Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / The Union Of Crowns

The Union Of Crowns - Bury Tomorrow

The Union Of Crowns

Wykonawca:

Bury Tomorrow

Gatunek:

Metalcore

7 /10

Tęsknicie za nowym albumem Killswitch Engage? Wiem, że tęsknicie. Płaczecie po rozpadzie Haste The Day? Rozpaczacie, że Alexisonfire zakończyli działalność?

No cóż, Brytyjski kwintet może nie wypełni luki, ale może chociaż trochę złagodzi ból. Elementy twórczości wymienionych ekip znajdziecie bowiem na drugim długograju Bury Tomorrow.

14 numerów, 56 minut metalcorowego łojenia to może nieco za dużo jak dla mnie, ale fani takiego grania mogą być ukontentowani. Anglicy chyba wyszli z założenia, że dobrego metalcora nigdy dość i przygotowali długą listę utworów. Ja zawsze uważałem, że lepiej czuć niedosyt niż przesyt. Dlatego "The Union Of Crowns" w moim odczuciu mogłaby spokojnie zakończyć się na 10-11 kawałku.

Bury Tomorrow na swoim pierwszym krążku nagranym dla Nuclear Blast prezentuje tradycyjną odmianę metalcora, gdzie nacisk położony jest na melodię. Choć grają mocniej i mimo wszystko brzmią ciężej, sytuują się w pobliżu bardziej znanego Killswitch Engage. Brytyjczycy nie uciekli daleko od tego, co prezentowali na debiucie. Można powiedzieć, że jedynie podrasowali swój styl. Opakowali w nieco klarowniejsze brzmienie. Mi pasuje ich bardziej surowe oblicze znane z "Portraits", ale nowy sound, czystszy choć bez nadprodukcji, na pewno nie przeszkadza.

Kwintet z Hampshire na nowej płycie prochu nie wymyślił. Nawet nie udaje, że chce zrewolucjonizować gatunek. Ma swój styl, do którego wrzuca po trochu to, co wymyślili bardziej znani koledzy po fachu. To typowy metalcore z dużą ilością melodii, solidną pracą gitar bez jakichś indywidualnych popisów czy fajerwerków. W gruncie rzeczy to bardzo gitarowy krążek, i mimo że pozbawiony jakichś wirtuozerskich popisów, wcale nie nudny. Vismar i Cameron dbają o to, żeby album zawierał odpowiednio dużo ciekawych melodii. Obaj gitarzyści biorą ciężar gry na siebie, wrzucą od czasu do czasu fajne solo czy polecą groovem. Oczywiście nie zabrakło też miejsca na obowiązkowe breakdowny. W rezultacie zespołowi udało się stworzyć kilka interesujących kompozycji, które przykuwają uwagę, zwłaszcza singlowy "An Honourable Reign".

Czymś, co wybija zespół ponad przeciętność powszechną wśród metalcorowych hord, często opanowanych przez zniewieściałych wokalistów, jest Jason Cameron, obdarzony dobrym, mocnym czystym głosem o ciekawej barwie. Dołącza tym samym do mojego prywatnego panteonu wokalistów takich jak Dallas Green, Brennan Chaulk, Brandon Saller czy Jesse Leach (znalazłoby się paru innych jeszcze). Mając takiego frontmana grzechem byłoby granie muzyki, do której taki śpiew by nie pasował. Czyste partie Camerona uzupełnia swoim agresywnym wpadającym w growl wokalem Daniel Winter-Bates. To też klasyczny zabieg dla gatunku i Bury Tomorrow nie jest tu wyjątkiem.

Trudno nazwać "The Union Of Crowns" przełomowym dziełem. Nie jest też może najbardziej oryginalnym. Mimo to zawiera wystarczająco dużo fajnych numerów, żeby można było po prostu uznać go za dobry metalcorowy materiał. Ni mniej, ni więcej. Fani wspomnianych wyżej bandów, jak również wielbiciele gitarowego melodyjnego grania z pewnością znajdą tu coś miłego dla ucha.

Sebastian Urbańczyk