Choć minęło niewiele czasu i choć słychać na niej przedsmak pewnych stylistycznych założeń, które rozwinąłem potem na "Solstice", to jednak na swej nowej płycie prezentuję niemal całkowicie zmienione podejście do muzyki. Wydaje mi się, że obecnie myślę mniej jazzowo - wbrew przyklejonej do mnie etykietce gitarzysty jazzowego. Oczywiście mówiąc o jazzie, należy zweryfikować to pojęcie, ponieważ jest ono niemal tak pojemne jak pojęcie "miłość" czy "kultura". Ilu muzyków, tyle definicji. Abstrahując od tego, że pierwsze udokumentowane użycie tego słowa pochodzi z rubryki sportowej (!) - "Los Angeles Times" z 1912 roku - znamienne jest, że w całej historii jazzu pojęcie to z czasem zyskiwało nowe znaczenia. Początkowo było nacechowane pejoratywnie, później każdy wielki rościł sobie wyłączne prawo do nazywania tym pojęciem swojej muzyki. A ta, jak wiadomo, zmieniała się w XX wieku zatrważająco szybko. Stary Louis Armstrong mówił o grze młodego Charliego Parkera, że to już nie jest jazz, tylko gamy i pasaże. W każdym razie, jako że każda rzeczywistość nacechowana jest nieuchronnym eklektyzmem i dopiero wraz z upływem czasu wysnuwa się stylowa jednolitość, według mnie najbezpieczniej używać tego pojęcia tylko w odniesieniu do przeszłości.
Najogólniej mówiąc, tak jak w muzyce jazzowej dość mocno da się odczuć kult odtwórcy, instrumentalisty, tak i w muzyce poważnej mamy do czynienia z kultem kompozytora, pisarza. Oczywiście w mojej muzyce jest wciąż dużo improwizacji, a nawet gdzieniegdzie też free jazzu, sporo jest jednak jazzowego frazowania, bowiem mój język jest najbliższy temu właśnie stylowi. Bardziej skłoniłem się w stronę przemyślenia przebiegu utworu, starając się raczej wyrównać proporcje pomiędzy umiejętnością gry a tym, na czym kreujemy owe umiejętności, tzn. kompozycją. Krótko mówiąc, "The Hope For Tomorrow" pod względem użytych środków instrumentacyjnych, założeń improwizacji na bazie tematów (z małymi wyjątkami w postaci "Towards Freemom") czy z uwagi na przeważający stosunek improwizacji nad aranżacją - ma znacznie wyraźniejsze konotacje jazzowe.