Czasem zdarza się, że muzycy podczas gry wpadają w specyficzną pułapkę. Przywiązanie do utworu i zachwyt nad wydobywanymi dźwiękami sprawia, że w takiej sytuacji trudno o obiektywną samoocenę. Niestety słuchacze mogą odbierać utwór całkiem inaczej, gdyż pozbawieni są frajdy jego wykonywania. Myślę, że tak jest także w tym przypadku. Zamieszany aranż, minutowy wstęp, brak jakiegoś punktu zaczepienia, czegoś charakterystycznego, co sprawi, że będzie można nadesłaną kompozycję po prostu zapamiętać...