Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Some Old Memories

Some Old Memories - These Go To Eleven

Some Old Memories

Wykonawca:

These Go To Eleven

Gatunek:

Punk

9 /10

Orgcore, czyli bardziej rockowy i melodyjny nurt w punk rocku reprezentowany przez takie formacje jak Gaslight Anthem czy Against Me!, wydawał się do niedawna zjawiskiem typowo amerykańskim..

Nic dziwnego. Trudno znaleźć europejski czy azjatycki odpowiednik Bruce`a Springsteena czy - z punkowej półki - Social Distortion.

Ale przez lata i rodzimi punkowcy na tyle polubili ten stosunkowo nowy nurt, że zaczęły i u nas powstawać kapele orgcore`owe. Oto kto wie czy nie najlepsza z nich, w dodatku złożona z naprawdę doświadczonych punków: These Go To Eleven.

W składzie tegoż zespołu znajdziemy członków (najczęściej byłych) takich zespołów jak Coalition, Sunrise czy Hands Resist. Szczerze mówiąc w muzyce These Go To Eleven słychać tylko ten ostatni. Tutaj jest mniej szorstkości, ale podobna melodyjność. I ten sam wokalista, Michał Traczyk - jego sposób śpiewania idealnie pasuje do orgcore`owej muzyki, pozbawiony jest cukierkowatości i pretensjonalności, także wtedy, gdy zmaga się z polskojęzycznym tekstem. Akurat w These Go To Eleven nie ma tego "problemu" i całość brzmi tym bardziej "zawodowo", tak jakbyśmy faktycznie słuchali kapeli z południa Stanów Zjednoczonych.

"Some Old Memories" to płyta bardzo dobra i z gatunku tych "wciągających". Jest dość krótka, ale za to chce się jej słuchać w kółko. Mamy tu sporo melancholii, obecnej zarówno w grze gitar, wokalu, tekstach, jak i oprawie graficznej płyty. Nawet liryki są wydrukowane tak, by wyglądały na zapisane ołówkiem w sali prób. Niby nic nowego, ale sympatycznie to wygląda.

Same piosenki też są świetne. Rozpoczynający płytę utwór "Part of Me" to orgcore pełną gębą - aż się człowiek zastanawia czemu These Go To Eleven nie splitują się jeszcze z Gaslight Anthem czy Hot Water Music? Każda z kolejnych 11 piosenek (a w zasadzie dziesięciu, bo "jedenastka" to akustyczna wersja właściwie wieńczącego płytę "I Don`t Give a Shit" - zresztą moim zdaniem nawet przewyższająca oryginał) to potencjalny przebój. Muzycy zespołu nie forsują tempa, chociaż na szybszy punk rock też jest czas i miejsce ("Friends On, Friends Off", "Time of My Life keeps Me Alive", "I Don`t Give a Shit"). A na deser, jak wspomniałem, dostajemy These Go To Eleven w wersji akustycznej - znak, że członkowie kapeli są obeznani w najnowszych "scenowych" trendach. Pewnie Chuck Ragan podjedzie do nich kiedyś po koncercie, poklepie po plecach i powie: "dobra robota".

"Some Old Memories" to bardzo dobra płyta, która spokojnie może "iść w świat". Nie jest to ani old schoolowy hardcore, ani crust, ani vegan death metal, ani nawet "garażowy rock`n`roll". W pewnym sensie These Go To Eleven są bezkonkurencyjni. Tego rodzaju szlachetnie rockowy punk wciąż jest u nas rzadkością. Tym goręcej polecam.  

Krzysztof Kołacki