was na przyszły rok longplayu?


Zgadza się. Są żywcem wyjęte z tego materiału, i z dumą ogłaszam, że będzie to naprawdę zajebista rzecz! (śmiech)


Jak wygląda scena we Francji? Co jest najbardziej problematyczne?


Nasza scena mniej więcej od czterech lat, rozwija się całkiem prężnie, ale to wciąż nie to, czego oczekujemy. Powoli dzieciaki zdają sobie sprawę z tego jak dobre mamy zespoły, a co najważniejsze, przekonują się do death metalu. Zresztą, to prędzej czy później nastąpi zupełnie naturalnie, ponieważ wiele młodych grup podpisuje kontrakty z dużymi wytwórniami. No i, oprócz mentalności dzieciaków, które podążają za modą - warto odnotować maksymalnie beznadziejne zjawisko jakim jest masowy hejting. Ale kto by się tym przejmował. Jak głosi porzekadło - haters gonna hate.


Na które francuskie zespoły powinniśmy zwrócić uwagę?


Możesz chcieć sprawdzić naszych kumpli: The Bridal Procession, którzy są w trakcie nagrywania nowego albumu, który odmieni oblicze tej sceny. Ja osobiście mocno jaram się tym co tam płodzą, i polecam mieć ich na uwadze. Poza tym, Betraying The Martyrs, Benighted, Upheaval, Outcast, Until The Uprising czy hardcore’owcy z Rise of The Northstar.


Kontakty z Upheaval przydają się w promocji Decades of Despair?


Niekoniecznie. Poza tym, oba te zespoły działały i działają w innym okresie czasu. Stąd prędzej powiedziałbym, że to, co udało się nam osiągnąć jako Decades of Despair miało przełożenie na działalność Upheaval.


Jakiego sprzętu używasz?


Ah! To dobrze pytanie! Jestem purystą w tym temacie, i zaznaczam, że nie używam żadnych kaczek, efektów, pedałów! Nadal gram na swoim ESP Horizon z 2003r., z pickupami EMG 81-85, lekko zmodyfikowanym przeze mnie. Do tego na koncertach wspieram się bezprzewodowym setem Sennheisera. Co do wzmacniaczy, używam VHT Pittbull G-100-UL UltraLead, który według mnie jest najlepszym wzmakiem jaki kiedykolwiek powstał. A przynajmniej, do grania death metalu. Dodatkowo mam wbudowane zupełnie customowe głośniki, a jeśli chodzi o okablowanie sprzęt zamawiam w Cablerie, małej ale za to niezwykle precyzyjnej francuskiej firmie. Bardzo gorąco polecam.


Plany na resztę roku?


Skończyć album i wrócić na scenę. Proste, ale za to jakże wymagające. W przyszłym roku chcemy pograć na kilku trasach po centralnej Europie oraz na półwyspie Iberyjskim. Powinno być dobrze!


Dzięki za wywiad!


To ja dziękuję. Z tego miejsca chciałbym pozdrowić i z całego serca podziękować wszystkim, którzy nas wspierali i robią to nadal. Każda, nawet negatywna opinia ma znaczenie. To dzięki Wam z dumą dalej gramy pieprzony death metal! (śmiech) Zrobimy co w naszej mocy by jak najszybciej wrócić na scenę. Póki co, ściągajcie naszego singla z itunes i polubcie nas na facebooku. Cześć!

Grzegorz "Chain" Pindor

Sounds From the Heart of Gothenburg In Flames

Dobór utworów pożegnalnego DVD In Flames z Danielem Svenssonem za zestawem perkusyjnym jest mocno dyskusyjny.

Gramy dalej

7 /10
Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Zobacz wszystkie