Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Mariusz Demon Dzwonek (Frontside)

Mariusz Demon Dzwonek (Frontside)

7 marca startuje Deathcore Legion Tour, w ramach której obok Frontside zobaczymy Annotations of An Autopsy, My Autumn i Drown My Day. Z tej okazji rozmawiamy z Mariuszem "Demonem" Dzwonkiem, gitarzystą sosnowieckiej formacji.

Wielkimi krokami zbliża się kolejna już Wasza trasa, ale tym razem w doborowym towarzystwie. Czyj to był pomysł by spróbować stanąć na krajowych scenach z kolegami z zagranicy i dlaczego akurat padło na My Autumn oraz Annotations of An Autopsy?


Cały czas promujemy nasz ostatni album "Zniszczyć wszystko" i tym razem po ponad rocznej przerwie wracamy z koncertami do miast, które odwiedziliśmy w pierwszej odsłonie koncertowej tego albumu. W związku z tym, że muzyka metalcore'owa czy deathcore'owa nie ma tak długiej historii jak chociażby punk czy metal, staramy się wprowadzać ją na "salony" zapraszając zagranicznych wykonawców. Wybór padł akurat na te kapele, gdyż kolebką ich muzyki jest wspomniany deathcore ale każdy wykonuję go w zupełnie inny sposób. Łatwo zauważyć, że te kapele rozwijały styl w przeciwnych kierunkach. Są tam podwaliny death metalu ale w My Autumn oparte na technice i szybkości, a w Annotations na ciężarze i prostocie wykonania.


Dodatkowo na trasie towarzyszyć Wam będą krajanie z dobrze znanego fanom deathcore’a Drown My Day. W poszczególnych miastach specjalnie zaproszone supporty. Czy któryś z zespołów otwierających te koncerty zasługuje na szczególną uwagę?


Skoro pokusiliśmy się o zaprezentowanie takich, a nie innych zespołów to z pewnością każdy, a uwierz wybór nie był łatwy. To już konkretnie grające załogi niejednokrotnie mające w swojej historii wiele koncertów czy profesjonalne klipy. Jeśli tylko jest możliwość zawsze wspieramy scenę, pożyczamy graty czy zapraszamy na koncerty. Pamiętamy nasze trudne początki i mamy świadomość jak wiele czasem potrzeba wysiłków, żeby to nasze hobby dawało radochę. Drown My Day wyrabia sobie coraz lepszą markę. To idealny przedstawiciel drugiej fali deathcore - chyba mogę się pokusić o takie stwierdzenie. Doskonale uzupełniają stawkę.


W Krakowie i Warszawie skład uzupełniają Sylosis oraz Textures przez co mamy do czynienia niemal z festiwalową formułą. Cena biletu na to wydarzenie  jest bardzo zachęcająca, ale pytanie, czy Ci, mniej zorientowani w muzyce pokuszą się na taki zestaw. Co skłoniło Was do połączenia tych koncertów ze swoją trasą?


Uznaliśmy, że warto połączyć te koncerty. Okazało się, że kalendarz koncertowy temu sprzyja i organizacyjnie to nie będzie stanowiło problemu. Istotny jest fakt, że lubimy te zespoły i zwyczajnie chcieliśmy sami zobaczyć ich show. Koncerty klubowe z tak interesującą obsadą, i co ważne - zagraniczną, mimo wszystko nie trafiają się u nas często. Cena biletu nie jest wygórowana, jak na taki zestaw kapel. Pozostaje tylko zabrać drobne na piwo, bo wieczory zapowiadają się imprezowo. Warszawskie oblężenie wypada w Dzień Kobiet, więc okazja będzie wyjątkowa.


Znowu tak jak kilka lat temu w Krakowie będziecie rozdawać róże? (śmiech)


Nie pamiętam tego incydentu! Ale być może coś było na rzeczy (śmiech) Już mieliśmy zaręczyny na scenie, bal przebierańców i parę innych dziwacznych sytuacji. Kto wie co teraz nam strzeli do głowy!


Nadal promujecie "Zniszczyć Wszystko". Minęło sporo czasu od premiery. Jaki masz stosunek do tego albumu? Jest coś co byś w nim zmienił?


Ja nie wracam do płyt pod kątem co by było gdyby. Ponad rok od premiery płyta cały czas, przysłowiowo, "niszczy". Brzmieniowo to nasz majstersztyk. Każdy album to zapis pewnych emocji i fascynacji charakterystycznych dla pewnego okresu w moim życiu. Dziś pewnie takiego albumu bym nie stworzył. To najlepsza wizytówka Frontside na jaką nas było stać w 2010 roku. To banalne ale uważam, że kolejny album będzie jak zwykle ciekawszy od poprzednika. Jak zawsze, szukamy wyzwań dla siebie i na takim etapie właśnie jesteśmy. Musimy zrobić coś co przyćmi to potężne "Zniszczyć wszystko".


Zniszczyliście między innymi festiwalowe deski Brutal Assault. Była to wasza pierwsza wizyta na tym festiwalu. Oglądałem wasz występ z tyłu, ale wydaje mi się, że mimo wszystko, Czesi oraz inni cudzoziemcy byli mocno zaciekawieni tym ‘’deathcorem’’ z Polski.


Pod sceną wbrew naszym wyobrażeniom zebrała się pokaźna ekipa, co tylko dodało nam animuszu. To był mocny występ na mocnym festiwalu o ugruntowanej już marce. My zbyt często nie gościmy na zagranicznych scenach, dlatego to było miłe. Każdy koncert traktujemy z należytą powagą i zawsze pocimy się tak samo. Publiczność festiwalowa potrafi docenić nawet enigmatycznego dla większości wykonawcę.


Oprócz koncertów na cele promocji albumu zrealizowaliście dwa teledyski. Oba z delikatnie mówiąc przymrużeniem oka. Od czasu "Wybrańca" dystans do samych siebie stał się wizytówką Frontside. Ale ten remix. To niemałe zaskoczenie…


Remix to kolejne doświadczenie. Kiełkował pomysł na klip, który chcieliśmy ściśle powiązać z tekstem i nagle pojawił się pomysł na remix. Dzięki temu wszystko się zazębia tworząc ciekawy, zjawiskowy klip, oczywiście - jak na standardy metalowe (śmiech). Stylistyka wykracza daleko poza ramy metalowe i choć wrzucenie elektroniki do numeru nie jest czymś nowym, to wywołało to spore zamieszanie. W numerze nie usłyszysz sampli tylko napisane od nowa harmonie zastępujące elementy w oryginalnym numerze z wersji studyjnej. Aranż też troszeczkę uległ zmianie. Całość powstała tylko na potrzeby klipu. Wiesz, staramy się zachować balans między naszym lansem rock'n roll'owym, który co tu dużo mówić, jest przereklamowany, a naszym zwykłym codziennym życiem. Stąd ta powściągliwość do własnej kariery i dystans do tego jak nas postrzegają.


Prócz Frontside masz jeszcze drugi zespół. Mowa tutaj o Josephine w której odpoczywasz od młócki. To tylko odskocznia, czy raczej pełnoprawna rzecz, której z racji na zapowiadaną przerwę studyjną Frontside, zdecydujesz się poświęcić więcej czasu niż okazyjne koncerty z materiałem z nadchodzącego debiutu?


Ten zespół dopiero pracuje na miano pełnoprawnego projektu. Jeszcze jesteśmy w fazie nagrań studyjnych. Ślady instrumentów, wstępne miksy i kilka numerów na gotowo zarejestrowaliśmy wiosną 2010, a więc jeszcze przed sesją "Zniszczyć wszystko" Frontside. Nie chcę brać na swoje barki liderowania w Josephine z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze nie miałbym aż tyle czasu żeby poświęcać mu tyle uwagi ile poświęcam FS. Po wtóre większość materiału jest autorstwa Bartka-drugiego gitarzysty. To bardziej on jest ojcem Josephine. Przyjdzie czas na ten zespół i gwarantuje też oczywiście, że to będzie rzecz warta uwagi. To wprawdzie muzyka totalnie stonowana, klimatyczna, ale mająca swój urok. Poruszamy się po orbicie post rocka, alternatywy, ale zahaczamy również o pop-niebezpiecznie czy bezpiecznie (śmiech). Tego nie potrafię stwierdzić.


Wiem, że nie do końca przemawia do Ciebie cała djentowa fama, ale nie unikasz tego typu dźwięków. To według Ciebie przyszłość dla metalu, czy tylko chwilowy objaw powrotu do progresywnego grania?


Przemawia, przemawia tylko nie daję ujścia tej fascynacji w mojej muzyce. Większość kapel tego nurtu jest na dłuższą metę męcząca. Lubię takie granie, brzmienie djentowe jest soczyste, strasznie skompresowane ale to pokazuje moc tej muzyki. Na szczególną uwagę zasługuje Periphery, którego działalność śledzę już od kilku lat. To szczególny band nie ze względu na pogmatwane partie czy element tonażu w riffach. Misha ma wybitny dar pisania trudnych, a zarazem strawnych riffów. Łączy je w niebanalne harmonie. Ich muzyka nie jest prosta, ale nie jest aż tak matematyczna jak wielu innych kapel tego nurtu. Lubię też After the Burial, oni nie są do końca djentowi. Tesseract do mnie nie przemawia zupełnie. Nie mam pojęcia jaka jest przyszłość metalu ale zawsze witam z otwartymi ramionami nowe trendy-takie jakim teraz jest djent (śmiech).


Nagraliście cover zespołu Happysad. Ty wpadłeś na ten pomysł? Swoją drogą, "Nie ma Nieba" wyszło bardzo po waszemu…


Pomysł wyszedł od chłopaków z Happysad. Lubimy i szanujemy ich twórczość. "Nie ma Nieba" ma momenty w których czuje się ciary na plecach. Od początku byłem przekonany, że właśnie ten numer powinniśmy coverować. Nasza faktyczne jest końcówka, ale to, co ją poprzedza, czyli początek numeru, to już impresja naprawdę smutna. Chcieliśmy zbliżyć się do brzmienia kapel nurtu trip-hop. Mam nadzieję, że choć połowicznie się nam to udało.


Twoje top 3 2011 roku?


Mastodon - The Hunter
Emmure - Speaker Of The Dead
Whitesnake - Forevermore


Największe rozczarowanie w ubiegłych dwunastu miesięcy ?


Chyba rozprzestrzenianie się formatu mp3. Z tego powodu wiele kapel nie będzie stać na sesje nagraniowe czy wydanie płyty. Nie mówię tu o dużych zespołach tylko o tym początkujących lub tych, które egzystują na granicy opłacalności.


Twoje nadzieje na nadchodzące miesiące?


Zwyczajowo więcej płyt. Czekam przede wszystkim na nowe Periphery, Avenged Sevenfold, Slayer, Soilwork, Emmure, Queens Of The Stone Age, Killswitch Engage, He Is Legend, The Faceless i kilkanaście innych (śmiech)


Dzięki za rozmowę i do zobaczenia na trasie. Ostatnie słowa dla Ciebie.


Zapraszam wszystkich bez wyjątku (śmiech) na trasę Deathcore Legion! Z tego tytułu, że jest to portal gitarowy dodam od siebie tylko tyle: Grajcie na gitarze, bo gra na gitarze to zajebista sprawa! Dziękuję za uwagę! Bez odbioru.

Grzegorz "Chain" Pindor