To bardzo trudne pytanie i nie wiem czy jestem w stanie na nie odpowiedzieć. Spójrzmy na to w ten sposób - każdy, kto w pewnym momencie zapoznaje się z jakimś nurtem, bądź przyczynia się do rozwoju sceny, lub tylko uczestniczy w jej życiu, prędzej czy później zauważy, że coś już było, albo odwrotnie, jest zupełnie nowym zjawiskiem - ale tymczasowo. Pewne rzeczy ulegają presji czasu i odchodzą od swoich korzeni.
Jak na ironię, wydaje mi się, że hardcore praktycznie w ogóle się nie rozwinął. Sądzę, że wraca do brzmienia NYHC, które wprost uwielbiam, a czego nie słychać w naszej muzyce. Jak sam z pewnością wiesz, doceniam, gdy kapele łączą różne elementy i starają się grać nieco progresywniej. Dlatego większość kapel z lat ’90, lub takich jak Burn to moi faworyci. Niestety, progres często okazuje się zbędny i staje się, niefortunnie, zwykłym trendem.
Dziesięć lat temu każdy zespół hardcore grał chaotycznie i był pełen nienawiści. Strasznie mnie to wkurwiało. A famę i ogólną zajawę na southern rock i stonera nienawidziłem chyba jeszcze mocniej! Potem pojawiły się wolne, nieefektywne i wtórne breakdowny, a potem, spora część kapel, robiąc na złość metalowcom, bo nie wiem jak inaczej to nazwać, zaczęła grać metalcore. Straszne rzeczy (śmiech). Wszystkie te dziwne trendy zrodziły się na scenie hardcore, możesz mi nie wierzyć - ale nigdy mnie to nie interesowało. Na chwilę obecną wszystkie te ówczesne trendy mają swoje podgatunki, a hardcore niejako odkrywa się na nowo. To mi się podoba. Za to zupełnie nie kumam i nie trawię tej dziwnej postawy macho, która towarzyszy teraz koncertom. Debilizm. Co więcej, wydaje mi się, że głupota, brak zaangażowania i emocji towarzyszy tej muzyce, i czy tego chcę czy nie, to się pogłębia. Może zabrzmiało to trochę nieskładnie, biorąc pod uwagę to co powiedziałem wcześniej, ale z postawą głupiego macho nie chcę mieć nic wspólnego z tymi ignorantami.
Ale, jest nadzieja. Bo, na tyle na ile jestem w stanie powiedzieć sądząc po tym, co widzę na koncertach i czego słucham, wiele kapel manifestuje swoje punkowe korzenie. Wiesz, są bandy, te z zamierzchłych czasów jak Zeke czy Snuff, które mają według mnie więcej wspólnego z hardcore, niż co najmniej połowa tej sceny teraz. Przyznam Ci się, że na swój sposób mnie to kręci! To po prostu wspaniałe. Na całe szczęście, nawet teraz ten punk wciąż gdzieś tam jest, on nie zniknął, grając hardcore nie da się tego uniknąć. Jako metalowiec z długim stażem nie mam nic przeciwko temu, by kapele miały więcej wspólnego z metalem niż punkiem. Sam osobiście preferuję mieszankę punka, metalu i hardcore’a. To chyba najlepsze rozwiązanie.
Czy Shai Hulud to wciąż hardcore? To zależy kogo spytasz. Są tacy, którzy to potwierdzą, ale dla wielu jesteśmy już niemal szatańscy (śmiech). Każdy ma swoja definicję hardcore’a. Moja opiera się na szczerości i zaangażowaniu w to co robisz. Jeśli poświęcasz temu duszę, pot, łzy i krew to to jest właśnie hardcore. Żadnej pozy, image, pieprzyć to. Biorąc to pod uwagę, tak, jesteśmy hardcore’owcami!