Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Diskopatia

Diskopatia

Kiedy po raz pierwszy usłyszałem te czwórkę, dosłownie zabulgotało mi  w żyłach od starego dobrego rocka. Laureaci pierwszej nagrody w przeglądzie Małej Sceny Bemowskiej, zespół Diskopatia, zgodzili się na rozmowę z Gitarzystą, podczas której odkryli przed nami swoje tajemnice związane z początkami swojego istnienia.

Witam was serdecznie. Pozwolicie, że zanim przejdę do pytań odnoszących się do samego zespołu, chciałbym porozmawiać o waszym chyba pierwszym, poważnym sukcesie. Pierwsze miejsce na festiwalu "Małej sceny Bemowskiej". Jak wyglądały wasze przygotowania, jakie towarzyszyły wam emocje i przede wszystkim, jak tam trafiliście?


W skrócie wyglądało to tak, że w zeszłym roku poszedłem na jeden z koncertów "Małej sceny Bemowskiej" , później o tym trochę poczytałem i bardzo mi się to spodobało. Wszystko było bardzo profesjonalne,  grały fajne zespoły.  Wtedy właściwie to były początki istnienia naszego zespołu. Stwierdziłem, że może nie w tym, ale w przyszłym roku fajnie by było się tam pokazać. Od razu kiedy pojawiły się jakieś sygnały dotyczące MSB w tym roku, zapisałem Diskopatię.


Jeśli chodzi o jakieś przygotowania, to przed samą MSB zrobiliśmy chyba dwie czy trzy próby. Po wakacyjnej przerwie z resztą, która w gruncie rzeczy dużo dała. Każdy z nas miał potrzebę grania i tyle. Byliśmy po prostu nakręceni.


Czy komponowaliście coś specjalnie na potrzeby MSB czy wzięliście gotowy materiał?


Te trze próby wykorzystaliśmy na powtórzenie sobie repertuaru, który już był. Wymyśliliśmy też jakie covery ewentualnie zagramy. Zagraliśmy to samo, co pół roku wcześniej, ale naszym zdaniem trochę lepiej (śmiech). Na finale doszły nowe inspiracje.


Wspomnieliście, że początki istnienia Diskopatii sięgają zeszłego roku. Powiecie coś więcej o narodzinach zespołu?


To śmieszna historia. Wszystko zaczęło się dzięki Bardzikowi. Dawno temu grałem z nim sobie w mini zespole, coś tam sobie brzdąkaliśmy po kątach. Kuba również go znał i też proponował mu granie, jednak Bardzik chciał skupić się na innej pasji - elektronice. W którymś momencie doszło do tego, że był atakowany z obu stron. W końcu wymyślił, że trzeba nas spiknąć. W akademiku Kuby była sala prób więc mogliśmy sobie pograć. Mniej więcej w tym czasie do tego samego pokoju w którym mieszkał Kuba wprowadził się Paweł. Okazało się ze gra na basie. I o dziwo coś z tego wyszło (śmiech).


Zdradzicie nam swoje inspiracje? I jak byście się określili jako zespół? Można was, mówiąc brzydko, zaszufladkować i przybić pieczątkę jakiegoś gatunku muzycznego?


Chyba żaden zespół nie lubi, kiedy się go szufladkuje.
 

Ale absolutnie można nas zaszufladkować (śmiech), to po prostu rock and roll.


Co do inspiracji, ja i Adam szukamy ich w latach 60’ i 70’ i ówczesnym rocku. Gogol - zdecydowanie nowsze granie rockowe, Bardzik - dziwne granie rockowe (śmiech)


Właśnie nie, dziwne to może dla nich! Ale też lata 70’ typu Funkadelic.


A jak stoicie ze sprzętem? Czy wasze pierwsze instrumenty trwają przy was nadal czy też leżą gdzieś w kącie?


Pierwsza gitara, na której gram do tej pory to Les Paul Standard firmy Epiphone. Kupiłem ją około trzy i pół roku temu i uważam, że jest cudowna, na pewno lepsza, niż ja (śmiech). Piec mam jakiś zdobyczny , żadna marka. Trudno mieć gorszy, więc często gram koncerty na pożyczonych wzmacniaczach.


Ja lubię mikrofony (śmiech)


Ja już gram na swojej trzeciej gitarze basowej. Jest to Ibanez GSR200, który kupiłem od satanisty z Katowic. (śmiech). Ten człowiek był tak urzeczony ceną, jaką chciałem dać za tenże bas, że przyjechał specjalnie do Warszawy pociągiem i osobiście mi sprzedał. To bardzo ciekawa historia. Gitara jest oklejona szarą taśmą pakową z pewnymi wstawkami kolorystycznymi. Służy to przykuwaniu wzroku młodych fanek. Chyba nie ma dziewczyny, która by się nie spytała "a co jej się stało". Czyli to działa (śmiech).


Moja perkusja jest dość ciekawa. To sprzęt jaki kupiłem za jakieś cztery i pół stówy w stanie totalnego zdezelowania. Miał dwa tomy, centralę i jakiś rozsypujący się werbel. Stroiło się ją kombinerkami. To była jedna wielka niebrzmiąca katastrofa. No ale tylko na coś takiego było mnie wtedy stać. Z czasem dokupiłem jeszcze jednego toma i statywy ale najsłabszym ogniwem były bębny, które znajdowały się w stanie totalnej rozwałki. W któreś wakacje wziąłem się za nią: wymieniłem obręcze, śruby, zerwałem okleiny i dużo szlifowałem. W renowację zainwestowałem chyba dwa razy więcej niż wydałem na początku. Ale teraz to wyjątkowy instrument (śmiech).


Kiedy wydacie płytę? (śmiech)


Wydaliśmy… limitowaną edycję płyty "Teraz, właśnie tu" robiąc to sami. Wydana w liczbie trzydziestu sztuk. W ramach finału MSB  wygraliśmy czas w studiu. Nagramy cały materiał jeszcze raz bo z obecnych nagrań nie do końca jesteśmy zadowoleni. Poza tym gramy teraz lepiej.


Pewne utwory są przearanżowane, zrobimy jakieś doskonałe demo, którym już będziemy mogli się pochwalić.


Czy planujecie jeszcze po MSB gdzieś wystąpić? Gdzie was można usłyszeć na żywo?


Mała Scena Bemowska była pierwszym festiwalem, w którym wystąpiliśmy. Fajnie, że akurat wygraliśmy (śmiech). Gramy w różnych klubach czy na juwenaliach.  Byliśmy na festiwalu rockowym w Mińsku Mazowieckim, w Pułtusku. I chyba tyle jeśli chodzi o objazdówki.


Powiedzmy, że jeszcze nie mamy ogromnego dorobku koncertowego, ale na pewno będziemy grać dużo. Na pewno też będziemy starali się pojawiać na festiwalach. Koncerty to bardzo fajna przygoda!


Trzeba dodać, że mamy bardzo wiernych fanów, którzy nie szczędzą potu i krwi.


Tak! Ich wkład jest nie mniejszy niż nasz, to prawdziwy rock and roll! Nikt ich specjalnie nie zachęca ani nie opłaca. Jesteśmy im bardzo wdzięczni za to co robią na koncertach. Ostatnio nawet kolega pojechał do szpitala na zszywanie, ale był zadowolony z koncertu.


Mamy też kanał na youtubie, na myspace, na facebooku. Zapraszamy serdecznie.


Dobrze by było pójść za ciosem i teraz koncertować, ale z drugiej strony chcemy coś nagrać, mamy kilka pomysłów, a niektóre utwory, które gramy, nigdy nie zostały zapisane na żadnym nośniku.


Kto u was komponuje?


Z tym komponowaniem były różne historie: Przed Bardzikiem grał z nami inny basista - Paweł. On wyznawał zasadę całościowego komponowania, dostarczał nam zapisany w Guitar Pro cały utwór z tekstem, gitarą, basem, perkusją i mówił "spróbujcie to zagrać". Tak powstały dwa utwory. Pozostałe kawałki są Kuby. On tworzył trochę inaczej: wymyślał coś w domu, przychodził na próbę ze szkieletem utworu, kilkoma riffami i pomysłem. Utwory dojrzewały na próbie. Tym sposobem zostawiał nam trochę więcej swobody. Obecnie staramy się tworzyć na próbach, razem.


To samo jest z tekstami?


Przede wszystkim to gitarzysta pisze teksty (śmiech), dwa były też Pawła. Teraz staramy się pisać wspólnie.


Kilkukrotnie pojawiła się już nazwa waszego zespołu, Diskopatia. Wyjaśnicie etymologię?


Mam mówić prawdę? (śmiech) Dużo było pomysłów, ale skoro mamy powiązania z dolegliwością dyskopatii oraz nie przepadamy za muzyką disco, połączyliśmy to wszystko i wyszło Diskopatia. Wpisaliśmy w Google, nie było takiego zespołu i tyle (śmiech).


Gitarzyści, jesteście zwolennikami standardowego układu gitara, kabel, piec, czy też podłączacie coś pomiędzy?


Ja nawet jestem zmuszony to robić, nie mam żadnego wbudowanego efektu. Gramy taką muzykę, że często potrzebny jest jakiś overdrive.  Bardzo długo grałem na kostce Boss’a, którą kupiłem po znajomości, jakąś używaną. Nadal z niej korzystam. Ostatnio też nabyłem efekt delay, potem okazało się, że jest cyfrowy ale wmawiam sobie, że to analogówka (śmiech) i jakoś to brzmi.


Ja natomiast dałem się porwać jeszcze w czasach licealnych w zbudowaniu kompresora opisanej w technice praktycznej z resztą. To był chyba 1998 rok czy coś takiego. Zadowalająco działa, przy dużej kompresji przesterowuje dźwięk co podoba się Kubie.


Skąd w ogóle narodziła się u was pasja do gry?


Chciałem grać na gitarze od kiedy pamiętam. To było mocniejsze lub słabsze, ale zawsze wracało. Kiedy poszedłem na studia, wreszcie kupiłem gitarę za kasę na prawo jazdy, i tak się zaczęło. Jestem samoukiem, ale starałem się uczyć dość konkretnie. Dorwałem w Internecie dużo ćwiczeń technicznych, teorii itp. I jestem bardzo zadowolony. Prawka do tej pory nie mam.


U mnie to było tak, że w szkole podstawowej pani dyrektor, która posiadała wykształcenie muzyczne (nawet miała z tego doktorat), kiedyś była śpiewaczką ale padła jej krtań. Postanowiła stworzyć folkowy zespół, wyłapała mnie, śpiewałem tam bardzo długo, dalej w gimnazjum. Następnie kolega wkręcił mnie w zespół rockowy, później przyszedłem na casting do Dyskopatii i oto jestem. Wykształcenia muzycznego absolutnie nie mam.


Moja przygoda z basem zaczęła się od usłyszenia kilku kawałków z płyty Freaky Styley z 85 roku, też Red Hot Chili Peppers. Zauważyłem, że coraz częściej coś sobie nucę i śpiewam pod nosem. Nie wystarczała mi jednak taka artykulacja dźwięków (śmiech) dlatego też postanowiłem przełożyć  sposób wyrażania siebie w poruszanie palcami.


Ja mam pewne rodzinne tradycje muzyczne, mój brat jest gitarzystą. Całe dzieciństwo muzyka rockowa była obok mnie. Kiedy byłem mały to za ścianą słyszałem brata grającego Pearl Jam albo Hendrixa. Wtedy jednak aż tak się tym nie interesowałem. Na studiach kumpel chciał założyć zespół i powiedział, że nadawałbym się, tylko szkoda, że na niczym nie gram (śmiech). Wtedy zacząłem się zastanawiać dlaczego ja w zasadzie na niczym nie gram! Przecież to by było takie fajne. Na próbie zespołu mojego brata zapytałem tamtejszego perkusisty, czy mogę zagrać. Byłem wielce zdziwiony, że nie potrafię oddzielić prawej ręki od prawej nogi, że to jest takie trudne. Zacząłem się uczyć, szukałem instrumentu, zacząłem grać z kolegami i poleciało.


Teraz takie pytanie do basisty. Czy według ciebie bas to tylko tło? Jedynie akompaniujący instrument? Czy w zespole grasz też jakieś solówki?


Wraz z perkusją stanowimy wspaniałe tło dla karkołomnych solówek naszego gitarzysty, przed którym czujemy potężny respekt i oddajemy mu głos.


Ja chce tylko dodać, że w jednym nowym utworze nie będzie ani jednego dźwięku na gitarze, utwór będzie typowo basowy. Przesterowany bas bardzo fajnie brzmi i nie chce tego psuć kolejnym przesterem.


Jakubie, czy nagrałeś już lub planujesz nagrać drugą linię gitary do niektórych piosenek?


Zasadniczo wszystkie utwory są tak zaaranżowane, żeby wystarczyła jedna gitara. Jednak w kilku utworach studyjnych podczas solówki nagrywałem też drugą linię, żeby to fajniej brzmiało. Na koncertach się obędzie.


Czy macie przekaz, który niesie wasza twórczości?


Jeśli chodzi o teksty, które sam pisałem - a jest ich z pięć albo sześć - to pisałem o tym, o czym akurat myślałem. Są to teksty dotyczące ogólnych rzeczy z którymi się zgadzam lub nie zgadzam. Moje przemyślenia. Teraz będziemy się starali tworzyć teksty mniej ogólne. Jest jeden kawałek, który mówi, że system jest chory naszym zdaniem, taki punk rockowy (śmiech). Teksty są wyłącznie w języku polskim oczywiście. Staramy się też odchodzić od rymów 'abab'. Musi to być coś ciekawszego!

Marek Mysłek

GALERIA
Wild World Bastille

Przy okazji słuchania drugiej płyty Bastille doszedłem do wniosku, że chyba nigdy nie zrozumiem zwyczajów zakupowych współczesnych fanów muzyki....Gramy dalej

7 /10
Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Soilwork ocena 8
Death Resonance
Gatunek: Melodic death metal
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Zobacz wszystkie