Kup Magazyn Gitarzysta

Alt - Van Der Graaf Generator
6 /10

Zaledwie rok po wydaniu poprzedniego albumu, czyli "A Grounding In Numbers" Van Der Graaf Generator prezentuje swoje kolejne dzieło.

Tym razem nie jest to jednak ich "normalna" płyta. Powyższe zdanie pojawi się pewnie w każdej recenzji tego albumu i nie ma co się dziwić. Jak powiedział Peter Hammill "jest to zbiór nagrań zarejestrowanych gdy działała tylko lewa półkula naszego zbiorowego mózgu" a tłumacząc to na język zwykłych śmiertelników są to improwizacje nagrane podczas prób dźwięku lub w studiu. Nie jest to pierwszy tego typu eksperyment w wykonaniu VDGG, bowiem na drugim krążku wydanego w 2005 roku albumu "Present" znajdziemy bardzo podobny materiał.

W dzisiejszym zcyfryzowanym społeczeństwie tytuł albumu może zostać odebrany jako jeden ze składników "trójpalcowego salutu" czyli "Ctrl-Alt-Delete". Nic bardziej mylnego bo zdecydowanie oznacza to alternatywny dźwiękowy wizerunek grupy.  Muzyka zawarta na krążku nie należy do łatwych w odbiorze. Z pewnością wymaga od słuchacza dużo samozaparcia, wytrwałości i cierpliwości. Z takim repertuarem grupa miałaby szansę wystąpić raczej na Warszawskiej Jesieni niż na przykład na Ino-Rock Festival. Dodatkowo brzmienie zespołu nie jest krystaliczne i dopieszczone, ale z wyraźnie wyczuwalnym leciutkim pogłosem (w "Midnite Or So" wcale nie takim małym) i wyraźną surowością perkusji. Z wyżej wymienionych powodów moje pierwsze przesłuchanie wypadło nieszczególnie, choć z każdym kolejnym było trochę lepiej. Trzeba po prostu dać szansę "Alt".

Najłatwiej przyszło mi zaakceptować otwierający płytę utwór "Earlybird". Tytuł w zasadzie wszystko wyjaśnia, gdyż jest to nagrany wczesnym rankiem przez Guya Evansa świergot ptaków z dołożonymi partiami różnych instrumentów perkusyjnych. Przyjemnie zakręcony "Colossus", wypełnione intrygująco brzmiącym Hammondem "Splendid" i "Midnite Or So" czy też utrzymany w stylistyce nowoczesnego jazzu "Repeat After Me" zachwyciły mnie równie szybko i skutecznie. Króciutki, przerwany zanim się tak naprawdę zaczął, "Batty Loop" brzmi całkiem interesująco, chociaż raczej jak zapowiedź większej całości. Szkoda, że nie doczekał się rozwinięcia. Zresztą podobnych miniaturek na płycie jest jeszcze kilka, jedne całkiem ciekawe ("Extractus") inne niestety mniej. Pozostałe, nie wymienione tu utwory, najwyraźniej okazały się być, jak na mój osobisty odbiór muzyki, zbyt trudne. Nie potrafię znaleźć w nich czegoś co by mnie zaintrygowało.

Materiał został nagrany w trio czyli Peter Hammill (gitary, instrumenty klawiszowe), Hugh Banton (organy, gitara basowa) i Guy Evans (perkusja). Petera Hammilla chyba bez reszty pochłonęła obsługa instrumentów klawiszowych bo gitar na płycie prawie nie słychać.

"Alt" to trochę ponad godzina instrumentalnej, niezwykle trudnej w odbiorze muzyki. Czy jest to wysiłek przekraczający możliwości "normalnego" słuchacza? Pewnie wielu z nich nie podoła i odpadnie po kilkunastu minutach. Jednak ci, którzy wytrwają mają okazję zagłębić się w niezwykle intrygujący i barwny muzyczny świat, w którym być może odnajdą coś interesującego dla siebie. Na pewno warto spróbować.

Robert Trusiak