Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Braterstwo

Braterstwo - Mystic Mind

Braterstwo

Wykonawca:

Mystic Mind

5 /10

Szczerze mówiąc dosyć długo zasiadałem do napisania tej recenzji. Już swą okładką krążek specjalnie nie zachęca do słuchania, ale jak to się mówi, nie ocenia się książki po okładce, więc analogiczną sytuację mamy w przypadku płyty.

Należy jednak wziąć poprawkę na to, że "Braterstwo", debiutancki album thrashowego zespołu Mystic Mind, został wydany własnym sumptem, co mimo wszystko zasługuje na uznanie. Ponadto kapela istnieje od 2008 roku, także szacunek budzi fakt, że jego członkom w tak krótkim czasie udało się skompletować spójny materiał, składający się często z dosyć rozbudowanych aranżacji, jak i zagrać ponad sto koncertów.

Niestety, po kilkakrotnym przesłuchaniu "Braterstwa" płyta specjalnie nie zachęca do jej recenzowania, a już na pewno nie do włączenia na odtwarzaczu replay... Jest dość tendencyjna, bardzo jednolita i brak jej świeżości. Muzycy przyznają, że czerpali inspiracje z takich kapel jak Illusion, Flapjack czy też Acid Drinkers. O ile Flapjacka nie usłyszałem tam ani przez minutę, to być może fani Illusion znajdą w niej coś dla siebie. Jeśli ktoś czuje pewien niedosyt po reaktywacji Lipy i składu, powinien, chociażby z czystej ciekawości, przesłuchać kilka numerów z tego albumu. Mogę tu polecić chociażby tytułowe "Braterstwo". Po całkiem przyjemnym wprowadzającym riffie pojawia się wokal na tle wyraziście zaakcentowanej sekcji rytmicznej, z wypełniającą luki gitarą. Numer ma naprawdę fajne wejście, a ponadto na końcu pojawia się całkiem przyzwoite solo. Jeśli miałbym się zdecydować na kawałki godne wyszczególnienia, to wybrałbym właśnie "Braterstwo" i dorzuciłbym jeszcze "Wirtualnego Człowieka". O ile pierwszy z nich całkiem ciekawie wchodzi i jakoś utrzymuje się na tym poziomie, o tyle "Wirtualny Człowiek" poprzestaje właśnie na tym wejściu. Wraz z pierwszą zwrotką ciekawie zapowiadający się kawałek pozostawia po sobie rozczarowanie. Najgorsze jest to, że wykrzyczane zwrotki wcale nie pomagają całości.

Skoro jesteśmy przy wokalu, wypadałoby wspomnieć o tekstach. Obawiam się, że to one w znacznej mierze rzutowały na mojej ocenie całości. Ogólnie nie jestem zwolennikiem śpiewania po angielsku w przypadku polskich kapel, jeśli chodzi natomiast o Mystic Mind, to chyba nie byłoby to złym rozwiązaniem. Nie oszukujmy się, wiele tekstów po angielsku brzmi po prostu lepiej, szczególnie jeśli nie grzeszą one oryginalnością, kunsztem i po prostu przekazem. Tak jest w przypadku Mystic Mind.

Ale dosyć o tekstach, w końcu to magazyn muzyczny. W tej kwestii, mimo kilku wspomnianych już pomysłów, "Braterstwo" na kolana nie powala. Gdy słuchałem płyty raz na jakiś czas przykuwał moją uwagę jakiś ciekawy riff, lecz było to jedynie kilka wyodrębnionych taktów. Ciężko było by mi wskazać ulubiony utwór. Mam wrażenie, że nie za wysokich lotów wokal próbuje uzupełniać momentami jakiś niedobór mocy w tych kawałkach, lecz niezbyt dobrze wszystko wypada. To właśnie przez ten fakt ciężko nie zwracać uwagi na teksty, ale może nie wracajmy już do tego...

Jak na thrash Mystic Mind nie zachwyciło mnie również ilością i jakością solówek, techniką gry i momentami prędkością utworów. Po prostu od tego gatunku wymagam nieco więcej, a ogólnie od muzyki oczekuję jak największej ilości pomysłów, nowych patentów i nieustannego postępu. Oczywiście jestem fanem wielu starych kapel, ale nie przekonuje mnie nowa formacja patrząca wstecz, nie szukająca nowych muzycznych rozwiązań a jedynie powielająca pewne schematy. Nie mówię jednak, że Mystic Mind nie mogą się podobać. Wszystkim tym, którzy lubią hardrockowe granie lat 90' mogę "Braterstwo" polecić. Ja osobiście ich nie kupię.

Łukasz Haciuk