Mayhem jest dla mnie jedną z wielu inspiracji ogólnie, na pewno też jedną z ważniejszych, ale album Seagulls powstał, bo przede wszystkim czuliśmy, że wyjdzie z naszej współpracy coś ciekawego i wartościowego dla nas samych. Bardzo szanuję muzykę TFN, uważam, że grają zajebiste koncerty i cieszę się z ich sukcesów. Jesteśmy też dobrymi kumplami, zawsze świetnie się razem bawimy, ale muszę przyznać szczerze, że od strony muzycznej nie są dla mnie inspiracją, chyba bardziej podziwiam ich za zespołowe zaangażowanie i ciężką pracę. Zazdroszczę im też trochę możliwości postawienia wszystkiego na jedną kartę i ruszenia w długie trasy koncertowe. A to, że Mayhem nagrał mroczną płytę to chyba żadna nowość, prawda? Oni tacy po prostu są. Wszystko zależy od tego, co siedzi w człowieku, TFN są zupełnie inni i to chyba jest bardziej niż oczywiste. Oni malują obrazy dźwiękami, a Mayhem pali kościoły i śmierdzi piekłem.