Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / A Knight In York

A Knight In York - Blackmores Night

A Knight In York

Wykonawca:

Blackmores Night

Gatunek:

Folk

8 /10

Są tacy artyści, których muzyka w sposób namacalny wpłynęła na życie wielu ludzi. Dzięki np. Drupiemu niejedna para koleżeńska stawała się w ciągu jednego wieczoru małżeńską.

Iron Maiden z kolei zmieniło całe rzesze przyzwoitych, katolickich nastolatków w gorliwych wyznawców kultu szatana, glanów i skórzanych kurtek. Jest również muzyk, który w nieporównywalny sposób przyczynił się do sprzedaży gitar elektrycznych na całym świecie. Mowa o Ritchiem Blackmore.

Jeśli u kogoś nazwisko Ritchie Blackmore nie wywołuje żadnej reakcji, to znaczy, że przezimował on ostatnie pół wieku, a gitarę elektryczną z trudem odróżnia od ukulele. Współcześnie Ritchie Blackmore nie ma już takiego pola rażenia, bowiem w latach '90 zakończył współpracę z dwoma zespołami z boskiego panteonu rocka: Deep Purple i Rainbow. Jeszcze w tej samej dekadzie wraz z wokalistką Candice Night (a prywatnie żoną) powołał do życia utrzymany w stylistyce renesansowego folk rocka projekt Blackmore's Night. "A Knight In York" jest najnowszym dziełem muzyków.

Mimo, że "A Knight In York" jest poniekąd wydane z okazji piętnastolecia działalności grupy, nie stanowi jej podsumowania. Repertuar koncertu zdominowały bowiem utwory pochodzące z albumów "Secret Voyage" i "Autumn Sky", zaprezentowane w nieodłącznej oprawie barokowej, zarówno audio, jak i wizualnej. Możemy to usłyszeć dzięki płycie cd, a także zobaczyć na DVD, w zależności, którą wersję wydawnictwa wybierzemy, a jest ich naprawdę sporo. Ci, którzy nastawią się na DVD, mogą poczuć się nieco zawiedzeni bardzo skromnymi dodatkami.

Trzeba przyznać, że fani gatunku będą  płytą usatysfakcjonowani. Jest tu sporo klimatów folkowego średniowiecza, ale kilka wspaniałych, rockowych popisów Blackmore'a, które wykonał na swoim legendarnym, białym Fenderze. Album jest zróżnicowany, a utwory melodyczne, więc słucha się całości przyjemnie. Czasem jednak trudno przebić się przez patetyczną otoczkę (spowodowaną głównie wyniosłym głosem Candice Night), zahaczającą momentami o groteskę, by delektować się prawdziwym klimatem średniowiecznej oberży.

"A Knight In York" może zainteresować wielu, ale z pewnością najcelniej trafi do fanów takiej stylistyki. Każda minuta spośród prawie dziewięćdziesięciu zawartych na płycie CD i DVD nacechowana jest profesjonalizmem. Czas spędzony w muzycznym królestwie Ritchiego Blackmore'a i Candice Night trudno więc uznać za zmarnowany.

Kuba Chmiel