Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Marty Friedman

Marty Friedman

Na rozmowę z Martym Friedmanem umówiliśmy się w Mediolanie przed próbą. Muzyk był już mniej więcej w połowie swojej europejskiej trasy promującej ostatni album "Tokyo Jukebox" zawierający metalowe aranżacje największych popowych przebojów z Kraju Kwitnącej Wiśni. Sam koncert był bardzo energetyczny, w szczególności dzięki młodemu japońskiemu składowi, który towarzyszył Marty’emu na tej trasie

Zacznijmy od Twojej najnowszej płyty. Ostatni raz widzieliśmy się pod koniec marca w San Francisco i mówiłeś mi wtedy, że jedziesz do Los Angeles nagrać materiał na nowy album "Tokyo Jukebox 2". Czy jest już gotowy?


Niestety, jeszcze nie. Wtedy jechałem do LA nagrać 11 kawałków. Obecnie zostało mi jeszcze kilka do zrobienia. Właśnie podczas europejskiej trasy je aranżuję. Myślę, że jakieś 90 procent zostało już zrobione. Jak dotąd, kawałki wyszły niesamowicie! Jestem bardzo zadowolony. Cały materiał jest nawet lepszy niż "Tokyo Jukebox 1" - to chyba najlepszy materiał, jaki do tej pory nagrałem. Chciałem, żeby melodie docierały do słuchacza szybciej i żeby łatwiej się ich słuchało. Oczywiście jest w tym wszystkim nowe gitarowe frazowanie. Chciałem zrobić coś oryginalnego, coś, co zabrzmi po prostu inaczej.


I jak publika przyjmuje te przeróbki japońskich kawałków?


Zobaczysz wieczorem. Jest naprawdę dobrze, mieliśmy świetne przyjęcie w Anglii, Hiszpanii i nawet wczoraj we Włoszech. Jestem mile zaskoczony, bo gramy wiele kawałków z "Tokyo Jukebox". Tak dobry odbiór tej muzyki ważny jest nie tylko dla mnie, ale także dla zespołu, bo jak zresztą wiesz, oni przecież wszyscy są Japończykami, a tu ci wszyscy cudzoziemcy całkiem nieźle się przy tych japońskich utworach bawią. W Japonii wszyscy te kawałki znają, i to naprawdę wszyscy. Więc fajnie jest zagrać je tutaj i widzieć, że również ludzie innych narodowości dobrze się przy nich bawią.


A jak tam aktualna trasa koncertowa, jesteś z niej zadowolony?


O tak, jest naprawdę super! Zagraliśmy do tej pory w Wielkiej Brytanii, Belgii, Holandii, Francji, Hiszpanii, no i teraz gramy we Włoszech. Wszędzie byliśmy zadowoleni z występów i reakcji publiczności.


Twój japoński zespół chyba pierwszy raz odbywa taką trasę. Jak chłopaki dają sobie radę z graniem tylu gigów pod rząd?


Byliśmy wcześniej w Moskwie i na Gods Of Metal w Mediolanie, ale faktycznie jest to pierwszy raz, kiedy gramy taką trasę koncertową za granicą. Wcześniej graliśmy wiele koncertów w Japonii, ale na świecie nie graliśmy jeszcze tak długiej trasy. Chłopaki są bardzo zadowoleni, ponieważ jest to dla nich spore wyzwanie i sprawia im to wielką radość.


No to porozmawiajmy teraz trochę o technicznych sprawach. Na scenie szukałem Twojego pedalboardu i nie mogłem go nigdzie znaleźć. Czego używasz do przetwarzania dźwięku?


Aaa, pedalboard...! W zasadzie wszystko leci prosto ze wzmacniacza. Mam jakiegoś chorusa, którego od czasu do czasu włącza mój techniczny, ale generalnie wszystko idzie prosto przez wzmacniacz. Jak chcesz, to zajrzyj na zaplecze sceny, tam wszystko jest zainstalowane (okazało się, że oprócz Chorusa Bossa było tam parę innych rzeczy - przyp. MK).


Wszyscy gitarzyści powtarzają, że brzmienie jest w palcach, a nie w sprzęcie. A co Ty sądzisz o technice?


Nie wiem, gdzie jest brzmienie, ja po prostu gram na gitarze - i tyle!


A jak wyglądają Twoje endorserskie relacje z firmą Engl? Używasz Powerball II lub innych głów Engla?


Gram w zasadzie na wszystkim, co robi Engl, zresztą w studiu mam cała masę wzmacniaczy tej marki. Cokolwiek mi dają, jest dobre. Na tę trasę też dostaliśmy od nich cały set wzmacniaczy (dwa zestawy w składzie: głowa Powerball i paczka 4x12" - przyp. red.).


Który z albumów Marty'ego Friedmana jest Twoim ulubionym?


Wiesz co, raczej nie słucham własnych kawałków i płyt. Bardzo fajnie mi się nagrywało "Tokyo Jukebox", ale jak już wszystko zarejestruję, to na tym kończę i po prostu nie słucham tego ponownie. Jestem perfekcjonistą, dlatego ciężko pracuję, nagrywając poszczególne utwory na płytę. Jak już skończę i jestem zadowolony z osiągniętego efektu, to nigdy do tego nie wracam. Wyjątkiem jest materiał z "Tokyo Jukebox", może dlatego, że to nie są moje kompozycje. Oczywiście musiałem wszystko zaaranżować na nowo, żeby brzmiały jak moje. Mam w sobie jednak dużą dozę samokrytyki, jeśli chodzi o pisanie muzyki.


Następne pytanie mogłoby brzmieć "kto jest Twoim ulubionym gitarzystą?", ale podobno nie słuchasz zbyt wiele gitarowej muzyki.


O nie, to ostatnia rzecz, jaką chciałbym teraz robić!


Może więc zapytam nieco inaczej: jaki rodzaj muzyki lubisz najbardziej?


Właściwie to bardzo lubię muzykę pop. Wczoraj siedzieliśmy w jakiejś knajpie w Hiszpanii i leciał Top 10 muzyki dance czy coś w tym stylu. Każdy z tych kawałków to był hit, każdy z nich to przebój. Lubię dobrze wyprodukowane kawałki, nowoczesne, futurystyczne piosenki. Lubię też muzykę heavy, ale nie przepadam za wokalami. Lubię partie gitarowe, ale przestaję słuchać, jak zaczynają śpiewać. W szczególności gdy chodzi o wokal deathmetalowy... To jak Ciasteczkowy Potwór - nie da się tego brać na serio. Ale uwielbiam, kiedy przechodzą do partii instrumentalnych. Jesteś z Polski, więc musisz znać kapelę Decapitated. Ich wokale nie są złe.


Oczywiście, że znam! Nowa płyta jest w drodze i niebawem pojawi się na rynku.


Już nie mogę się doczekać, żeby ich posłuchać.


Wystawiłeś na aukcjach swoje gitary z czasów Megadeth, z których dochód przeznaczyłeś na rzecz ofiar tsunami w Japonii. Jak się udały te aukcje?


Byłem bardzo szczęśliwy, widząc, jak ludzie ostro licytują. Bardzo mnie cieszy, że mogłem dołożyć swoją część do pomocy na rzecz ofiar tej straszliwej katastrofy. Jeden z fanów, którzy kupili te gitary, przyniósł w Belgii jednego z tych Jacksonów na koncert. Zagrałem na nim całą sztukę i muszę powiedzieć, że trochę żałuję, iż ją sprzedałem (śmiech).


Jakie masz dalsze plany koncertowe? Czy zobaczymy Cię w Polsce jeszcze w tym roku?


Raczej nie podczas tej trasy. Trzeba jeździć po świecie i grać, bo wtedy promotorzy wiedzą, że w ogóle istniejesz. Inaczej nie wpisują cię w te wielkie imprezy i trasy. Graliśmy w Japonii, wyszło z tego całkiem sporo koncertów, ale teraz jesteśmy tu, w Europie, żeby pokazać ludziom to, co robimy, i to, że mi osobiście na nich, czyli na moich fanach, zależy. Na mojej stronie na Facebooku ciągle piszą, żebym zagrał tu czy tam, a dla mnie spełnianie tych próśb jest naprawdę ważne.


Nie tęsknisz za Stanami i graniem tam?


O tak, nawet bardzo! Ale mam wiele zobowiązań w Japonii - mam swój show i muszę o to dbać, więc trudno jest się wyrwać na dłuższy czas. Ta trasa to ponad sześć tygodni. Zawszę mogę jeszcze raz przyjechać do Stanów i zagrać parę koncertów.


W takim razie mamy nadzieję zobaczyć Cię w przyszłym roku.


Oczywiście, mój manager mówił mi o festiwalu Thanks Jimi, o którym mu pisałeś. Byłoby super, gdybym mógł być tam za rok i zagrać dla takiej publiki. To byłoby niesamowite, gdyby się udało. Mam więc nadzieję zobaczyć Polskę najdalej za rok.


W takim razie zrobimy wszystko, żebyśmy mogli Cię posłuchać w naszym kraju. Do zobaczenia!

Michał Kubicki

Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie