Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / What The Hell Is Goin' On?

What The Hell Is Goin' On? - Paul Thorn

What The Hell Is Goin' On?

Wykonawca:

Paul Thorn

Gatunek:

Blues rock

7 /10

Słuchając najnowszej płyty Paula Thorna, trudno sobie wyobrazić, że cała blues-rockowa droga, którą podążał artysta była mu od początku pisana.

Choć wychował się w muzycznej rodzinie, mało miał kontaktu z wykonywanym przez siebie później repertuarem. Jego ojciec był pastorem i nie dopuszczał żadnej świeckiej muzyki w swoim domu. Znudzony ciągłym obcowaniem z gospel, Paul Thorn po kryjomu przesłuchiwał płyty The Band i Free, samemu marząc o podobnej karierze. Jeszcze ciekawsze w życiorysie Paula Thorna jest to, że zanim został zawodowym muzykiem, był także profesjonalnym bokserem. Nie wiadomo jak dalej potoczyłyby się jego losy, gdyby nie spotkanie z Milesem Copelandem, bratem perkusisty The Police, Stewarta Copelanda, który wprowadził Paula Thorna do branży muzycznej.

Od czasu wydania debiutanckiego albumu "Hammer And Nail" w 1997 roku Paul Thorn koncertował wspólnie z takimi sławami, jak Mark Knopfler, Robert Cray, Bonnie Rait, Jeff Beck. W tym czasie zdążył jeszcze wydać pięć płyt, a najnowsza nosi tytuł "What the Hell Is Goin' On?". Dwanaście kawałków na niej zawartych wpisuje się w klasykę blues-rockowego dorobku. Sporo więc możemy tutaj nasłuchać się gitarowego grania, dźwięków pianina oraz dynamicznej sekcji rytmicznej. Mimo że na płycie występują dwie gitary elektryczne, nie dominują one nad całością. Bardziej uwypuklony jest wokal Paula Thorna, który akurat nie powala rozpiętością gam, choć mieści się w granicach przyzwoitości. Dużo ciekawiej wypada Thorn jako gitarzysta i to zarówno solowy jak i rytmiczny. W tej drugiej odsłonie momentami zaskakuje wpadającymi w ucho riffami gitarowymi. Oprócz blues-rocka Paul Thorn chętnie sięga też po inne gatunki. Nierzadko na "What the Hell Is Goin' On?" można usłyszeć country, a w utworze "Shed A Little Light" artysta ociera się o gospel.

Gdyby Paul Thorn miał lepszy głos i większy talent kompozytorski, jego najnowszy album z pewnością zamieszałby w środowisku blues-rocka. A tak stanowi jedno z wielu przyzwoitych, choć nie wyróżniających  się dzieł muzycznych, które należałoby polecić głównie fanom gatunku.

Kuba Chmiel