Tak, instrument, na którego punkcie byłem zakręcony, to sitar. Interesowałem się kulturą i muzyką indyjską. Na przełomie lat 70. i 80., kiedy z Kazikiem Cwynarem graliśmy w Porter Bandzie, mieliśmy też swój zespół Pańcza Tantra grający improwizowaną muzykę etniczną opartą na rytmice hinduskiej i skalach indyjskich wykorzystujących 24 stopnie i ćwierćtony. Ja grałem na sitarze, Kazik Cwynar na tabli i bajanie. Mój sitar tara-fedar ma siedem strun w górnym pokładzie oraz jedenaście w dolnym, burdonowym, i jest używany w Indiach, a wywodzi się z Bengalu i Pakistanu. Jacek Krzaklewski grał z nami na tamburze - jest to sitar akompaniujący siedmiostrunowy. Mimo że każdy z nas grał w zespole rockowym, to intensywnie i z niezłym skutkiem koncertowaliśmy w klubach przez około dwa-trzy lata.
Do dziś używam sitara podczas nagrań jako instrumentu sonorystycznego, tworzącego klimat. Nagrałem na nim muzykę do filmu "Kamienne tablice" w reżyserii Czesława Petelskiego. Grałem na nim jako solista z Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Łódzkiej pod dyrekcją Jerzego Maksymiuka. Nagrywaliśmy to w studiu filmowym w Łodzi, grając pod obraz. Wspaniałe przeżycie - wielki dyrygent i znakomita, kilkudziesięcioosobowa orkiestra. Nie chwaląc się, jako pierwszy w Polsce nagrałem egzotyczny dźwięk sitara na płycie "Syn strachu" zespołu Nurt, która była też moim debiutem kompozytorskim w 1973 roku. Sitar można usłyszeć w utworze "Synowie nocy". Grając na nim, uczestniczyłem w przedsięwzięciach Teatru Laboratorium Jerzego Grotowskiego, nagrałem też muzykę do teatru pantomimy Henryka Tomaszewskiego. To jednak inny świat. Poza tym jestem miłośnikiem cytr, które były bardzo popularnym instrumentem ludowym na terenie Dolnego Śląska, Niemiec, Czech, Francji i Austrii. Ostatnio nagrywałem muzykę do niemieckiego filmu "Die Stunde des Offiziers" na mojej 64-strunowej dziewiętnastowiecznej cytrze, która ciągle świetnie brzmi.