Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Michał Huk (Serpentia)

Michał Huk (Serpentia)

Po siedmiu latach niebytu na scenie, Michał Huk aka Ivy, powraca ze swoim macierzystym zespołem. Jeśli pamiętacie taki album jak ‘’Nails Enigma’’ i na dźwięk nazwy Serpentia dostajecie spazmów radości - zapis naszej rozmowy powinien Wam przybliżyć przyczyny tymczasowego rozpadu Serpentii oraz jej powrotu z nowym krążkiem.

Cześć Ivy! Nie wiem czy mi uwierzysz, ale cieszę się jak dziecko z Waszego powrotu. Gdzieś na półce nadal mam "Nails Enigma". Co prawda, zakurzoną, ale bez ściemy jestem w stanie przyznać, że na tamten okres czasu był to jeden z moich ulubionych albumów nagranych w tym kraju. A ty jak wspominasz tamten czas?


Cześć! ‘’Nails’’ była płytą, którą musieliśmy udowodnić, że debiut nie był przypadkiem. Mieliśmy problem ze składem, ale okazało się, że w trojkę damy radę. Muzycznie bardziej złożony materiał, a ze strony lirycznej, z osobistego punktu widzenia, dla mnie bardzo ważny.


Celowo powracam do ‘’Nails Enigma’’, bo tym krążkiem niespodziewanie pożegnaliście się zarówno z Polską oraz Metal Mind Productions. Prawdę mówiąc, Dziuba pewnie tak jak w przypadku Enter Chaos, traktował was jako eksperyment. Mimo wszystko, udany tylko dla Twojego zespołu.


Masz rację, mieli sporo różnych zespołów, ale coś mi się wydaje, że w pewnym momencie przeważały gotyckie klimaty… My mieliśmy dosyć grania. Daliśmy z siebie wszystko, a co najważniejsze, nie byliśmy kopią Vader czy Behemoth - i ludziom się to podobało. Dlatego wciąż mamy spore zaplecze fanów i nowym albumem udowodnimy, że opłacało się czekać.


Co skłoniło Cię do opuszczenia kraju? Polska była u progu dość poważnych zmian, a scena wydawała się być prężniejsza. ‘’Chleb’’ okazał się być ważniejszy?

Zostaliśmy zaproszeni do UK na koncert. Panzervast już wtedy został na miejscu. Po nagraniu ‘’Nails Enigma’’ postanowiliśmy pojechać na 3 miesiące, ale zostaliśmy nieco dłużej... Wtedy, w samej Anglii, a mówimy tutaj o 2004 r., było po prostu lepiej. Wiesz, lepszy dostęp do sprzętu, warunki życia itd. Niestety, nie mieliśmy czasu żeby kontynuować działalność zespołu. Nowe realia wymusiły na nas inne priorytety. Nawet nie wiem co Teraz Rock napisał o "Nails", a lubię ich czytać (śmiech).


Serpentia odeszła w odstawkę, ale pojawił się inny projekt, kontynuujący muzyczną podróż. Mowa tutaj o Painfields. Czy materiał nagrany pod tym szyldem będzie częścią nowego albumu Serpentia?


Nie będę ukrywał. Byłem totalnie wkurwiony z powodu odejścia Chrisera (były gitarzysta i wokalista - przyp.red), no i jakby nie patrzeć chciałem by Painfields było nowym tworem, ale na fundamentach Serpentii.


Czyli trzyutworowy materiał Painfields będzie wydany oficjalnie jako Serpentia?


Zgadza się. Mieliśmy więcej utworów, ale z niektórych zrezygnowaliśmy, bo brzmiały po prostu… za staro. Poza tym, chcemy zachować świeżość brzmienia w Serpentii. Idziemy z duchem czasu.


Co rozumiesz przez ‘’za staro’’? Za staro jak na Serpentię, czy na to, co dzieje się teraz w muzyce?


Nie brzmiały wystarczająco dobrze. A jeśli ludzie czekali na ten album 7 długich lat, to mają dostać petardę, która rozsadzi ich odtwarzacze. Proste. My od czasu debiutu nie wrzuciliśmy żadnego zapychacza na płytę. To nie w naszym stylu. Nasza nazwa zobowiązuje!


Powrót Serpentii to również powrót do Krakowa. Myślisz, że z nowym materiałem uda się Wam przebić do świadomości naszych metalheads? Jakby nie patrzeć, melodyjny death metal nigdy nie był u nas wybitnie popularny.


Na ‘’Nails’’ zaczęliśmy kombinować z rytmiką. Wiesz, nie chcieliśmy sztywno trzymać się death metalu. Dlatego pojawiały się elementy nu-tone czy może nawet metalcore. Uważam, że melodyjny death metal to już dla nas za mało. Na nowym materiale jest hardcore, death metal, gothic, heavy, metalcore, ale wszystko zespolone w mocną całość. Jedną z inspiracji były dla nas takie grupy jak Jesu czy Envy. Jako muzycy nie możemy bazować jedynie na tym, co umiemy. Dlatego, by mieć wciąż otwarty umysł i możliwości, a przede wszystkim - by nie stać się reliktem, dodajemy nowe elementy.


To według Ciebie, bo mówimy tutaj raczej o młodszych słuchaczach, fani jakich formacji mogą się Wami zainteresować?


Rozrzut jest spory, ale wydaje mi się, że taki zestaw kapel jest odpowiedni: Hatebreed, Morbid Angel, Jesu, Textures, Envy, Killswitch Engage, Samael, Gojira, Carcass, At the Gates oraz Devildriver.


Wasz trzeci w karierze album ponownie będzie dziełem konceptualnym osadzonym w niebiańskim świecie. Opowiedz o tym.


Cała historia jest oparta na zaginięciu Boga. Niektórzy, jak Michał Anioł próbują go odszukać, inni zaś, jak Archanioł Gabriel przejąć władzę. Istotnym wątkiem są anioły, które zrzekły się nieśmiertelności (Rafael) przez co są traktowane jako żywe mapy nieba. Lucyfer i Gabriel mają ochotę na Boskie Królestwo z całym inwentarzem. Na albumie będzie wprowadzenie do historii. Wszystkie podmioty liryczne: Michał Anioł, Rafael, Demon Samael, Zakapturzony, będą musieli ze sobą współpracować i schować dawne urazy. W tej historii nikt nie jest dobry czy zły. Są tylko poszczególne dążenia pozytywne lub negatywne. Nawet Lucyfer czy Gabriel nie są do odgadnięcia.


Do odegrania tej historii zaprosiliście gości. Kim są i jakie będą pełnić role?


Pierwszym jest aktor Krzysztof Globisz, który wcielił się w "Psalmie Bezskrzydłym" w postać Rafaela. Drugi gość to dla przeciwwagi kobieta - Karolina Strużycka jako jego żona -  Lisa.


Od początku wiedziałeś kogo obsadzić w rolach? Jak doszło do tej współpracy?


Na początku to ja miałem zagrać Rafaela ale okazało się, że Krzysztof nagrywał i spodobała mu się muzyka i w to wszedł. Jeśli chodzi o Karolinę, to powiem Ci, że Ona dużo tam nie śpiewa, ale chcieliśmy uciec od typowych damskich wokali, ponieważ moim zdaniem są bardzo standardowe (pryzmat gotyckiego rocka/metalu). Dlatego postaraliśmy się o bardziej unikalny klimat. Niemal morowy. Jest aż gęsto od emocji.


Nie sądzisz, że ten koncept można by pociągnąć w formie pełnego opowiadania? Uzupełnić muzykę czymś specjalnym, może nie w takiej formie jak ostatni Blindead, ale myślę, że macie spore pole do popisu.


Niestety, nie udało nam się skończyć komiksu, ale zostanie on wydany w nowym roku. Na specjalnej wersji naszej nowej płyty będzie osobna książeczka z ilustracjami jako zapowiedź komiksu. To też na życzenie fanów. Mieli niedosyt informacji z konceptu "Nails" i "DFOP".


Wychodzi na to, że wszystko robicie dla fanów. Zatem co z koncertami?


No wszystko, to nie jest jeszcze samo spełnienie, jednakże są motorem do działania. Jeśli ktoś o nas nie zapomina po okresie 7 lat to coś to dla mnie znaczy. Poza tym, zawsze bardziej podobało mi się podejście zespołów HC do fanów niż u metalowych kapel. Taka duża rodzina, którą ciężko, kurwa, zatrzymać (śmiech). Teraz czas promocji, koncerty ruszą od nowego roku, tak, żeby każdy, kto na nie przyjdzie miał uprzednio czas do odsłuchu w domu. A potem by dać ogień na gigu!


W takim razie do zobaczenia na koncertach. Ostatnie słowa dla Ciebie.


Dziękuję za możliwość wywiadu dla Magazynu Gitarzysta! Jak lubicie ciężkie gitarowe granie nie pozbawione melodii i przestrzeni,  śledźcie nasze profile w Internecie i czekajcie na ‘’The Day In The Years of Candles’’ Pozdro!

Grzegorz "Chain" Pndor

Zaklęty krąg Cugowscy

Krzysztof Cugowski jest na polskiej rockowej scenie od zawsze, zaś jego dwaj synowie Piotr i Wojciech od prawie zawsze, ale po raz pierwszy wspólnie...Gramy dalej

8 /10
Atoma Dark Tranquillity

Giganci szwedzkiej sceny melodyjnego death metalu od blisko piętnastu lat nie splamili się słabym wydawnictwem.

Gramy dalej

9 /10
CETI ocena 9
Snakes of Eden
Gatunek: Heavy metal
Green Day ocena 8
Revolution Radio
Gatunek: Pop punk
Hunter ocena 3
NieWolnOść
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie