Pierwsze wrażenie to skojarzenie z produkcjami sprzed kilku ładnych lat. Na początku mamy tu naturalny zestaw perkusyjny oraz świetnie wyeksponowane gitarki. Dalej też nie jest gorzej, choć wokal mógłby być nieco głośniejszy, ale myślę, że wszelkie wspomniane zmiany można by było rozpatrywać w kwestii kosmetyki miksu, ogólnie bowiem jest bardzo ciekawie. Ten "brud" i brak selekcji nadają temu kawałkowi oldskulowy charakter. Należałoby jednak zwrócić uwagę na koniec, gdzie ewidentnie słychać, że kompresor na sumie sobie momentami nie radzi.