Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Muzyka / Recenzje / Show Of Strength

Show Of Strength - Michael Burks

Show Of Strength

Wykonawca:

Michael Burks

Gatunek:

Blues

9 /10

W bardzo smutnych okolicznościach ukazuje się ta płyta. Michael Burks nie doczekał jej premiery - zmarł 6 maja 2012 na atak serca w wieku zaledwie 54 lat.

Burks nie usłyszał też finalnej wersji, bowiem kiedy robione były końcowe miksy przebywał na trasie koncertowej w Europie, a zmarł tuż po powrocie do USA. Szef wytwórni Alligator Bruce Iglauer postanowił wydać album w takiej formie, w jakiej została nagrana bez okolicznościowych dodatków i ekstra rozszerzeń. Zapewne przyjdzie jeszcze czas na wspominkowe wydawnictwa poświęcone pamięci Burksa. Ja jednak przy okazji recenzji najnowszego a zarazem ostatniego krążka w jego karierze, chciałbym przypomnieć pokrótce życiorys tego artysty.

Michael Burks już od najmłodszych lat miał styczność z muzyką. Jego dziadek Joe grał akustycznego bluesa z Delty w rodzinnym Camden a ojciec Frederick był basistą. Pierwszą gitarę wziął Michael do ręki w wieku ... dwóch lat. Wyposażony w dziecięcych rozmiarów instrument pod czujnym okiem ojca-muzyka z mozołem uczył się podstaw gry. W wieku pięciu lat dostawał dolara za nauczenie się każdej nowej piosenki, a musiał to zrobić zanim ojciec wróci z pracy (taki był warunek wypłaty). W wieku 14 lat odbył swoją pierwsza trasę koncertową po Kalifornii z zespołem Michael Clay and the Fabulous Soul.

Na początku lat '70 jego ojciec wybudował juke joint o nazwie The Bradley Ferry Country Club. To tam Michael na czele swojego zespołu grywał co wieczór od czwartku do soboty, czasem towarzysząc gwiazdom odwiedzającym lokal. Kiedy urodziła mu się córka postanowił poświęcić się rodzinie i znaleźć zajęcie, które przynosiłoby stały dochód. Porzucił więc granie bluesa i rozpoczął pracę jako mechanik w zakładach Lockheed-Martin. Chęć muzykowania była w nim ciągle wielka i kiedy tylko córka podrosła Burks w 1994 roku założył zespół i rozpoczął koncertowanie. Na początku próbował godzić obowiązki zawodowe z pasją do muzyki. Pomoc przyszła z najmniej spodziewanej strony. Jak się okazało jego szef był miłośnikiem bluesa i na jednym z koncertów rozpoznał swojego pracownika. Od tego czasu dawał Michaelowi więcej swobody tak aby ten mógł w sposób jak najbardziej komfortowy grywać koncerty nie rezygnując przy tym z pracy. Taki układ działał również w drugą stronę, bo zdarzały się też przypadki, że klienci koncernu Lockheed-Martin zapraszani byli na występy Michaela.

Przełomem w jego karierze okazał się debiut płytowy. Wydany w 1997 roku własnym sumptem album "From The Inside Out" zebrał bardzo wiele pochlebnych recenzji a pismo Living Blues uznało go za debiut roku. Posypały się zaproszenia na różne znaczące festiwale. Po jednym z nich, niezwykle prestiżowym zresztą, Chicago Blues Festival, Bruce Iglauer zaproponował Burksowi kontrakt z Alligatorem. To pod skrzydłami tej wytwórni nastąpił prawdziwy rozkwit popularności artysty. Wszyscy, którzy znali osobiście Michaela Burksa na równi ze zdolnościami muzycznymi stawiali jego wyjątkowość jako człowieka - dobrego kompana, oddanego bez reszty rodzinie, lojalnego wobec przyjaciół i członków zespołu. Niezwykle wzruszające słowa potwierdzające powyższe zdanie można przeczytać we wkładce do płyty.   

"Show of Strength" jest czwartym albumem nagranym przez Michaela Burksa dla Alligator Records. Jego program to dwanaście kompozycji trwających trochę ponad godzinę. Sam Burks jest autorem, czasem współautorem pięciu utworów. Muzycznie dostajemy mocnego, energetycznego, elektrycznego bluesa z małym dodatkiem soulu, funky i R&B, czyli to z czego doskonale znany jest Iron Man. Bardzo umiejętnie dobrany repertuar nie pozwala ani przez chwilę poczuć znudzenia. Przebojowy "Count On You", funkowo rozbujany "Can You Read Between The Lines?", wolny i majestatyczny "24 Hour Blues" czy też "Since I Been Loving You", bardzo korzenny (z harmonijką) "Little Juke Joint", jumpujący "What Does It Take To Place You?", balladowy "Feel Like Going Home". Jest z czego wybierać i czym się delektować.

Gitara Burksa brzmi ciepłymi tonami czasem przywołując skojarzenia z BB Kingiem. Artysta przeważnie gra mocno i donośnie, ale w kilku utworach pokazuje swoje inne oblicze jako gitarzysta.  W "Cross Eyed Woman" popisuje się techniką slide, a w "What Does It Take To Place You?" oldschoolowym brzmieniem. Jako wokalista wypada równie ciekawie. Śpiewa niskim ale ciepłym i pełnym emocji głosem. Duże słowa uznania należą się również zespołowi towarzyszącemu, w klasycznym składzie klawisze, bas i perkusja (niezwykle dynamiczny i spektakularny Chuck "Popcorn" Louden). Panowie tworzą jednak zgraną i świetnie brzmiącą ekipę. Szkoda tylko, że solówki gra wyłącznie Burks, aż prosi się bowiem o popis odpowiedzialnego za instrumenty klawiszowe (głównie Hammond) Waynea Sharpa.

"Show of Strength" to fantastyczna płyta, której słucha się doskonale i to w każdych warunkach. Szczerze polecam ją każdemu miłośnikowi współczesnego elektrycznego bluesa. Szkoda tylko, że Michael Burks nie nagra już niczego nowego. Pozostaje czekać na okolicznościowe wydawnictwa (może koncertowe?), które z pewnością Alligator wypuści na rynek.      

Robert Trusiak