Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Simulacra

Simulacra - Devilish Impressions

Simulacra

Wykonawca:

Devilish Impressions

Gatunek:

Black metal

9 /10

Quazarre to ostatnimi czasy bardzo zapracowany człowiek. W krótkiej przestrzeni czasu spod długa tego kompozytora, gitarzysty i wokalisty wyszły dwa albumy, niedawno recenzowany na łamach Magazynu Gitarzysta "Stairs To Nowhere" Asgaard oraz "Simulacra" Devilish Impressions.

Zresztą innych migracji pomiędzy tymi dwoma zespołami z genezą na Opolszczyźnie nie brakuje, bowiem na obu krążkach swoje partie zarejestrowali również Icanraz oraz Flumen. Oba materiały łączy jeszcze jedna cecha... to znakomita dawka metalu! Trzeci studyjny album Devilish Impressions, niejako jubileuszowy, licząc demo z 2002 roku, to czterdzieści minut piekielnie wciągającej muzyki wykreowanej w zaiste awangardowej formule gdzieś pomiędzy death i black metalem. Dziewięć kompozycji zawartych na "Simulacra" zostało napisanych przy użyciu niezwykle zróżnicowanych środków. Zewsząd słychać tu agresję właściwą ekstremalnym gatunkom metalu, które stanowią rzeczywistość Quazarre'a, Armersa, Vraatha i Icanraza, aczkolwiek w ich muzycznym symulakrum przemykają również wyszukane akcenty, takie jak liczne melodie czy patenty o elektronicznym posmaku. To czyni album dziełem ze wszech miar wciągającym.

Pomimo gęsto tu zaserwowanych rozjuszonych black n' death metalowych fragmentów nie sądzę aby "Simulacra" trafiła w gusta najbardziej konserwatywnych fanów klasycznego metalu. Podniosłość tego materiału, przepych rozmaitych i niekoniecznie metalowych patentów oraz wielce urozmaiconych wokali umiejscawiają to dzieło w zacnym gronie nowoczesnego, ale i wymagającego metalu. To zresztą zostało doskonale spuentowane znakomitym gitarowym instrumentalem pt. "Solitude", który w najmniej oczywisty sposób zwieńczył trzeci studyjny album Devilish Impressions. Nie brakuje tu również innych niespodzianek, bo niebezpiecznie romansujący z balladą "Lilth" czy niezwykle pompatyczny "The Last Farewell" odsłaniają szeroki wachlarz pomysłów muzyków z Opolszczyzny. Owszem, nie brakuje tu kompozycji bliskich korzeniom, takich jak wściekła "Fear No God!", ale odniosłem wrażenie, że możliwości Devilish Impressions są znacznie szersze niż kilka rzemieślniczych black n' death metalowych standardów. To doskonale ilustruje "Simulacra".

Ponadto, w tym zawiłym labiryncie dźwięków prowadzących przez album można odnaleźć niebanalne inspiracje Quazarre'a na poziomie samych liryków. Nie bądźcie zdziwieni jeśli rozpoznacie tu fragmenty twórczości Dante Alighieriego, Charlesa Baudelaire, Williama Blake'a, Edgara Allana Poe czy Oscara Wilde'a. Muszę przyznać, że w tym niekiedy banalnym polskim metalu absolutnie wspaniale brzmią klasyki literackie przywoływane przez Devilish Impressions! A na "Simulacra" nie zabrakło również innych, tym razem instrumentalnych niespodzianek. Nad naelektryzowaniem tej płyty zadbali wspominany wcześniej Flumen z Asgaard, a także Lestath z Metranmissional, a kilka partii akustycznych i basowych dołożył Roman Bereźnicki z Lecter. Mi jednak głowę urwało doskonałe solo gitarowe Jacka Greckiego z Lost Soul w utworze "Vi Veri Vniversum Vivus Vici". To trzeba usłyszeć! Tym bardziej, że akurat w materii gitarowych solówek "Simulacra" należy do oszczędnych albumów.

Czy zatem trzeba coś więcej dodawać? "Simulacra" to krążek wielowymiarowy, o doskonałej ekspozycji różnych metalowych odcieni, a także napełniony oryginalnymi urozmaiceniami.  W dwóch słowach: znakomite dzieło, a w kilku więcej: kandydat do metalowej płyty roku.

Konrad Sebastian Morawski