Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / I Want You To Get Back Home

I Want You To Get Back Home - Mr Gil

I Want You To Get Back Home

Wykonawca:

Mr Gil

Gatunek:

Rock

9 /10

Neoprogresywna twórczość Mirka Gila z jego Believe - nie ukrywam - nudzi mnie, nie odnajduję w niej nic ciekawego, oryginalnego. Co innego skład Mr Gil - czwarta płyta kwartetu to najpiękniejsze dzieło jakiegokolwiek byłego członka Collage!

"I Want You to Get Back Home" to płyta bardzo delikatna, lekka, swobodnie płynąca, rzekłbym - nieoczekiwana. Zaskakująca jest w niej rola lidera (jeśli weźmiemy pod uwagę nazwę) grupy. Gil jest tu schowany ze swoją gitarą, a pierwszoplanową rolę odgrywają instrumenty klawiszowe Konrada Wantrycha i wiolonczela Pauliny Druch (jedyna osoba na tej płycie niewystępująca na co dzień w Believe), która nie działa tu tylko na zasadzie instrumentu rytmicznego, lecz współtworzy piękne tła.

Tła, wśród których kapitalnie odnajduje się Karol Wróblewski. I znów, to co robi na płytach Believe jest o tyle sprawne wokalnie, co nudne. A tutaj? Jego partie są przepiękne! Te wielogłosy (współtworzone z Wantrychem), te loty po falsetach, wreszcie śpiew nieco niższy - dla mnie bomba! Wokale wraz z podkładami tworzą tu miejscami wręcz popową nośność (to nie zarzut), a delikatność ma w sobie coś z post rocka (choć może akurat to porównanie wynika z mojego zboczenia dotyczącego wspomnianego gatunku).

"I Want To Get Back Home" jest w całości melancholijna, powolna, akustyczna, dotykająca innych emocji, niż poprzednie dokonania Gila. Wyczuwamy tu tęsknotę (tytuł krążka wiele mówi), ale taką pogodną. Mnie się ten rodzaj uczuć kojarzy trochę z piosenkami świątecznymi w rodzaju "Driving Home For Christmas" Chrisa Rea. Owszem, brak nam jakiejś osoby, ale wiemy, że ona w końcu wróci i czekamy na ten powrót z utęsknieniem, jak i ze spokojem.

Każda piosenka emanuje też czymś, co nazwałbym zrozumieniem, partnerstwem, byciem "soul mate". "Time (It’s not the end)" zaczynające się od słów "Życie razem jest lepsze" wyznacza drogę, którą będziemy podążać ze śpiewającym Wróblewskim. Ale i w innych numerach odnajdziemy tę radość z bycia razem i ze wzajemnego zrozumienia: "We are running through the rain/ Our shoes are still the same" ("Our Shoes"), "Lose your mind, rise and shine, don’t look back, fix my arms" ("Fix My Arms") czy "I will keep you warm, problems will be gone, come Home" ("Come Home"). Nie chodzi w tym wszystkim jedynie o relację kobieta-mężczyzna, ale także o kontakty pomiędzy rodzeństwem, rodzicami i dziećmi itd. A najpiękniejsza jest konkluzja: nieważne, jak było dawniej, nieważne są nieporozumienia - ważne, byśmy byli razem. Może to atmosfera dnia, który po kilku tygodniach upałów okazał się być deszczowym, ale ja się rozpływam w tych słowach, czuję ukojenie, a może i rozrzewnienie.

Muzycznie ten album jest równie ciekawy - ogólnie zarysowałem go już wcześniej, więc pochylę się teraz nad kilkoma najciekawszymi utworami. Wyróżnia się na pewno "Our Shoes", który dzięki intensywnej partii wiolonczeli przypomina mi trochę "Deszczową Piosenkę", ma coś w sobie z wodewilu, ale dzięki refrenowi z odważnym wejściem gitary akustycznej i zdecydowanego pianina zmienia się w utwór klasy najlepszych dokonań Eltona Johna. Moją uwagę przykuł "Start Again" ze względu na głęboki wokal Karola i ciepłą, zapętloną progresję akordów - ten kawałek koi mnie najbardziej. Natomiast zamykający album "Come Home" jest takim wyzwoleniem: narasta od bardzo delikatnej partii fortepianu i delikatnych szarpnięć strun gitary, by w końcu nabrać dynamiki okraszonej partiami perkusji (jednakże granymi tylko na tomach).

Powtórzę się po raz n-ty w tym tekście: "I Want You to Get Back Home" to najpiękniejsza płyta Mr Gila, w jedna z najdelikatniejszych, jakie przewinęły się ostatnimi czasy przez mój odtwarzacz, a takich mam na podorędziu wiele, więc uwierzcie mi - wiem co mówię. Jeśli czujecie potrzebę zaaplikowania sobie czterdziestukilku minut nostalgii, ciepła i wzruszeń, ten album spełni Wasze oczekiwania.

Jurek Gibadło