No właśnie! A w większości przypadków taka ewolucja może być bardzo interesująca dla obu stron. W szczególności, kiedy zespół nie kopiuje dokonań innych i idzie swoją unikalną drogą. W latach 60. takim zespołem byli właśnie Beatlesi. Nikt do końca nie wiedział, co tym razem zmajstrują. Podobnie sytuacja wyglądała z The Beach Boys. Na szczęście ten trend nie wymarł i przetrwał do dziś. O wiele trudniej jest przewidzieć, jaka będzie nowa płyta Porcupine Tree czy Radiohead, bo zespoły te zdolne są do dużych zmian w sposobie myślenia. Z chirurgiczną precyzją można natomiast przewidzieć, jaka będzie nowa płyta The Hives, i to też jest w porządku, bo tego właśnie się od nich oczekuje. Wszystko ma swoje dobre i złe strony. Nie potrafię przewidzieć, w jakim klimacie będzie utrzymana nowa płyta Aphex Twin, ale z pewnością ją kupię i się przekonam. Bardzo dobrze, że istnieją również takie zespoły, których styl może się różnić z każdym nowym krążkiem, a mimo to będziesz w stanie po kilku sekundach powiedzieć, jakiego artysty właśnie słuchasz. Kiedy puszczę płytę Franka Sparrowa, jestem w stanie od razu powiedzieć, że to jego muzyka, i to nawet bez spojrzenia na okładkę. Tak samo wygląda sytuacja z Aphex Twin. Każdy artysta - nieważne, czym by się miał zajmować - musi dążyć do wypracowania własnego stylu i charakteru. Weźmy takiego Szekspira. Nikt nie przypuszczał, że swoimi sztukami zmieni na zawsze oblicze teatru. Zaproponował coś nowego i przeszedł do historii. Identycznie sprawa się ma z muzykami i malarzami. Najgorsze jest to, że żyjemy w społeczeństwie nastawionym na kopiowanie i potrzebę zarobienia szybkich pieniędzy. Nie jest to nam potrzebne. Potrzebujemy świeżych pomysłów i determinacji w dążeniu do celu.