Nie ma co, agresywne wejście. Nie przekonuje mnie tylko brzmienie bębnów, których partia kotłuje się gdzieś pod spodem, jakby przykryto je kocem i zamknięto w komórce za karę. W miksie jest także zbyt słabo wyeksponowany wokal, przez co trudno zrozumieć tekst. Ale podoba mi się swobodne podejście muzyków do własnej twórczości i, co za tym idzie, emanujący z tego kawałka rockandrollowy klimat. Plusem jest też polski tekst. Ya, ya, jestem za!