Oj, sporo się dzieje w minisuitach przygotowanych przez Insigne. To ciekawe nagrania, które zresztą nie wyglądają na demo, ale na przemyślany zapis pewnego etapu na artystycznej drodze grupy. Muszę pochwalić muzyków za konkretne podejście do tematu i odwagę. Z gitarowych motywów całkiem przypadł mi do gustu fragment od 10’44" do 11’25" utworu pierwszego i mięsista, miękka barwa przesterowanej gitary użyta w dalszym fragmencie tego kawałka (np. 12’12"). Wyraźnie za dużo jest pogłosów w partiach gitarowych, także partie wokalne brzmią jak zaśpiewane na pół gwizdka. To nie brzmi profesjonalnie, a szkoda, bo materiał jest naprawdę nietuzinkowy. Sugeruję skorzystanie z usług dobrego studia podczas następnych rejestracji. Brakuje też dobrej melodyki. W utworach znajdziemy bardzo (baaardzo) dużo dźwięków, ale melodycznie tak naprawdę dzieje się niewiele. Do tego właśnie należałoby przyłożyć się w przyszłości, tym bardziej że przebłyski sporego talentu w temacie melodycznym słychać w drugiej minucie drugiego utworu. Dzięki takim fragmentom twórczość Insigne może słuchacza intrygować. Zachęcam twórców do wyeliminowania niepotrzebnych dźwięków, a wyróżnienia najlepszych pomysłów.