Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Matt Fox (Shai Hulud)

Matt Fox (Shai Hulud)

Siedem miesięcy czekania, jeden telefon a rozmowa mogła by trwać godzinami. Matt Fox, gitarzysta i założyciel hardcore’owego Shai Hulud wykazał się wylewnością, opanowaniem, a przede wszystkim - co bardzo sobie cenię, szczerością i otwartością, o czym u innych moich rozmówców mógłbym tylko pomarzyć.

Matt opowiedział mi między innymi o pracach nad nowym albumem, wymarzoną trasą jak i również o tym co trapi amerykański hardcore.

Witaj Matt! Jak się masz? Z tego co wiem, w Shai Hulud wszystko w najlepszym porządku.


Cześć Grzegorz! Dzięki, że pytasz. Jesteśmy naprawdę zajęci, i wiesz co? Mam nadzieję, że w nadchodzących miesiącach będziemy jeszcze bardziej. Z tego miejsca chcę podziękować wszystkim, którzy przyczyniają się do sukcesu zespołu oraz tym, którzy dają nam motywację do działania. Mam nadzieję, że kiedy skończymy nowy album sprawy przybiorą zupełnie nieoczekiwany obrót.


Dobrze wiedzieć, że w ogóle nad nim pracujecie (śmiech). Jak idąc prace i czy macie jakiś tytuł?


Powiedzmy, że jesteśmy na etapie przedprodukcji (śmiech). A tak na serio, komponowanie zajmuje nam sporo czasu, ale zdarza się, że ten okres mija szybciej niż do tej pory! W każdym bądź razie, jesteśmy w stu procentach szczerzy w tym co robimy i nigdy nie wydamy materiału, z którego nie będziemy zadowoleni i w który nie włożymy pasji. Poza tym, nasz tryb pracy różni się od zwykłych zespołów. Wiem jak to brzmi, ale tak jest. Nasi fani (na co w duchu bardzo gorąco liczę) doceniają to, że oddajemy im coś w pełni przemyślanego, płynącego prosto z serca. To nie ma być tylko zwykły album, a coś od nas dla Was!

Co do tytułu, tak, mamy jeden, ale nie mogę Ci go zdradzić. Na chwilę obecną jest to tylko tytuł roboczy, ale jeśli zostaniemy przy nim, wzbudzi wiele kontrowersji i zmusi ludzi do poważnego wgłębienia się nie tylko w sferę muzyczną, ale przede wszystkim w konceptualne teksty. W każdym bądź razie, pozostawimy wiele miejsca na własne interpretacje i jestem bardzo ciekaw, jak to wszystko wyjdzie.


Jak ten materiał ma się do poprzednich? Czy macie zamiar wprowadzić drastyczne zmiany do swojego stylu?


Z mojej perspektywy to naprawdę trudne. Wiesz, jestem przecież naprawdę mocno zaangażowany w to co teraz robię, i nie chcę odnosić się do przeszłości. Jest jednak cała masa elementów, a może mówiąc bardziej dosadnie, swoista baza dla naszej muzyki, którą przynajmniej ja za każdym razem widzę i słyszę i wydaje mi się, że nasi fani również.

Wiem za to jak ten album będzie się różnił od "Misanthropy Pure’’. Tym razem w przeciwieństwie do tamtego nowoczesnego, mrocznego i bardzo selektywnego soundu, postawimy na naturalną dynamikę brzmienia i pewną surowość. O ile naprawdę doceniam to, co zrobiliśmy na "Misanthropy Pure", bardziej naturalne i żywe brzmienie wydaje się być lepszym rozwiązaniem. Sam zobaczysz.

Co do jakiś znaczących zmian, chyba takich nie będzie. Kiedy nagrywaliśmy "Misanthropy Pure" postawiliśmy sobie za cel by mocno dołożyć do pieca. Wiesz, walić po łbie, grając ciężko i brutalnie. I to założenie udało nam się zrealizować w stu procentach. Tym razem, postaramy się postawić na różnorodność, skrajne emocje, oczywiście nie zapominając o ciężarze, groove, czy szybkości z której również jesteśmy znani.

Chcemy też rozwinąć nasze podejście do harmonii i melodii. To ważny element, ale wydaje mi się, że hardcore jako gatunek mocno nas w tym względzie ogranicza. Co się tyczy inkorporowania nowych elementów, tak, robimy to niemal bezustannie i czasem zastanawiam się skąd biorą się te wszystkie pomysły. Innymi słowy, są całe miliony pomysłów i tematów, z których możemy skorzystać.


Jakiego sprzętu używacie do nagrań?


Będą to pewnie gitary ESP, struny D’addario, akcesoria Planet Wave, do garów na pewno naciągi Evans.. serio mam to wymieniać? (śmiech). Pomyślimy w studio! W każdym bądź razie ze sprzętu powyższych firm z pewnością skorzystamy, gdyż są to nasi sponsorzy.


Jakiś czas temu pytałem Brendana z Counterparts o szwedzki death metal jako inspirację dla nich. Zaprzeczył. Jak jest w Shai Hulud?


Nigdy nie wierz w to co mówi Brendan. Serio, bez dalszego komentowania, powiem to co oczywiste: Brendan kłamie i śmierdzi mu z ust.

A wracając do tematu… odpowiem za siebie. Szwedzki death metal, jako gatunek, nie jest inspiracją, ale nie zaprzeczę, że takie zespoły jak Opeth, Entombed czy In Flames i takie albumy jak (zwłaszcza) "The Whoracle" czy "Jester Race" miały na mnie ogromny wpływ i otworzyły mi oczy na wiele interesujących rzeczy. Tak więc, kocham muzykę powyższych i nadal śledzę ich poczynania i być może w pewnym sensie nadal jestem pod wpływem ich muzyki. Jednakowoż, żaden gatunek, czy to hardcore, metal czy szwedzki death nie są dla mnie głównym źródłem inspiracji.


Jesteś jedynym oryginalnym członkiem zespołu. Jak to jest wciąż brać udział w tym wszystkim?


Zupełnie mi to nie przeszkadza. Dopóki otaczają mnie kreatywni i ciężko pracujący ludzie, dopóty jest w jak najlepszym porządku. Zwróć uwagę na to, że nasz basista, Matt Fletcher, jest z nami już od dziesięciu lat, poza tym, jest cholernie kreatywny i mogę na nim polegać, a to znaczy coś więcej niż tylko być "oryginalnym członkiem".

Odnośnie bycia częścią sceny - to naprawdę ekscytujące! Nigdy nie zakładałem, że ten zespół będzie istniał dłużej niż dwa lata, a tu proszę! Szczerze mówiąc, nigdy nie liczyłem na to, że przetrwamy tyle lat. Z góry w imieniu całego zespołu i jego byłych oraz obecnych członków, dziękuję za te wszystkie lata na scenie i za waszą wiarę w nas! To naprawdę wiele znaczy. Jesteśmy w pełni świadomi tego, że istniejemy wyłącznie dzięki tym którzy nas słuchają i serdecznie za to dziękuję.


Co sądzisz o współczesnej scenie hardcore? Czy hardcore ma jeszcze cokolwiek wspólnego z punkiem? I czy według Ciebie, Shai Hulud to wciąż zespół hardcore’owy?


To bardzo trudne pytanie i nie wiem czy jestem w stanie na nie odpowiedzieć. Spójrzmy na to w ten sposób - każdy, kto w pewnym momencie zapoznaje się z jakimś nurtem, bądź przyczynia się do rozwoju sceny, lub tylko uczestniczy w jej życiu, prędzej czy później zauważy, że coś już było, albo odwrotnie, jest zupełnie nowym zjawiskiem - ale tymczasowo. Pewne rzeczy ulegają presji czasu i odchodzą od swoich korzeni.

Jak na ironię, wydaje mi się, że hardcore praktycznie w ogóle się nie rozwinął. Sądzę, że wraca do brzmienia NYHC, które wprost uwielbiam, a czego nie słychać w naszej muzyce. Jak sam z pewnością wiesz, doceniam, gdy kapele łączą różne elementy i starają się grać nieco progresywniej. Dlatego większość kapel z lat ’90, lub takich jak Burn to moi faworyci. Niestety, progres często okazuje się zbędny i staje się, niefortunnie, zwykłym trendem.

Dziesięć lat temu każdy zespół hardcore grał chaotycznie i był pełen nienawiści. Strasznie mnie to wkurwiało. A famę i ogólną zajawę na southern rock i stonera nienawidziłem chyba jeszcze mocniej! Potem pojawiły się wolne, nieefektywne i wtórne breakdowny, a potem, spora część kapel, robiąc na złość metalowcom, bo nie wiem jak inaczej to nazwać, zaczęła grać metalcore. Straszne rzeczy (śmiech). Wszystkie te dziwne trendy zrodziły się na scenie hardcore, możesz mi nie wierzyć - ale nigdy mnie to nie interesowało. Na chwilę obecną wszystkie te ówczesne trendy mają swoje podgatunki, a hardcore niejako odkrywa się na nowo. To mi się podoba. Za to zupełnie nie kumam i nie trawię tej dziwnej postawy macho, która towarzyszy teraz koncertom. Debilizm. Co więcej, wydaje mi się, że głupota, brak zaangażowania i emocji towarzyszy tej muzyce, i czy tego chcę czy nie, to się pogłębia. Może zabrzmiało to trochę nieskładnie, biorąc pod uwagę to co powiedziałem wcześniej, ale z postawą głupiego macho nie chcę mieć nic wspólnego z tymi ignorantami.

Ale, jest nadzieja. Bo, na tyle na ile jestem w stanie powiedzieć sądząc po tym, co widzę na koncertach i czego słucham, wiele kapel manifestuje swoje punkowe korzenie. Wiesz, są bandy, te z zamierzchłych czasów jak Zeke czy Snuff, które mają według mnie więcej wspólnego z hardcore, niż co najmniej połowa tej sceny teraz. Przyznam Ci się, że na swój sposób mnie to kręci! To po prostu wspaniałe. Na całe szczęście, nawet teraz ten punk wciąż gdzieś tam jest, on nie zniknął, grając hardcore nie da się tego uniknąć. Jako metalowiec z długim stażem nie mam nic przeciwko temu, by kapele miały więcej wspólnego z metalem niż punkiem. Sam osobiście preferuję mieszankę punka, metalu i hardcore’a. To chyba najlepsze rozwiązanie.

Czy Shai Hulud to wciąż hardcore? To zależy kogo spytasz. Są tacy, którzy to potwierdzą, ale dla wielu jesteśmy już niemal szatańscy (śmiech). Każdy ma swoja definicję hardcore’a. Moja opiera się na szczerości i zaangażowaniu w to co robisz. Jeśli poświęcasz temu duszę, pot, łzy i krew to to jest właśnie hardcore. Żadnej pozy, image, pieprzyć to. Biorąc to pod uwagę, tak, jesteśmy hardcore’owcami!


Czy przez te lata zmieniłeś swoją postawę wobec świata i ludzi?


Jestem bardziej cyniczny, ale to nie jest takie straszne. Uważam, że gdy masz wokół siebie właściwych ludzi świat jest naprawdę cudowny i w zespole tak właśnie jest.


Co trapi amerykański hardcore, a co jest jego zaletą?


Żeby podtrzymać wysoki poziom rozmowy, nie powiem Ci kto jest ewidentnie najgorszy, ani co mnie wkurwia (śmiech). Za to, śmiało mogę Ci powiedzieć, że cieszę się z istnienia starych załóg, które wciąż grają i odnoszą sukcesy, Wiesz, Merauder, Sheer Terror, Youth of Today, Sick of It All, Earth Crisis itd. Mimo, iż nie wszystkie z nich mi się podobają to jestem pełen podziwu dla tych starych koni! Dziś doceniam młodzież za szczerość i ambitną postawę. Dlatego zwróćcie uwagę na Close Your Eyes, Defeater, Hundredth, Inciendary, Reign Supreme, Venia, Kingdom, nieodżałowane Comeback Kid, i wielu innych.


Czy jest jakaś znacząca różnica pomiędzy fanami w Stanach a tymi w Europie?


Pewnie słyszałeś to już setki razy, ale w Europie ludzie są bardziej otwarci, szczerzy i życzliwi. Za to U nas jest kompletnie na odwrót. Niestety, kiedy przyzwyczaisz się do życia w umownym luksusie, stajesz się snobem i zupełnie nie doceniasz tego, że ktoś dla ciebie gra i poświęca czas. W Europie ludzie to doceniają i częściej zamiast być przeciwko muzyce czy danej kapeli, wspierają Cię w tym, co robisz.


Znasz jakieś polskie zespoły?


Niedawno w jednym z wywiadów przyznałem, że moim ulubionym death metalowym zespołem jest Vader. A w zasadzie, to Peter jako gitarzysta jest w mojej ścisłej czołówce. Poza Vader niestety nie jestem obeznany z Waszą sceną. Ale chętnie co nieco poznam!


Pamiętam, że kiedy Pysz z Faust Again był w Stanach, kiedy nie mieliście wokalisty, mógł do Was dołączyć. Wybrał jednak powrót do kraju.


Pamiętam go! Rzeczywiście mógł być naszym pierwszym, może nawet najlepszym wyborem. Pamiętam, że kiedy go przesłuchiwaliśmy w naszej piwnicy dał jednoosobowy koncert hardcore! Energia, pasja i szaleństwo tego człowieka były niesamowite! Pysz! Gdziekolwiek jesteś, odezwij się do nas!


Zespół, z którym chciałbyś ruszyć w trasę, bądź za żadne skarby tego nie zrobił?


Odkąd pamiętam zawsze chciałem zagrać z Propagandhi. Poza nimi, z przyjemnością ruszyłbym w trasę z kapelami, o których mówiłem wcześniej. Kiedy przychodzi co do czego, nie mamy nic przeciwko graniu z każdym. Jeśli ten zespól szanuje nas, mogą oczekiwać od nas tego samego. Chcemy po prostu grać z każdym, kto ma w dupie co myślą o jego muzyce inni, i ma na celu zmienić coś w życiu innych ludzi. To najlepsze możliwe towarzystwo, a zdarzało się nam grać z ludźmi, którzy w dziwny sposób starali się naśladować… ulubionych sportowców. Kupa śmiechu generalnie.


Dzięki za rozmowę. Ostatnie słowa dla Ciebie.


To ja dziękuję za Twoją cierpliwość i przepraszam za niesamowite opóźnienie. Miło się rozmawiało, mam nadzieję, że pozostaniemy w kontakcie! Pozdrawiam wszystkich fanów hardcore’a, punka i metalu w Polsce. A przede wszystkim zespół Vader. Chwała im! Piszcie do nas na http://www.facebook.com/shaihuludofficial
https://twitter.com/shaihulud


Grzegorz "Chain" Pindor

Bad Vibrations A Day To Remember

Amerykanie zbyt długo kazali czekać na swój nowy album.

Gramy dalej

8 /10
The Devil Strikes Again Rage

Giganci niemieckiego heavy powracają z nowym krążkiem, w mocno odświeżonym składzie.

Gramy dalej

8 /10
Big Jesus ocena 5
Oneiric
Gatunek: Alternative rock
Divine Touch
Gatunek: Melodic death metal
Intruder
Gatunek: New wave
Zobacz wszystkie