Poniedziałek, 05 Maj 2008 11:00
Zaledwie cztery godziny potrzebował Zbigniew Hołdys, aby wejść do studia i nagrać kolejno: partie ośmiu gitar elektrycznych, gitary basowej i fletu do słynnego utworu Jimiego Hendrixa "Fire". Przeczytaj fragment eseju Zbigniewa Hołdysa Dzień, w którym usłyszałem Jimiego Hendrixa
Fire znajdzie się na nowej płycie "Hey Jimi", wydanej przez wytwórnię Baobab. Hołdysowi po raz pierwszy w życiu towarzyszył w studio syn Tytus, który zagrał na gitarze akustycznej i razem z ojcem zaśpiewał. Były Perfektcjonista ostatni raz na gitarze elektrycznej nagrywał w 2000 roku (płyta Hołdys.com). Brian Ibott z amerykańskiego portalu Coverville.com napisał, że jest to jeden z najlepszych coverów Hendrixa w historii - nagranie będzie prezentowane w jego programie i amerykanskich stacjach radiowych wielokrotnie. Dla tych, którzy nie wiedzą: Hołdys już jako 17-latek dostał wyróżnienie za grę na flecie (od samego Zbigniewa Namysłowskiego), więc rezultaty mogą okazać się zdumiewające. Artysta niezbyt chętnie występuje i nagrywa. W tej chwili Hołdys jest namawiany, aby kontynuowac pracę w studio. Czy do tego dojdzie - nie wiadomo.
{IMG:holdys_5052008.jpg}(na zdjęciu Zbigniew Hołdys i Wojciech Waglewski w latach 80.)
O ostatniej sesji Hołdys mówi z entuzjazmem. Pracowałem ze świetnymi ludźmi w znakomitym studio. Tytus bardzo fajnie gra i ma niezwykły dar poruszania się w świecie muzyki. Zachowywał się jak rasowy producent, rzucił mi kilka uwag, które dodały nam wiatru w skrzydła - ujawnia. Niestety, woli być aktorem - dodaje. Dwudziestoletni Tytus Hołdys jest członkiem awangardowej grupy teatralnej Niewinni Chłopcy.
"Fire" Hołdysa zostało wybrane przez wydawców płyty "Hey Jimi" na singla promującego całe wydawnictwo, jest także tłem reklamówki, jaka ma się pojawić na antenie kilku rozgłośni. W nagraniu towarzyszył Hołdysom perkusista jazzowy, Grzegorz Grzyb. Płyta "Hey Jimi", na której znajdzie się "Fire", jest hołdem złożonym przez najlepszych polskich gitarzystów Jimiemu Hendrixowi. Swoje wersje słynnych utworów wykonali ponadto m. in. Waglewski, Borysewicz, Raduli, Królik, Cichoński. W dołączonej do płyty książce znajduje się również niezwykły esej Hołdysa "Dzień, w którym pierwszy raz usłyszałem Jimiego Hendrixa". Poniżej zamieszczamy jego fragment.
{IMG:holdys2_5052008.jpg}Okładka płyty "Hey Jimi"