Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Born Villain

Born Villain - Marilyn Manson

Born Villain

Wykonawca:

Marilyn Manson

Gatunek:

Rock

8 /10

Krótkometrażowy film, Born Villain, który powstał we współpracy z aktorem Shia Lebouf był niemałym zaskoczeniem, gdy ukazał się w sierpniu zeszłego roku, zapowiadając nową płytę Marilyn Manson.

Z jednej strony trudno było uwierzyć, że tak kontrowersyjny materiał mógł zrodzić się w głowie niewinnej gwiazdy Transformersów, z drugiej, film dawał nadzieję, na powrót zespołu, który budził fale kontrowersji w latach dziewięćdziesiątych i na początku nowej dekady. Czy więc Born Villiain to spektakularny powrót muzycznego antychrysta?

Manson postawił poprzeczkę oczekiwań naprawdę wysoko, trzymając fanów przez tyle miesięcy w niepewności, jednocześnie wciąż zapewniając o tym, że będzie to coś zupełnie nowego, powstałego bez żadnych ograniczeń, czy zahamowań. Po pierwszych przesłuchaniach na pewno mogę powiedzieć, że jest lepiej niż na "The High End Of Low", i zdecydowanie inaczej niż na spokojnym "Eat Me, Drink Me", oraz przebojowym "Golden Age Of Grotesque". W kwestii kompozycji, materiał najbardziej przypomina dokonania grupy sprzed ponad dekady, jednak produkcyjnie jest to zupełnie nie do porównania. Osobiście uważam, że nowoczesne, dopieszczone w każdym najmniejszym trzasku brzmienie to duży atut "Born Villain". Zdaję sobie jednak sprawę, że dla wielu taki miks może okazać się sztuczny i nienaturalny.

Poszczególne kawałki może nie zapadają od razu w pamięć, jednak mimo to, płyta jest bardzo różnorodna. Są mocne utwory w klasycznym stylu Marilyn Manson jak otwierający krążek "Hey Cruel World", czy "Murderers Are Getting Prettier Every Day", a także nieco bardziej stonowane kompozycje w klimacie tych z "Mechanical Animals" ("Breaking The Same Old Ground"). Warto też zwrócić uwagę na bardzo powoli rozwijające się "Overneath the Path of Misery" zawierające wiele odniesień do szekspirowskiego Makbeta, oraz smaczek w postaci gościnnego udziału Johnego Deppa w "You Are So Vain". Ten ostatni z racji na swoją melodyjność i oczywiście odtwórcę roli Jacka Sparrowa, z pewnością prędzej czy później zostanie kolejnym singlem.

Można powiedzieć, że najnowsza płyta Briana Warnera i spółki to parodia własnego wizerunku i odcinanie kuponów od riffów czy tekstów, które skończyły się 15 lat temu, jednak nie byłoby to uczciwe. Oczywiście, można pójść w ślady Korna i zacząć grać modnie i świeżo, jednak Marilyn Manson stylistycznie pozostał tam, gdzie zaczynał, idąc na kompromis z nowoczesnością jedynie w kwestii realizacji nagrań. Dla mnie "Born Villain" nie jest może rewolucją, jaką zapowiadała grupa, ale na pewno albumem, który broni się dobrze zaaranżowanym materiałem w starym stylu, połączonym z produkcją na miarę czasów, w których Jonathan Davis zaprzyjaźnił się ze Skrillexem…

Bartłomiej Luzak