Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Fatal Feast

The Fatal Feast - Municipal Waste

The Fatal Feast

Wykonawca:

Municipal Waste

9 /10

"We still live in 80`s!" - takie jest najprawdopodobniej życiowe motto thrashcore`owców z Municipal Waste.

Właśnie nagrali piąta płytę i jak łatwo się domyślić, nie różni się ona zbytnio od czterech poprzednich. W każdym innym przypadku (może poza Ramones, Motorhead i AC/DC) byłaby to wada, ale nie w przypadku Municipal Waste. "The Fatal Feast" niczym nie zaskakuje, ale zarazem trudno nie przyznać, ze to zwyczajnie bardzo dobry album.

Amerykanie zaczynają od instrumentalnego intra rodem z horroru, a zaraz potem temat zostaje rozwinięty w klasycznie thrashowym "Repossession". Coś dla fanów starego Slayera czy Nuclear Assault. I tak jest do końca płyty. Kolejne kawałki są może ciut bardziej hardcore`owe (wtedy Municipal Waste przypomina Vitamin X czy SSS), ale szczerze mówiąc najczęściej trudno to odróżnić od klasycznego thrashu. Czasami Amerykanie zwalniają, dokładają solówkę ("Authority Complex"), albo singalongi ("Standard and Practices"). Kiedy indziej brzmią niczym Slayer z okresu "Reign In Blood" ("Jesus Freaks").

Szczerze mówiąc bardzo ciężko pisać o tej płycie. Cóż można powiedzieć o kompozycjach, które z założenia mają brzmieć jakby przez ostatnie 30 lat nic się nie wydarzyło, a Slayer i Cro - Mags wciąż były najlepszymi zespołami na świecie? Municipal Waste co prawda w wywiadach podkreślają, że nie żyją w próżni i poza starym thrashem, słuchają też bardziej współczesnych kapel hardcore/punkowych (Inepsy, Integrity, Chain of Strengh), ale tak naprawdę nie ma to większego znaczenia. Klasyczny crossover na równie klasycznym, wysokim poziomie.

Warto dodać, że Municipal Waste to żartownisie. We wkładce do płyty "pozują" do zdjęć z obowiązkowymi kuflami piwa, na okładce mamy komiksowe kościotrupy w statku kosmicznym, a całość nosi podtytuł "Waste In Space". Ostatni utwór natomiast niektórych może zdenerwować - normalnie trwa niewiele ponad 2 minuty, ale jego zakończenie następuje po kilkudziesięciu sekundach ciszy. Taki króciutki hidden-track. Nie przepadam za takimi zagrywkami, ale w tym przypadku jest to do zaakceptowania.

"The Fatal Feast" pokochają wszyscy fani starego, dobrego thrashu. Municipal Waste to kwintesencja tej muzyki i wzorzec dla jej współczesnych wykonawców. Polecam gorąco.

Krzysztof Kołacki