Musisz to kochać, musisz być w tym dobry, musisz rozumieć, na czym polega ta praca, ale przede wszystkim musisz dobrze żyć z ludźmi. Umiejętności, opanowanie instrumentu, osłuchanie w różnych stylach muzyki i posiadanie odpowiedniego sprzętu to sprawy oczywiste. Trzeba mieć dobre wiosła, kilka dobrych wzmacniaczy i cokolwiek jeszcze może być potrzebne, aby uzyskać pożądane na sesji brzmienie. Ale elementem, który najczęściej uchodzi uwadze młodych gitarzystów, jest to, że przede wszystkim musisz być fajnym gościem. Kimś, z kim inni lubią przebywać. Człowiekiem, w którego towarzystwie inni ludzie czują się dobrze. Pracując jako muzyk sesyjny, nie masz prawa mieć złego dnia, a jeśli akurat taki masz, to inni nie muszą o tym wiedzieć. Powinieneś mieć pozytywne nastawienie i trzymać mocno swoje ego na smyczy. Twoi pracodawcy płacą ci, abyś wniósł do ich życia i muzyki coś dobrego. To proste - jeśli ludzie dobrze się bawią, to zwykle wychodzi z tego dobra muzyka. A jeśli wychodzi dobra muzyka, to będziesz dobrze zarabiać i ponownie do ciebie zadzwonią, kiedy będą nagrywać kolejny album. Ale jeśli będziesz niemiły, będziesz marudził lub próbował forsować swój punkt widzenia, bo jesteś "świetnym gitarzystą i wiesz lepiej" - to cześć, pozamiatane, nikt cię już więcej nie zatrudni! Moim zdaniem umiejętności i sprzęt to tylko mała część kwalifikacji niezbędnych do bycia muzykiem sesyjnym.