Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Ludzie / Wywiady / Robert Gasperowicz (Samo)

Robert Gasperowicz (Samo)

Robert Gasperowicz nadal z uporem maniaka tworzy skomplikowane i zrozumiałem w stu procentach chyba tylko dla siebie utwory. Nowa płyta Samo jest tego najlepszym dowodem…

Wydaliście "An Alternative Existence", które pierwotnie e miało chyba nosić tytuł "S3". Skąd decyzja o zmianie tytułu albumu? Czy doszliście do tego po analizie tekstów Tomka Smagi, które lepiej definiuje obecny szyld?


Szukałem uniwersalnego fragmentu pośród wersów napisanych przez Tomka, celem próby zdefiniowania treści w jednym zdaniu i umieszczeniu tych słów w wewnętrznej części opakowania. Podczas projektowania okładki, układ liter zainspirował mnie od strony graficznej co doprowadziło do zmiany decyzji i stworzenia z tego wizytówki płyty.


Czym jednak jest dla Ciebie owa alternatywna egzystencja? Płyta opowiada o światach równoległych?


Płytę na dzień dzisiejszy reprezentuje nieco podstępnie "Incapacitaion". Nie traktuję zbyt dosłownie tekstów piosenek, treść widzę głębiej. Tomek akurat w ten sposób ubrał w słowa to, co wprost czytane przenosi nas w świat niemal z gatunku SF. Obecna rzeczywistość coraz częściej podsyła nam przykłady pomieszania płci. Bardziej lub mniej świadomie korzystamy z drzemiących w nas pierwiastków płci przeciwnej od tej, którą reprezentujemy biologicznie. Począwszy od sposobu wychowywania dzieci, po choćby piastowane funkcje społeczne lub wykonywane zawody albo, zwróćmy uwagę, na wynaturzenia ciał kulturystek kontra zniewieściali faceci. Idąc tym tropem dotarliśmy do skojarzeń z fikcyjnymi istotami zwanymi aniołami. Ciekawym przykładem tworzenia z nas kogoś innego lub nawet stawania się materią nieorganiczną jest medycyna. Naukowcy w ramach niezbędnej pomocy tworzą z nas maszyny instalując w ciałach urządzenia podtrzymujące życie, różnego rodzaju protezy. Pojawiły się serie zapachów i ubrań typu unisex. Chcemy tego czy nie, ewoluujemy w nowym kierunku, który określiliśmy mianem - BYT ALTERNATYWNY.


Czy Twoim zdaniem jest to jednak ewolucja, postęp czy raczej regres?


Dostaliśmy możliwość wyboru, więc skłaniałbym się ku określeniu, postęp. Jednak niekoniecznie trafiona interpretacja nowych możliwości może sprzyjać skrajnym wynaturzeniom, przy czym należy pamiętać, że nie wszyscy mamy takie same potrzeby i z reguły odruchowo jesteśmy w stanie zrozumieć wyłącznie to, co nam jest bliskie.


Utwory, jakie stworzyliście, przechodziły ponoć liczne metamorfozy. Jak powiedział kiedyś pewien znany muzyk, z tworzeniem kompozycji muzycznych jest jak z każdą inną działalnością artystyczną - nigdy nie wiesz, czy obecny stan jest już tym właściwym. Czy odbierasz to podobnie w kontekście tworzenia w Samo?


Trudno w sobie zdefiniować czy podążamy za uchwyceniem chwili i zatrzymaniem zegara w formie dźwięku, obrazu, słów ubranych w emocje, czy dążymy do doskonałości tworu, którego składową przecież jest również czas i wspomniany moment. Na pewnym etapie umiejętność odłożenia narzędzi i zawieszenia w niedopowiedzianym, nieskończonym jest pożądana. Dokonujemy wyboru, który od tej chwili zaczyna nas reprezentować.


Tworzysz w Samo muzykę bardzo skomplikowaną. W kontekście "Plex Zero" słyszałem nawet opinie, że przesadziliście z zagmatwaniem partii elektronicznej perkusji i gitar. Jak się do tego odnosisz? Gdzie Twoim zdaniem kończy sztuka, prawdziwa muzyka, a zaczynają nieskładne dźwięki? Moim zdaniem nie spotkało Was jeszcze co takiego, ale stąpacie po kruchym lodzie (śmiech).


Trudność, a raczej niezrozumienie, wynika z potrzeb słuchacza lub też oceniającego. Wojtek (Szymański, były perkusista Samo, Kobong i Nyia - przyp. jw.) owo zagmatwanie na "Plex Zero" uważa za trafione i nowatorskie bez względu na realność odegrania całości, a przecież kto jak kto, on wydaje się być osobą o najbardziej cenionym autorytecie w kwestii perkusji i niecodziennego podejścia do rytmu. Poza tym półtora kawałka z "Plex…" powstało z perkusistą o imieniu Benny. Jako duet ćwiczyliśmy to na próbach. Nie rozumiem sugerowanego przez Ciebie wyznacznika "prawdziwa muzyka". Dla mnie nie ma granic i tylko w ten sposób jesteśmy w stanie wkładać własne, indywidualne cegiełki w tą materię.


"An Alternative…" nagraliście ze Staszkiem Wołonciejem jako duet. Czy obecny skład Samo wydaje Ci się optymalny, czy szykujesz może jakieś zmiany i poszerzenie składu? Wspominałeś mi kiedyś, że mieliście kiedyś propozycje występu na większym festiwalu. Muzycy koncertowi jednak by się Wam przydali…


Co jakiś czas wciąż pojawiają się propozycje zagrania koncertu. Po drobnym wyciszeniu się i ochłonięciu z S1, zaczynałem z Wasylem prace nad "Plex Zero". W tym czasie Alap z amerykańskiego Dalek, którzy reprezentują mroczną stronę Hip Hop z domieszką ciężkich brzmień, zaproponował nam mając odpowiednie koneksje i świetny kontakt z organizatorem imprezy, występ na jednym z większych festiwali w Europie na zasadach zbliżonych do tych jakie oczekiwalibyśmy. W tym momencie mógłby być to punkt zwrotny i możliwość zaistnienia przed dużą publicznością. Powrót do pierwotnej formuły projektu Samo z dnia dna dzień staje się coraz bardziej realny. Ostatnio dużo czasu spędzam z Wojtkiem. Za sprawą Rafała z Mojej Adrenaliny, zagraliśmy kilka prób, inicjując zupełnie nowe dźwięki. Po wprawieniu w zakłopotanie odpadającego tynku w olsztyńskiej piwnicy, wyklarował się skład Krystian Zemanowicz - bas, Wojtek Szymański - perkusja, Robert Gasperowicz - gitara.


Czy więc możemy liczyć na to, że zagracie jakieś koncerty?


Trudno powiedzieć. W zasadzie nie jestem nawet pewien czy uda się wniknąć z odpowiednim zaangażowaniem i w konsekwencji dokończyć projekt bardziej tradycyjnymi metodami. Niezmiennie tworzeniu muzyki towarzyszą nam sprawy natury typowo egzystencjonalnej, co być może stanie nam na przeszkodzie.


Śledzisz to, co dzieje się na scenie muzycznej? Jakie płyty ostatnio zrobiły na Tobie wrażenie? Nowa Ketha? Wspomniałeś wcześniej, że niedawno jammowałeś z Rafałem z Mojej Adrenaliny. Czy słyszałeś ich nowy materiał?


Nie śledzę. Nakręcam się słuchając Prodigy, sięgam po Radiohead, Depeche Mode, a ostatnio intrygują mnie oszczędne brzmienia  Lulu Ruge, remiksowane przez Transmoller. Z polskiej sceny, niedawno nabyłem płytę Fisz i Emade, która jakby równoważy słowo współczesne ze starymi brzmieniami bitów opowiadając jak zwykle nieco karykaturalnie o obyczajowej stronie życia. Moja Adrenalina? Tak, słyszałem szkice ze studia w Wiśle. Trudno jednak wyrokować ile z tego zostanie gdy zespół wróci ze Stanów.


Jacek Walewski

Ostatnia rodzina - muzyka z filmu Różni Wykonawcy

"Ostatnia rodzina" to jeden z najgłośniejszych filmów ostatnich miesięcy, który trafi do kin pod koniec września. Z kolei dwa tygodnie temu premierę...Gramy dalej

7 /10
Death Resonance Soilwork

Kariera Soilwork to dość ciekawy przypadek. Zespół, który nigdy nie splamił się słabym wydawnictwem, a od "Stabbing The Drama" (czyli dekady)...Gramy dalej

8 /10
In Flames ocena 7
Sounds From the Heart of Gothenburg
Gatunek: Melodic death metal
Bad Vibrations
Gatunek: Metal
Rage ocena 8
The Devil Strikes Again
Gatunek: Heavy metal
Zobacz wszystkie